Fabian Piasecki musi zrobić krok do przodu. Teraz albo nigdy


Fabian Piasecki nie zapisał się złotymi zgłoskami na kartach historii PKO Ekstraklasy, ale na jej zapleczu radził sobie zawsze co najmniej nieźle. 31-latek znalazł się jednak w takiej sytuacji, że już chyba trzeba zrobić krok do przodu

19 sierpnia 2026 Fabian Piasecki musi zrobić krok do przodu. Teraz albo nigdy
Łukasz Sobala / PressFocus

Za słaby na Ekstraklasę, wyróżniający się na tle snajperów w Betclic 1. Lidze. Takie świadectwo o swoich umiejętnościach na razie wystawił Fabian Piasecki. Czołowa postać ofensywy ŁKS-u Łódź, która, być może, lada moment znajdzie się w objęciach ekstraklasowego klubu. 31-latek robi wiele, by znaleźć się poziom wyżej. Problemu by nie było, gdyby te działania sprowadzały się do strzelonych goli, wypracowanych okazji i wnoszenia jakości w ofensywę Łódzkiego Klubu Sportowego. Tak jednak nie jest. Abstrahując od stylu, w którym Piasecki próbuje odejść, nasuwa się kluczowe pytanie – czy ponowny flirt wychowanka Rozwoju Katowice z PKO Ekstraklasą ma sens?


Udostępnij na Udostępnij na

Fabian Piasecki chciałby grać do czterdziestki

– Mam 26 lat, chętnie połupałbym i do czterdziestki, zakonserwował się jak Marcin Robak. Niemniej wiem, że czas płynie. I trzeba  o tym myśleć. Czekają mnie jeszcze może dwa, trzy kontrakty – życzy sobie i zarazem wróży z fusów Fabian Piasecki w wywiadzie z portalem Weszło, którego udzielił w listopadzie 2021 roku. Pod względem strzelonych goli, sezon 2021/2022 był najlepszy w karierze Piaseckiego. Reprezentował w nim barwy dwóch klubów. Najpierw był wypożyczony ze Śląska Wrocław do Stali Mielec. Jesienią rozegrał 13 spotkań, strzelił 4 gole i zaliczył 5 asyst. Wiosną „Wojskowi” ściągnęli go z podkarpackiego do klubu. Tam trzykrotnie trafiał do siatki i raz asystował. Łącznie przed i po wypożyczeniu do Mielca, w barwach Śląska rozegrał 19 meczów. Z nieszczególnie zaawansowanej matematyki wynika, iż Piasecki łącznie wystąpił w 32 spotkaniach i strzelił 7 goli. Nie jest to wynik powalający na kolana, w szczególności, że jest on najlepszy na najwyższym poziomie rozgrywkowym w całym życiorysie Piaseckiego.

Gol przeciwko drużynie Gyokeresa

Najbardziej imponujący moment Piaseckiego w jego karierze miał dopiero przyjść. Sezon później kupuje go Raków Częstochowa.

– Cieszymy się z pozyskania Fabiana, ponieważ jest to zawodnik o naszym profilu na pozycję numer 9. Jesteśmy głęboko przekonani, że znacząco wzmocni on rywalizację wśród napastników i liczymy, że pomoże nam w realizacji naszych celów w najbliższych sezonach – ekscytował się Robert Graf, ówczesny dyrektor ds. sportowych w Rakowie Częstochowa.

Pod kątem walki o trofea, przyjście do Rakowa Częstochowa jest strzałem w dziesiątkę. W barwach „Medalików” Piasecki sięgnął po Mistrzostwo Polski i Superpuchar Polski. Trudno mówić tu jednak o wielkim wkładzie 31-latka w końcowy sukces drużyny spod Jasnej Góry. Część sezonu stracił z powodu kontuzji, a ogólnie skuteczniejszym od niego snajperem był Vladislav Gutkovskis. Nie zmienia to faktu, że w kontekście pozycji numer 9 więcej mówiło się o potrzebie wzmocnień, niż wielkiej jakości Piaseckiego.

Kibice Rakowa mieli jednak poważniejsze obawy. Klub bowiem znalazł się w dość newralgicznym momencie swojej historii. Po mistrzostwie Polski Marek Papszun wsiadł w helikopter i dosłownie odleciał z klubu. W jego buty musiał wejść Dawid Szwarga. Była to jego pierwsza trenerska przygoda. Przejął dziedzictwo Marka Papszuna i miał za zadanie powalczyć o obronę mistrzowskiego tytułu oraz awans do europejskich pucharów. Ostatecznie, Raków znalazł się blisko Ligi Mistrzów, ale przegrał w dwumeczu ostatniej rundy eliminacyjnej z Kopenhagą. Trzeba było zadowolić się Ligą Europy. I tam tak naprawdę odegrał się największy moment w karierze Fabiana Piaseckiego. Strzelił gola ze Sportingiem Lizbona. Świetnie obsłużył go Vladislav Kochergin i dziewiątka Rakowa musiała dopaść do piłki i odpowiednio dostawić nogę. Tak też się stało. W barwach rywali Viktor Gyokeres, na ławce trenerskiej Sportingu Ruben Amorim. Oczy, jakby nie patrzeć, dużych postaci światowego futbolu zwróciły się na chwilę ku napastnikowi z Wrocławia. Jeżeli wyznajemy zasadę, że kariera to przede wszystkim momenty – Piasecki taką chwilę chwały może we wspomnieniach sobie zapisać.

Rażąca nieskuteczność w Ekstraklasie

Kariera piłkarska to jednak przede wszystkim droga. Co by nie mówić o Piaseckim, ambicji odmówić mu nie można. Średnio akceptuje myśl, że najwyższy poziom na swojej piłkarskiej drodze już osiągnął, a był nim sezon 2021/2022 w barwach Śląska Wrocław i Stali Mielec, gdy strzelił te siedem goli w Ekstraklasie. Trudno się dziwić, bo nie brzmi to szczególnie „wow”. Gol przeciwko Sportingowi Lizbona prowadzonym przez Rubena Amorima z Gyokresem w linii ofensywnej, faktycznie, brzmi dumnie, ale co z tego, skoro przez cały sezon w PKO Ekstraklasie Piasecki wystąpił w 14 meczach i nie strzelił ani jednego gola? Wrocławianin i jego nieskuteczność stawał się coraz bardziej memiczny. Niemniej, swoje momenty miał. Był w stanie strzelić z dystansu, a w sezonie 2022/2023 otrzymał indywidualną nagrodę za gola sezonu. Piasecki zaserwował cudowne trafienie z przewrotki.

Po Rakowie poszedł Piasta Gliwice. Tam było jeszcze gorzej – dziewiętnaście meczów, zaledwie jedna bramka.

Odkupienie znalezione przy Alei Unii Lubelskiej w Łodzi

Po kilku średnich sezonach z rzędu trudno było zapewne przebierać w ekstraklasowych ofertach gwarantujących występy w wyjściowej jedenastce tudzież rywalizację o pierwszy skład. Piasecki poszedł zatem poziom niżej, do ŁKS-u Łódź. „Reprezentacja Łodzi” była bliska awansu w poprzednim sezonie – klub dostał się do barażów, jednak już w półfinale uległ Chrobremu Głogów. I wygląda na to, że tam zakotwiczył w cieplarnianych warunkach i na tamten moment na optymalnym dla niego poziomie. Zresztą, liczby mówią same za siebie.

Fabian Piasecki w Ekstraklasie

  • Sezon 2014/2015, Górnik Zabrze – 3 mecze, 0 goli
  • Sezon 2015/2016, Górnik Zabrze – 2 mecze, 0 goli
  • Sezon 2018/2019, Miedź Legnica – 28 meczów, 1 gol
  • Sezon 2020/2021, Śląsk Wrocław – 26 meczów, 4 gole
  • Sezon 2021/2022, Śląsk Wrocław/Stal Mielec – 32 mecze, 7 goli
  • Sezon 2022/2023, Raków Częstochowa – 23 mecze, 6 goli
  • Sezon 2023/2024, Raków Częstochowa/Piast Gliwice – 23 mecze, 2 gole
  • Sezon 2024/2025, Piast Gliwice – 19 meczów, 1 gol

Łącznie: 156 meczów, 21 goli

Fabian Piasecki w 1. Lidze

  • Sezon 2017/2018, Miedź Legnica – 23 mecze, 9 goli
  • Sezon 2019/2020, Zagłębie Sosnowiec – 32 mecze, 17 goli
  • Sezon 2025/2026, ŁKS Łódź – 33 mecze, 14 goli
  • Sezon 2026/2027, ŁKS Łódź – 3 mecze, 2 gole

Łącznie: 91 meczów, 42 gole

Brzydkie zachowanie w meczu z Chrobrym Głogów. Ostra reakcja Grzegorza Szoki

Pomimo, że Piasecki ma 61 meczów mniej w Betclic 1. Lidze (+/- dwa sezony), strzelił w niej dwa razy więcej goli niż w Ekstraklasie. Dysponując takimi statystykami, łatwo wskazać, gdzie znajduje się optymalny poziom Fabiana Piaseckiego. Po wielu latach, gdy jego nazwisko znajdowało się na liście tych najbardziej nieskutecznych, słabszych, memogennych snajperów Ekstraklasy, zachłyśnięcie się chwałą i nastukanie 14 goli w ŁKS-ie Łódź – klubie z ekstraklasowymi ambicjami, pewność siebie mogła wrócić.

Niekoniecznie godnym pochwały jest fakt, że jej ujściem była sytuacja w meczu z Chrobrym Głogów. Fabian Piasecki strzelił gola, ale mimo to, Grzegorz Szoka zdjął go z boiska przed upłynięciem godziny gry. 31-latek dał upust swoim emocjom – wymamrotał coś pod nosem do trenera, nie podał mu ręki i skierował się w stronę szatni. Gdyby problem pozostał na linii Szoka-Piasecki, zapewne dałoby się go w racjonalny sposób rozwiązać. Zachowanie nie przypadło do gustu także zespołowi. Fabian Piasecki pomimo znakomitego wejścia w nowy sezon nie znalazł się w kadrze meczowej „Rycerzy Wiosny” na domowy mecz z Bruk-Bet Termaliką Niecieczą. Pomimo ogromnego na papierze osłabienia, ŁKS pokonał „Słonie” 2:1.

– Rozmawialiśmy przez telefon, rozmawialiśmy na żywo, widzieliśmy się na jednym treningu. Zobaczymy, jak to wszystko się potoczy. Dużo zależy od samego Fabiana. My dzisiaj jako zespół ŁKS-u przede wszystkim potrzebujemy ludzi, którzy chcą grać w tym klubie, którzy będą stawiać dobro tej drużyny ponad swoje indywidualne korzyści. Zobaczymy, jak to się rozwiąże, bo pewnie będzie na to wpływać dużo rzeczy – mówił Grzegorz Szoka na pomeczowej konferencji prasowej.

Według informacji TVP Sport, Fabianem Piaseckim interesuje się Radomiak Radom i Wisła Płock.

Lubi chaos, ofensywną grę i pomoc w niższych tercjach

Fabian Piasecki to zawodnik, który pasuje do zespołu oddającego dużo strzałów, także z dystansu, poszukującego stałych fragmentów gry. Ma talent do znajdywania się tam, gdzie potrzeba rykoszytu, dostawienia stopy, pleców, głowy do dobitki. Lepiej czuje się na większej przestrzeni, wykorzystuje sytuacje jeden na jeden. Często podłącza się pod akcje skrzydłami, szuka przestrzeni w bocznych sektorach pola karnego i tam oddaje całkiem groźne, celne strzały.

Piasecki odnajdzie się w systemie zespołu, który lubi grać ofensywnie, spędzać więcej czasu na połowie rywala, doskakiwać do pressingu. Pod tym kątem Radomiak Radom wydaje się ciekawszą propozycją. To zespół grający bardziej fantazyjnie, generujący potencjalnie więcej chaosu w defensywie rywala – a jak dobrze wiemy, skłonność do wszelkich rykoszetów i dobitek wskazuje na to, że Piasecki w chaosie, sytuacjach, gdy komentatorzy krzyczą głośno „gdzie jest piłka?!” czuje się jak ryba w wodzie.

Radomiak Radom i Wisła Płock zainteresowane Piaseckim. Gdzie lepiej się odnajdzie?

Radomiak Radom wygenerował dotychczas 5,69 xG – jest w tej klasyfikacji na siódmym miejscu. Wisła Płock – 3,79 xG. Gorzej od „Nafciarzy” wypadają tylko Jagiellonia Białystok i Zagłębie Lubin. Pod kątem dośrodkowań – Radomiak Radom wyegzekwował ich 40, z kolei Wisła Płock 35. Wisła Płock średnio dochodzi do 6,3 rzutów rożnych na mecz – lepiej wygląda tylko Lech Poznań, z kolei Radomiak Radom średnio 2,5 razy podchodzi do kornera.

Minimalnie lepszą opcją dla zawodnika o profilu Fabiana Piaseckiego wydaje się Radomiak Radom. Generuje więcej sytuacji, aktywniej posyła piłkę w pole karne z bocznych sektorach boiska. Oba zespoły lubią ukąsić z kontry, mają zawodników, którzy są w stanie odpowiednio wyprowadzić atak i obsłużyć napastnika. Co do konkurencji – w szeregach „Nafciarzy” Piasecki będzie musiał przecisnąć się przez Deniego Juricia, Saida Hamulicia i Łukasza Sekulskiego. To nieco trudniejsze zadanie niż w Radomiaku Radom, gdzie do pokonania są Abdul Tapsoba i Fernand Goure. Pierwszy z nich wykręca podobne liczby w rodzimej lidze, co Piasecki, gdy w niej występował. Goure w żadnej lidze nie strzelił więcej 8 goli w jednym sezonie i nie oszukujmy się, nie wygląda na zawodnika, który będzie w stanie wypełnić lukę po Mauridesie – patrząc na wzrost są identyczni, ale pod względem dochodzenia do akcji i samej w sobie jakości piłkarskiej, póki co Iworyjczyk nie ma podjazdu do byłego napastnika Radomiaka Radom.

Gwiazda w realiach pierwszoligowych, kiepski napastnik w Ekstraklasie. Jak jest z Fabianem Piaseckim?

Wydaje się, że minimalnie lepsze warunki zapewni mu Radomiak Radom, choć trudno uwierzyć, by któreś z tych środowisk zbudowało Piaseckiego i dało mu drugą młodość. Do tego potrzeba przecież odpowiedniego trenera, stabilności, cieplarnianych warunków. Nie oszukujmy się ani przy Wiśle, ani przy Radomiaku takich zalet nie zapiszemy. W ŁKS-ie ma natomiast zespół, który wciąż walczy o Ekstraklasę, gra taki styl, w jakim doskonale się odnajduje, trenera, pod którego wodzą zaczął strzelać więcej goli. Obiecujący początek sezonu, który wskazuje na to, że Piasecki na spokojnie może pobić strzelecki wynik z poprzedniej kampanii. Widać, że były gracz Rakowa Częstochowa wciąż się rozwija i jest lepszym zawodnikiem niż rok temu. Tak naprawdę rozegrał jeden pełny sezon poza Ekstraklasą po kilku tam spędzonych latach – może ten detoks, by zadziałał, powinien być nieco dłuższy?

Niemniej, Fabian Piasecki ma 31 lat. Wiadomo, w tym wieku kariery się nie kończy, ale ma się świadomość, że większość profesjonalnej kariery piłkarskiej ma się już za plecami. Nie każdy jest Radosławem Majewskim. Jedna kontuzja może już popchnąć zawodnika parę metrów w kierunku piłkarskiego niebytu. To może być ostatni dzwonek na sprawdzenie się w PKO Ekstraklasie. Jeżeli Piasecki chce przeżyć fajną przygodę, zmyć z siebie łatkę tego skrajnie nieskutecznego snajpera, która przylgnęła do niego w Rakowie i Piaście, nie ma na to wiele czasu. Radomiak, Wisła nie brzmią najatrakcyjniej, ale cóż – jak się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma. Drugi raz Raków nie przyjdzie, choć tam także na ataku nie jest za wesoło.

Ostatni dzwonek, by zrobić krok do przodu

Ostatnie przejścia z Betclic 1. Ligi do PKO Ekstraklasy także pokazują, że się da. Można odnieść wrażenie, że lepiej sprawdzi się piłkarz, który poprzedni sezon spędził na drugim poziomie rozgrywkowym, niż syn marnotrawny, który wraca na łono polskiej piłki po latach w niższych włoskich ligach, Jakiśtamsporach, średniaków z Cypru, Grecji czy krajów Beneluksu.

Chyba najwyższy czas na ostateczną weryfikacje. Jak nie wyjdzie, trudno – nie wierzę, że w takiej sytuacji nikt z Betclic 1. Ligi nie zgłosiłby się po Piaseckiego, mając w pamięci, że tam skutecznością się odznaczał. Jakaś poduszka na miękkie lądowanie zatem zawsze jest. Na zapleczu Ekstraklasy i kasa nie taka zła i całkiem sporo naprawdę ciekawych klubów prowadzonych przez dobrze zapowiadających się trenerów. Fabian Piasecki w tym momencie, po tym jak nagrabił sobie u kolegów i trenera, zmieniając środowisko ma więcej do zyskania niżeli do stracenia.

Tylko następnym razem dobrze zadbać o większą klasę przy pożegnaniu.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze