Za nami duże święto dla wszystkich fanów Legii Warszawa. Odbył się właśnie mecz jubileuszowy z okazji 110-lecia istnienia klubu. Na murawie przy ulicy Łazienkowskiej 3 ponownie wystąpili zawodnicy, którzy niegdyś stanowili o sile „Wojskowych”. Wśród nich mniejsze lub większe ikony warszawiaków – wszyscy zawodnicy jednak bardzo dobrze w 15-krotnym mistrzu Polski wspominani.
Masa świetnych zawodników – wśród nich idole zarówno młodszych, jak i starszych kibiców. Każdy mógł być usatysfakcjonowany.
Mecz odbył się na nietypowych zasadach – spotkanie zostało podzielone na 3 tercje (po 30 minut każda). Z racji pokaźnej liczby zawodników organizator przewidział nieograniczoną liczbę zmian. Spotkanie to sędziował dobrze znany z ekstraklasowych boisk Paweł Raczkowski.
Ale kto w tym meczu wystąpił? W role kapitanów wcielili się Leszek Pisz (ze wsparciem Artura Jędrzejczyka) oraz Miroslav Radović (przy wsparciu Ivicy Vrdoljaka). Na ławkach trenerskich obu drużyn również nie brakowało zasłużonych dla Legii postaci: Lesława Ćmikiewicza, Mirosława Jabłońskiego, Pawła Janasa, Stefana Majewskiego, Andrzeja Strejlaua, Adama Topolskiego, Stefana Białasa, Romana Koseckiego, Czesława Michniewicza, Jana Urbana, Dragomira Okuki i Jacka Zielińskiego.
Lista zawodników, którzy wystąpili w Meczu Jubileuszowym z okazji 110. rocznicy istnienia Legii:
Drużyna Leszka Pisza
Krzysztof Adamczyk, Jacek Bąk, Jacek Bednarz, Grzegorz Bronowicki, Marcin Burkhardt, Jacek Cyzio, Sylwester Czereszewski, Dariusz Dudek, Dariusz Dziekanowski, Łukasz Fabiański, Krzysztof Gawara, Krzysztof Iwanicki, Tomasz Jarzębowski, Artur Jędrzejczyk, Marek Jóźwiak, Wojciech Kowalczyk, Juliusz Kruszankin, Dariusz Kubicki, Cezary Kucharski, Grzegorz Lewandowski, Igor Lewczuk, Andrzej Łatka, Arkadiusz Malarz, Marcin Mięciel, Maciej Murawski, Mariusz Piekarski, Leszek Pisz, Jerzy Podbrożny, Andrzej Sikorski, Marcin Smoliński, Tomasz Sokołowski I, Tomasz Sokołowski II, Łukasz Surma, Grzegorz Szamotulski, Maciej Śliwowski, Jakub Wawrzyniak, Piotr Włodarczyk, Radosław Wróblewski.
Drużyna Miroslava Radovicia
Domagoj Antolić, Ariel Borysiuk, Łukasz Broź, Takesure Chinyama, Dickson Choto, Edson, Janusz Gol, Walerian Gwilia, Roger Guerreiro, Michal Hubnik, Tomasz Jodłowiec, Tomasz Kiełbowicz, Michał Kopczyński, Michał Kucharczyk, Dusan Kuciak, Pance Kumbev, Daniel Łukasik, Nemanja Nikolić, Vadis Odidja-Ofoe, Michał Pazdan, Tomas Pekhart, Mirko Poledica, Miroslav Radović, Maciej Rybus, Jakub Rzeźniczak, Marek Saganowski, Radostin Stanev, Stanko Svitlica, Marko Vesović, Ivica Vrdoljak, Michał Żyro.

Przebieg meczu
1. część
Pierwszego gola strzelił kapitan drużyny zielonych, Miroslav Radović. Zrobił to po indywidualnej akcji. Drugim trafieniem popisał się Nemanja Nikolić. Przewaga młodszej drużyny była aż nadto widoczna. Trzeciego gola krzyżakiem zdobył Michał Kucharczyk, który chwilę później – za awanturowanie się – otrzymał żółtą kartkę. Takową po drugiej stronie obejrzał również Jakub Wawrzyniak. Wracając jednak do gola – ten jednak nie został uznany z racji spalonego. Gola na 3:0, który rzeczywiście został uznany, po świetnym podaniu Antolicia zdobył po raz kolejny wpisujący się na listę strzelców Nemanja Nikolić.
Drużyna Leszka Pisza pierwszy strzał oddała dopiero w 14. minucie spotkania za sprawą Dariusza Dziekanowskiego. Po ich stronie szczególnie wyróżniał się Piotr Włodarczyk. Po przerwie na picie drużyna Pisza zdawała się budzić i zasadniczo w końcu zaczęła stwarzać sobie akcje pod bramką. Doprowadzili nawet do rzutu karnego, którego jednak podchodzący do jedenastki Artur Jędrzejczyk, grający w tym meczu na ataku, nie wykorzystał.
2. część
Gola, lobując bramkarza, zdobył przedstawiciel zespołu Leszka Pisza, Artur Jędrzejczyk. Ze względu na przebieg meczu sędziowie przymknęli oko na ewidentną pozycję spaloną :) Druga część meczu była już nieco bardziej wyrównana, choć przede wszystkim to drużyna Radovicia po prostu spuściła z tonu. Jedenastkę w tej części wykonywał syn Daniela Ljuboji, który był gościem specjalnym tego meczu – świetną interwencją popisał się jednak Łukasz Fabiański.
Ten etap spotkania zakończył się wynikiem 3:1.
3. część
Gola na 4:1 w tej części zdobył Michal Hubník, a chwilę później na listę strzelców mógł wpisać się Nemanja Nikolić, będący w momencie strzału na spalonym – chwilę później już się na nim jednak nie znajdował i padła bramka na 5:1. Później gola na 5:2 zdobył głową Cezary Kucharski. Ta część spotkania wydawała się najbardziej wyrównana ze wszystkich. Mimo nacisków ze strony zespołu Pisza więcej bramek już nie wpadło. Legia Leszka Pisza („Biali”) – Legia Miroslava Radovicia („Zieloni”) 2:5.
Tuż po meczu wszyscy zawodnicy odebrali pamiątkowe medale i pożegnali się z przybyłymi kibicami. Odbyło się też symboliczne podniesienie pucharu przygotowanego na tę okazję, podniesionego wspólnie przez kapitanów – Leszka Pisza i Miroslava Radovicia.
Otoczka wydarzenia
Spotkanie rozgrywało się oczywiście w bardzo luźnej, przyjacielskiej atmosferze. Wywiady ze schodzącymi w trakcie meczu piłkarzami, uśmiechy na twarzach omijanych lub faulowanych zawodników – po prostu czysta zabawa. W pewnym momencie organizator zaczął prosić piłkarzy o wyrównanie liczby zawodników na boisku, bo – celowo bądź nie – jeden zespół grał z jednym zawodnikiem więcej. Zdarzyło się też kilka prześmiewczych symulacji. Zabawnym momentem rywalizacji było wejście na pozycję bramkarza przez Michała Kucharczyka. Taka była specyfika tej rywalizacji.
Sorry Kuchy, ale przy tym strzale byłeś bez szans! pic.twitter.com/4cjO3xmJlm
— Legia Warszawa (@LegiaWarszawa) September 6, 2026
Z czysto sportowego punktu widzenia nie było to spotkanie toczące się w zbyt wysokim tempie. Po znacznej części zawodników było oczywiście widać upływ lat – o ile chęci były, o tyle możliwości fizyczne nie pozwalały już na to, co przed laty. Szczególnie uwydatniło się to w zespole Leszka Pisza, który przeważał liczebnie w zawodników bardziej wiekowych. Z kolei po tych, którzy zakończyli karierę stosunkowo niedawno lub dalej są aktywnymi piłkarzami, aż nadto było widać wyższy poziom gry. Aż można się zastanowić, czy dla widowiska nie lepsze byłoby wymieszanie tych składów. Tym niemniej nie o samą grę tu chodziło – sensem tego meczu było nade wszystko ponowne zobaczenie graczy, których niegdyś kibice podziwiali.
Z atrakcji między poszczególnymi częściami meczu doszło do pokazu tanecznego cheerleaderek, po czym kilku kibiców miało możliwość zmierzenia się w konkursie rzutów karnych z Arkadiuszem Malarzem. Później w kierunku trybun wykopano kilka futbolówek dla kibiców. Było to powiązane z konkursem, w którym fani mogli wejść na murawę i zmierzyć się w torze przeszkód. Kolejnym segmentem rozrywkowym był pojedynek o bycie głową rodziny Sokołowskich: Tomasz Sokołowski kontra Daria Sokołowska, córka byłego gracza Legii Warszawa.
Podsumowanie i ocena wydarzenia
Jako uczestnik meczu jubileuszowego z okazji 110-lecia powstania Legii Warszawa oceniam wydarzenie jak najbardziej pozytywnie. Dużo zasłużonych dla klubu postaci z różnych pokoleń, masa atrakcji dla kibiców, a także piłkarze, którzy emanowali otwartością wobec fanów chcących zrobić z nimi zdjęcie lub poprosić o autograf. Byli to idole, z którymi dzięki temu meczowi kibice mogli się jeszcze bardziej zbliżyć. Mogliśmy też oglądać naprawdę piękne obrazki. Leszek Pisz i Miroslav Radović obok siebie – to już na zawsze przejdzie do historii tego klubu!
KONIEC MECZU!
Drużyna Miroslava Radovicia 5:2 Drużyna Leszka Pisza 🔥
Dziękujemy wszystkim obecnym na tym wyjątkowym wydarzeniu! pic.twitter.com/JWisq7tTCp
— Legia Warszawa (@LegiaWarszawa) September 6, 2026
Z minusów pewnie należy wskazać poziom samego widowiska, który nawet jak na mecz pokazowy nie był zbyt wysoki. Z drugiej strony chyba wielkiego widowiska się tu nie spodziewaliśmy. Za kolejny minus pewnie można by uznać momentami chwile dezorganizacji pod kątem technicznym całego wydarzenia. Całościowo jednak mecz, jak i cała wcześniej opisana otoczka, jak najbardziej dowiozły pod kątem zadbania o widza, który mógł zobaczyć niegdyś duże gwiazdy, a dzisiaj legendy swojego ulubionego klubu. Świetny pomysł i wykonanie. Oby więcej tego typu atrakcji w przyszłości – nie da się chyba bardziej docenić fana, który mimo wyników przychodzi na mecze.