W przyszłym sezonie ekstraklasa będzie powiększona do 18 drużyn, przez co zarówno z najwyższej klasy rozgrywkowej, jak i z drugiego szczebla spada tylko jedna drużyna. To na pewno uratuje kilka ekip przed degradacją. Jedną z nich w Fortuna 1. Lidze może być Resovia Rzeszów. Beniaminek, który awansował po wygranych barażach z drugim rzeszowskim klubem – Stalą. Jednak wyższy poziom szybko zweryfikował klub z południa Polski. Czy reforma rozgrywek uratuje Resovię przed spadkiem?
Zaczęło się fenomenalnie, bo Resovia rozbiła w pierwszej kolejce Puszczę Niepołomice 3:0. Jednak kolejnych sześć meczów zakończyło się porażkami. W trzynastu seriach, które zostały do tej pory rozegrane, udało się rzeszowianom wygrać tylko dwukrotnie. Poza wspomnianym zwycięstwem z Puszczą beniaminek pokonał jeszcze tylko Zagłębie Sosnowiec 2:0. Co ciekawe, oba zwycięstwa zostały odniesione na wyjazdach. Z ośmiu zdobytych punktów siedem Resovia zdobyła na boiskach rywali, ale to tylko dlatego, że dopiero od dwóch kolejek rozgrywa mecze u siebie. Wcześniej grała tylko na wyjeździe. Na własnym terenie udało się zremisować z ostatnią w tabeli Sandecją 0:0. To pokazuje, jak ciężko zderzyła się ekipa z Rzeszowa z pierwszą ligą.
Zamieszanie z trenerem
Od początku sezonu trenerem Resovii był Szymon Grabowski. Od 2012 roku przez kolejnych pięć lat był asystentem pierwszego szkoleniowca, aż dostał szansę jako numer jeden. Wprowadził rzeszowski klub do pierwszej ligi, co było wielkim i dość niespodziewanym sukcesem. Do drużyny nie sprowadzono żadnych wielkich nazwisk, nie wzmocniono odpowiednio składu i to odbiło się na wynikach. Jednak jak wiadomo, łatwiej zwolnić trenera niż 20 zawodników. I tak się stało przed meczem z ŁKS-em Łódź. Ale kibice i zawodnicy wstawili się za trenerem i został on przywrócony na stanowisko. Poprowadził drużynę w kolejnych siedmiu meczach i po tym czasie i słabych wynikach włodarze już bezpowrotnie zwolnili szkoleniowca.
Dziś w meczu z Koroną drużynę po raz pierwszy poprowadzi nowy trener – Radosław Mroczkowski. Znany z pracy w Widzewie i Sandecji Nowy Sącz szkoleniowiec wraca na ławkę trenerską po ponad roku przerwy. Z jednej strony ma twardy orzech do zgryzienia, bo drużyna jest piętnasta w tabeli i musi zacząć punktować. Z drugiej strony ma komfort psychiczny, bo do drugiej ligi spada tylko jedna ekipa. To powoduje, że trener Mroczkowski może zacząć budować drużynę po swojemu i przygotowywać ją do rozgrywek przyszłorocznych. Oczywiście najpierw musi Resovię utrzymać, ale przy obecnej formie Sandecji zadanie może być ułatwione.











