Na swoim koncie mają już pamiętne zwycięstwa z Lechem oraz z Legią w Pucharze Polski. W roli underdoga już się sprawdzili i teraz czeka ich o wiele trudniejszy sprawdzian – przetrwanie w elicie. Będzie to bardzo trudne, ponieważ polska ekstraklasa przyzwyczaiła nas do tego, że najwyższy poziom rozgrywkowy to zupełnie inna bajka. Teraz w tej bajce Raków z pewnością marzy o staniu się kopciuszkiem…
Nie od dziś wiadomo, że beniaminkowie po awansie na wyższy poziom mają trudne życie. W poprzednich rozgrywkach z hukiem z ekstraklasą pożegnały się Miedź Legnica i Zagłębie Sosnowiec – to pokazuje, że zaplecze ekstraklasy to zupełnie co innego. Jedyny wspólny mianownik pomiędzy pierwszą ligą a najwyższym poziomem rozgrywkowym w Polsce to co najwyżej zacięta rywalizacja. Jednakże, na górze tabeli w zeszłym sezonie pierwszej ligi przez większą jego część stawce przewodził Raków.
Już w marcu było pewne, że częstochowianie muszą awansować na najwyższy poziom rozgrywkowy w Polsce. Wielu dziennikarzy zastanawiało się czy znakomita forma podopiecznych Marka Papszuna może mieć przełożenie kilka miesięcy później po awansie. Miniwizualizacje rozgrywek z udziałem Rakowa można znaleźć w czwartym wydaniu naszego Ligowego Bigosu, klikając TUTAJ.
Przygotowania do sezonu
Piłkarze spod Jasnej Góry rozpoczęli przygotowania 10 czerwca. Wówczas zawodnicy przechodzili wszelakie testy i badania wydolnościowo-motoryczne. Kilka dni później rakowianie pojechali na zgrupowanie do Woli Chorzelowskiej, gdzie mieli rozegrać dwa sparingi. Ostatecznie w tamtejszym ośrodku rozegrali jedynie mecz ze Stalą Mielec, który podopieczni Marka Papszuna wygrali 3:0 po golach Szymona Lewickiego, Jakuba Apolinarskiego oraz Emira Azemovicia.
Po zakończonym obozie w Woli Chorzelewskiej częstochowianie rozegrali dwa mecze towarzyskie na własnym terenie. Najpierw ich rywalem był czeski Trinec, z którym rakowianie zremisowali 3:3 po bramkach Sebastiana Musiolika, Macieja Domańskiego z rzutu karnego oraz Bryana Nouviera. W drugim sparingu podopieczni Marka Papszuna podejmowali również czeską drużynę – Opavę, z którą wygrali 1:0 po trafieniu Patryka Kuna.
Kilka dni później drużyna Rakowa udała się na kolejne zgrupowanie, tym razem do Warki, gdzie również rozegrali dwa sparingi – ze Zniczem Pruszków oraz z Wisłą Płock. W obu spotkaniach podopieczni Papszuna rozgromili swoich rywali, kolejno ze Zniczem zwyciężyli 5:0, a płocczan pokonali 4:1. Po powrocie z Warki rakowianie pokonali w sparingach również 2:0 Zagłębie Sosnowiec oraz 1:0 w małych derbach Częstochowy miejscową Skrę.












