Możemy krytykować Karola Świderskiego za fatalne występy, a Przemka Frankowskiego za to, że z Bośnią dał się objeżdżać jak dziecko. Jednak oni sami się nie wybrali. I o tym właśnie będzie ten tekst. O fatalnych decyzjach kadrowych selekcjonera, który mimo obiecanej rotacji właściwie jej nie dokonywał, i to Jan Urban ograniczył możliwości drużyny na wielu pozycjach w momencie wręczania powołań na zgrupowanie Ligi Narodów.
Zgodnie z definicją słownika języka polskiego selekcjoner to: osoba przeprowadzająca selekcję czegoś; trener, który dobiera skład drużyny na ważne imprezy sportowe. Brakuje tu jednak naszym zdaniem ważnego przymiotnika. Powinno być, że selekcjoner to osoba przeprowadzająca KOMPETENTNĄ selekcję czegoś. Bądź trener, który dobiera OPTYMALNY skład drużyny na ważne imprezy sportowe. Czegoś takiego nie dokonał Jan Urban na właśnie zakończonym zgrupowaniu reprezentacji Polski w Lidze Narodów.
Jan Urban zobowiązał się do rotacji
Niektórzy zastanawiali się, po co Jürgen Klopp zabrał 44 zawodników. Jan Urban stwierdził, że ma on zapewne większy wybór. Jakościowo na pewno, ale nawet my moglibyśmy spokojnie dobrać kilku graczy bez zbędnego rozdęcia tej kadry o przeciętne nazwiska. No ale dobrze. Mimo znacznie węższej kadry, 64-latek zobowiązał się do rotacji zawodnikami celem maksymalnego oszczędzania sił podczas wydłużonego zgrupowania.
Tabela nie kłamie – grała garstka
– W Lidze Narodów będzie dużo zmiennych. To jest niemożliwe, albo bardzo ryzykowne, żeby ktoś zagrał w czterech spotkaniach po 90 minut. To jest udowodnione, że w takich przypadkach, ryzyko kontuzji jest bardzo duże. Będziemy musieli sobie z tym poradzić, ale jest to wyzwanie dla wszystkich reprezentacji, bo te dwa okienka są połączone po raz pierwszy […] Jest tyle spotkań, że te rotacje będą, ktoś je musi robić.Jan Urban o rotacji na zgrupowaniu dla TVP Sport
Idea jak najbardziej słuszna. Szkoda tylko, że oprócz jej wygłoszenia nie poszła za nią realizacja. Jak to wyszło? Kiepsko. Podrzucamy wpis naszego redakcyjnego kolegi Karola Tyńca, który podsumował liczbę minut otrzymanych na zgrupowaniu.
Od razu rzuca się w oczy olbrzymi podział, którego dokonał Jan Urban. Połowę minut dostało zaledwie 12 zawodników, czyli połowa kadry. Natomiast trzynasty w zestawieniu Kacper Potulski dostał wyłącznie 90 minut przeciwko Bośni. Licha była naszym zdaniem ta rotacja. Ktoś powie: no ale wyniki były takie czy inne, Liga Narodów to nie czas na kombinacje i w końcu taki Reguła dostał swoją szansę. Jednak szanse debiutantów to jedno, a całościowa konstrukcja kadry to drugie. A ta od początku była dobrana kuriozalnie.
Sześciu środkowych obrońców
W tym właśnie miejscu zaczynamy omówienie błędów dokonanych podczas wspomnianej już selekcji przez trenera na licznych pozycjach. Oczywiście nie można było w pełni przewidzieć, że Jan Urban jednak zdecyduje się na grę czwórką obrońców. Ale nawet jeśli przyjmiemy, że zagramy trójką, to po co nam było aż tylu środkowych obrońców? Mońka, Kędziora, Potulski, Wiśniewski, Bednarek, Kiwior.
Co najmniej o jednego za dużo. A przy grze czwórką to już prawdziwy tłok. Zwłaszcza że akurat na tej pozycji wybór mamy niezgorszy. Finalnie dwóch z nich nie zagrało nawet minuty. Dlaczego za któregoś z nich nie można było dowołać Michała Gurgula? Do gry w czwórce byłby w sam raz na newralgiczną lewą obronę.
Przydałby się taki Czubak
Szkoda, że selekcjoner nie zadbał o obsadę napastników. Nie zadbał, on tutaj ZAWALIŁ. Oczywiście tu także nie można było przewidzieć, że Adrian Benedyczak dozna niespodziewanie kontuzji. Jednak wiedząc, jakie mamy problemy na pozycji napastnika, zabranie ich zaledwie trzech (z czego jeden będący w, ujmijmy to delikatnie, nie najwyższej formie) zakrawa na szaleństwo.
Przypomnijcie sobie wczorajszy mecz z Bośnią. Końcówka meczu. Suniemy z kolejnymi wrzutkami. Tylko na kogo? Jan Urban postanowił ściągnąć po godzinie Karola Świderskiego i pod koniec meczu Mateusza Żukowskiego. Gości rosłych, którzy akurat w takiej sytuacji mogliby powalczyć o przyjęcie piłki w polu karnym lub o oddanie strzału głową. Aż przydałby się ktoś, kto ma ten instynkt, czutkę w polu karnym. Ktoś taki jak Karol Czubak. No ale przecież Ekstraklasa nie wystarcza na poziom reprezentacyjny.
Jan Urban dzięki swoim wyborom musiał łatać dziury w każdym meczu
Fatalny dobór zawodników na wielu pozycjach wyszedł właściwie w każdym meczu, bo trener Urban zawsze musiał gdzieś jakąś dziurę łatać. W pierwszym meczu z Bośnią na lewej obronie zagrał Kuba Kiwior. Potem ze Szwecją na wahadle objeżdżany był Puchacz. Z Rumunią zdecydowano się na powrót do czwórki i wystawienie tam… Przemka Frankowskiego. Oprócz tego na prawej pomocy grał Sebastian Szymański, choć w kadrze mieliśmy ludzi, którzy zagraliby tam z większym powodzeniem i nie marnowalibyśmy umiejętności pomocnika Rennes.
Na dziesiątce z Rumunią mordowaliśmy się z Karolem Świderskim, który finalnie z Bośnią zagrał… na skrzydle. Czy leci z nami pilot? Źle skompletowana kadra, a Jan Urban tylko jeszcze bardziej mieszał i komplikował, dokonując absurdalnych wyborów personalnych.
Dobry występ Kacpra z Bośnią? Ława. Skóraś zagrał nieźle? Też ława. Dowołujesz na gwałt Pietuszewskiego? 14 minut chłopak dostał. Karol Świderski z Rumunią najgorszy? Cyk, od początku w kluczowym starciu o drugi koszyk, i to jeszcze na boku pomocy. Matty Cash, widząc, kto mu partneruje, wszystko grał przerzutami na Nicolę. Takie miał zaufanie do NAPASTNIKA Widzewa Łódź.
Selekcjoner sam siebie ograniczył podczas powołań
Trener Urban narzekał, że na pewnych pozycjach jest bieda i ciężko było mu wybrać. Nie, to on sam siebie ograniczył w momencie powołań. Lewa obrona? Michał Gurgul się kłania. Skrzydłowi? Dowołany Bóg wie po co Oskar Pietuszewski dostał ochłapy, Michał Skóraś tak samo, choć gorzej od Świdra by nie zagrał.
Na dokładkę trener Urban, zamiast postawić choćby na Marcela Regułę, wolał wystawić tam Karola Świderskiego, który z pozycją skrzydłowego ma wspólnego tyle, co my z chińskim cesarzem. Wcześniej sięgnął jeszcze Sebastiana Szymańskiego, dla którego również nie jest to optymalna pozycja. No i oczywiście sprawa napastnika… To od początku wyglądało źle, a kolejne mecze tylko potwierdzały te obawy.
Jan Urban znowu przegrał
Jan Urban przegrał po raz kolejny. Nie tylko na polu sportowym. Nie wykonał on swojego podstawowego zadania, które wynika z definicji jego zawodu. Dokonał koszmarnej selekcji na kilku pozycjach, za co Polska zapłaciła wynikami na boisku. Fajnie, że masa Polaków zobaczyła na żywo jak dużymi umiejętnościami dysponuje Wiktor Nowak. Ale jeden diamencik nie przykryje lejów po bombie, jakie mieliśmy na paru pozycjach.
Przeczytaj także:










