Jakub Kamiński nadal czeka na debiut w Liga Portugal. Reprezentant Polski całe spotkanie z Casa Pia przesiedział na ławce rezerwowych, a Benfica rozbiła na wyjeździe swojego rywala 7:0. Co ważne, trener Marco Silva wykorzystał wszystkie pięć zmian, ale żadna z nich nie objęła polskiego skrzydłowego. Sytuacja Kamińskiego w Lizbonie zaczyna wyglądać niepokojąco.
Benfica wygrała 7:0, Kamiński nie dostał szansy
Benfica urządziła sobie prawdziwy festiwal strzelecki w meczu 2. kolejki Liga Portugal. Już po 14 minutach prowadziła 2:0, a po przerwie prawdziwe show zaprezentował Vangelis Pavlidis. Grek skompletował hat-tricka między 47. a 54. minutą, a to nie było ostatnie słowo jednej z czołowych ekip w kraju. Finalnie spotkanie zakończyło się zwycięstwem zespołu z Lizbony 7:0. Prawdziwy pokaz mocy i konkretny sygnał wysłany do FC Porto.
Jakub Kamiński rozpoczął mecz na ławce rezerwowych. Były jednak nadzieje, że z racji tak dobrego wyniku, dostanie szansę w drugiej połowie. Do tego niestety nie doszło i tym oto sposobem nadal nasz skrzydłowy nie zadebiutował w Liga Portugal. 24-latek także w meczu z Academico Viseu w 1. kolejce nie podniósł się z ławki. Marco Silva dokonał w spotkaniu z Casa Pia pięciu zmian, a mimo to żadna z nich nie dotyczyła Polaka.
To kolejny sygnał, że 24-latek nie ma obecnie nawet problemy w przypadku rotacji w drużynie „Orłów”.
Od 75 minut do ławki – minuty Kamińskiego znikają
Początek przygody Kamińskiego w Benfice wyglądał zdecydowanie lepiej. Polak rozpoczął oba mecze z FC St. Gallen w kwalifikacjach Ligi Europy w podstawowym składzie. W pierwszym spotkaniu spędził na boisku 66 minut, natomiast w rewanżu rozegrał aż 75 minut i zaliczył asystę. Benfica wygrała to spotkanie 5:0.
Później jego sytuacja zaczęła się jednak gwałtownie zmieniać, ale i kadra Benfiki została „wzmocniona”. Po przedłużonym urlopie do pełnych treningów wrócił Andreas Schjelderup, a po krótkiej nieobecności powrót zaliczył także bardzo utalentowany Gianluca Prestianni.
W spotkaniu z Hearts, wygranym aż 6:1, Kamiński pojawił się na murawie dopiero w 85. minucie. Kilka dni później, we wspomnianym już meczu przeciwko Académico de Viseu, nie dostał już ani jednej minuty. W rewanżu z Hearts otrzymał kolejną krótką szansę – wszedł w 79. minucie, zatem rozegrał zaledwie kilkanaście minut.
A teraz przyszedł kolejny niepokojący sygnał, czyli brak minut z Casa Pią.
Mocna konkurencja w Benfice
Jakub Kamiński trafił latem do klubu, w którym konkurencja o miejsce w ofensywie jest ogromna. Reprezentant Polski został sprowadzony z 1. FC Köln za około 17 milionów euro, podpisując kontrakt do 2031 roku. Na jego nominalnej pozycji lewoskrzydłowego, trener Marco Silva ma jednak dobry wybór. Mowa o wspomnianych wyżej – Schjelderupie i Prestiannim. Obaj są wybitni, a szczególnie ten młodszy ma potencjał na ogromną sprzedaż. Trudno zatem oczekiwać, że Polak będzie grał w podstawowym składzie ich kosztem.
Równie trudna sytuacja jest na prawej stronie pomocy. Na tej pozycji mogą grać Dodi Lukebakio, czy bardzo doświadczony Rafa Silva. Szczególnie 33-letni Portugalczyk nadal udowadnia, że warto na niego stawiać. W poniedziałkowym spotkaniu zagrał od początku i szybko wpisał się na listę strzelców. Jest oczywiście jeszcze opcja gry na „10”, lecz tam trener Silva stawia twardo na Georgija Sudakowa.
Jakub Kamiński będzie musiał walczyć o swoją pozycję
Nie można jeszcze mówić o całkowitym skreśleniu Polaka. Kamiński jest w Benfice dopiero od lipca i sezon dopiero się rozpoczął. Dobre chwile z całą pewnością mogą jeszcze nadejść, ale na tę chwilę na pewno będzie o to trudno. W letnim oknie transferowym sporo mówiło się o ewentualnym odejściu Schjelderupa, lecz na razie do tego nie doszło. Taki stan rzeczy też mocno komplikuje sytuację Polaka. Temat jest podsycany również w Portugalii – na tyle, że Marco Silva musiał wypowiedzieć się o tym na konferencji przed meczem z Casa Pią.
– Myślę, że sprawa jest dość prosta. Pierwszy powód to Prestianni, drugi to Andreas Schjelderup – chodzi więc o rywalizację. Jako bardzo dobry piłkarz musi zapracować na tę pozycję i udowodnić swoją klasę. Może to brzmieć jak banalna odpowiedź, ale taka jest rzeczywistość; tak właśnie postrzegam drużynę i rywalizację między zawodnikami.
To idealnie pokazuje sytuację Kamińskiego. Na ten moment jest to opcja na lewe skrzydło, ale z racji takich rywali na tę pozycję, może z czasem optyka trenera nieco ulegnie zmianie. Przed Kamińskim na pewno ważne tygodnie. Benfica rozpędziła się na początku sezonu, ale Polak musi znaleźć sposób, aby ponownie przekonać do siebie Marco Silvę. Kolejna okazja nadarzy się już w najbliższym meczu europejskim, gdy Benfica zmierzy się z AGF Aarhus w eliminacjach Ligi Europy. Być może tam szansę dostanie i pokaże co potrafi.