Liga francuska słynie z odkrywania perełek. W zasadzie każdy tamtejszy klub może pochwalić się wychowaniem kilku utalentowanych zawodników. Wyjątkiem od reguły nie jest Saint-Etienne. Poza Williamem Salibą, który ostatnio niestety odbił się od Arsenalu, „Les Verts” wypuścili też w świat Wesleya Fofanę. A ten obecnie nie zawodzi w Premier League.
Zawodnik pochodzenia iworyjskiego ten sezon rozpoczął jeszcze w barwach Saint-Etienne. Od początku wiele mówiło się o jego odejściu, zwłaszcza biorąc pod uwagę kiepską sytuacją klubu. Wszystkie dyskusje ucinał jego trener – Claude Puel. Któregoś razu nazwał wszystkie plotki „operą mydlaną” i „fake newsami”. Atmosferę podgrzewał też sam Fofana, który w wywiadzie dla „L’Equipe” powiedział, że byłby szalony, gdyby nie skorzystał z okazji gry dla klubu z Premier League. A wszystko to działo się w trakcie negocjacji francuskiego klubu z bogatym Leicester City.
Miłość i rozwód
Saint-Etienne weszło w sezon „z buta”. Wygrało pierwsze trzy mecze, pokonując m.in. Olympique Marsylia. Wszystko zapowiadało się wyśmienicie. Jednak Fofana nie chciał czekać, a kierownictwo coraz bardziej przekonywało się do dużych pieniędzy od Leicester City. Puel na pewno płonął z wściekłości, czego dowodem mogło być posadzenie 20-latka na ławce rezerwowych w kolejnych meczach. O tym, jak ważny był ten młody środkowy obrońca dla pragmatycznych „Les Verts”, niech świadczy fakt, że te dwa ostatnie spotkania Fofany przed odejściem to był remis ze słabym Nantes i łomot od Rennes. Pomysł trenera trafił szlag. Saint-Etienne do dzisiaj się nie podniosło.
Tymczasem angielskie „Lisy” wreszcie dopięły swego. Nie wiadomo, ile dokładnie zapłaciły za 20-latka. Kwoty podawane w mediach wahają się od 30 do 40 mln euro. Jednak nawet ta mniejsza cena to był gigantyczny zastrzyk gotówki dla zadłużonych Francuzów. Nawet sam Puel przyznał, że „nie było dyskusji pomiędzy ratowaniem klubu i jego pracowników a zatrzymaniem Wesleya”.
Sam Fofana po kilku dniach tłumaczył się ze swoich dość agresywnych wypowiedzi względem Saint-Etienne. – Wysłałem mu wiadomość po oficjalnym ogłoszeniu transferu, aby powiedzieć, że pomimo nie najlepszych ostatnich dni nigdy mu niczego nie zapomnę i to dzięki niemu jestem tam, gdzie jestem – mówił. – Może nie są największym klubem, ale są duzi i mogę tam grać, rozwijać się i w 100 % cieszyć się grą. Pokazali mi, że zrobią wszystko, żeby mnie sprowadzić. Rozmowa z Brendanem Rodgersem i jego asystentem, Kolo Touré, mocno wpłynęła na moją decyzję. Czułem, że to najlepsza z dróg. Jestem pewny, że podjąłem prawidłową decyzję – zachwalał swój nowy klub w dalszej części wypowiedzi.











