
Środkowy obrońca, który na Euro 2016 nie opuścił ani minuty, a kibice nazwali go wtedy ministrem obrony narodowej.
Urodził się 21 września 1987 roku w Krakowie. Wychował się w Nowej Hucie, na osiedlu Dywizjonu 303, gdzie mieszkał z rodzicami i dwoma starszymi braćmi. Nie ciągnęło go do chuliganki, a na osiedlu wołano na niego „Ksiądz”.
Do Hutnika Kraków trafił jako dziesięciolatek: wypatrzył go trener Kordian Wójs na turnieju w Zawoi. W drużynach młodzieżowych nie był gwiazdą rocznika. Grał na stoperze, na boku obrony albo jako defensywny pomocnik, a trenerzy zwracali uwagę na jego czytanie gry i przewidywanie zagrań rywali. Zimą Hutnik grał w ligach futsalowych, a na hali, gdzie nie było wślizgów, uczył się innych sposobów zatrzymywania przeciwników.
Robert Kasperczyk, który prowadził wtedy seniorów Hutnika w III lidze, włączył go do zespołu jako nastolatka. Pazdan zadebiutował w meczu z Motorem Lublin. Nigdy nie grał w młodzieżowych reprezentacjach Polski.
W 2007 roku pojechał na testy do Górnika Zabrze. Rano przechodził badania w masce tlenowej, po południu trenował z zespołem, a przerwę przespał w swoim samochodzie zaparkowanym na jednym z osiedli. Górnik zapłacił za niego 75 tysięcy złotych, płatnych przez cztery lata, i dał mu pięcioletni kontrakt, którego, jak sam mówił, nawet nie negocjował.
W Zabrzu przeżył spadek z ligi i powrót do niej, a jego trenerem był tam Adam Nawałka, późniejszy selekcjoner. W grudniu 2009 roku, jako piłkarz Górnika, trenował na testach z Wisłą Kraków, ale klub nie podpisał z nim umowy. W lipcu 2010 roku w sparingu z GKP Gorzów doznał poważnej kontuzji prawego kolana i wrócił do treningów po mniej więcej dwóch i pół miesiąca.
Latem 2012 roku, po wygaśnięciu umowy z Górnikiem, przeszedł do Jagiellonii Białystok, którą prowadził wtedy jego były kolega z drużyny Tomasz Hajto. Na początku gry w Jagiellonii nie panował nad emocjami: gdy zespół przegrywał, potrafił agresywnym wejściem zaznaczać swoją obecność na boisku. Z czasem zrozumiał, że fauluje za dużo, i zaczął grać spokojniej. Dwie kontuzje kolan wyłączyły go w Jagiellonii łącznie na pół roku; w tym czasie nauczył się grać lewą nogą i zaczął jej używać częściej niż prawej.
Michał Probierz, który objął Jagiellonię w kwietniu 2014 roku, zastał już zawodnika bez wahań formy. Zapamiętał go jako pojętnego ucznia, który po treningach przychodził z pytaniami i potrafił przyznać się do błędu. W sezonie 2014/15 Jagiellonia zdobyła brązowy medal mistrzostw Polski, a Pazdan został wybrany najlepszym obrońcą Ekstraklasy.
W czerwcu 2015 roku wybrał Legię Warszawa, choć interesowały się nim kluby Bundesligi, w tym Schalke 04 i Hamburger SV. Sam uważał, że największy krok w karierze zrobił dopiero w wieku 27–28 lat. Stanisław Czerczesow w pierwszym meczu jako trener Legii wystawił go w pomocy i mówił, że Pazdan daje tę samą jakość w obronie i w drugiej linii. Piłkarz przyznawał, że krytykowano go z obu stron: za niski na stopera, za słaby na defensywnego pomocnika. Czerczesow przekazał mu też opaskę kapitana, którą wcześniej nosił Jakub Rzeźniczak.
Z Legią zdobył trzy mistrzostwa Polski i dwa Puchary Polski, w obu finałach wychodząc w podstawowym składzie. Po Euro 2016 Legia odrzucała oferty za niego. Najbliżej był Beşiktaş Stambuł w ostatnim dniu letniego okna transferowego, ale dzień wcześniej Legia sprzedała Igora Lewczuka do Bordeaux. Przed Ligą Mistrzów Pazdan usłyszał, że zostaje bez względu na kwotę. Przez kontuzję z września 2016 roku opuścił początek fazy grupowej tych rozgrywek, wrócił jednak na domowe mecze z Realem Madryt, zremisowany 3:3, i ze Sportingiem.
W sezonie 2018/19 stracił miejsce w składzie u Ricardo Sá Pinto. W styczniu 2019 roku Pazdan przeszedł do MKE Ankaragücü i podkreślał, że z portugalskim trenerem nie był skonfliktowany. W debiucie w Turcji, wygranym 3:0 z Kasımpaşą, długim podaniem uruchomił Devera Orgilla przy pierwszym golu. Ankaragücü zajęło w sezonie 2019/20 miejsce spadkowe, ale utrzymało się, bo z powodu pandemii COVID-19 anulowano spadki; rok później spadło. Pazdan mówił, że w Turcji złapał dystans do wielu spraw i zrozumiał, że nie wszystko musi być idealne.
Latem 2021 roku wrócił do Jagiellonii na zasadzie wolnego transferu. Zagraniczne kluby proponowały mu tylko roczne umowy, więc wybrał dwuletni kontrakt w Białymstoku zamiast niepewnego czekania na oferty. Klub ogłosił jego powrót, nazywając go „Ministrem Obrony Narodowej”.
Po wygaśnięciu kontraktu w 2023 roku przeszedł do Wieczystej Kraków, która grała wtedy w III lidze, czyli na czwartym poziomie rozgrywkowym. Chciał wrócić bliżej domów rodziny w Krakowie i Niepołomicach, a po pięciu latach walki o utrzymanie w Turcji i w Ekstraklasie grać o awans. Pod koniec sierpnia 2023 roku w meczu ligowym doznał pęknięcia obojczyka.
Z Wieczystą awansował trzy razy z rzędu. W czerwcu 2025 roku zagrał w wygranym 2:0 finale baraży o I ligę z Chojniczanką Chojnice, w którym dowodził defensywą. W sezonie 2025/26 był kapitanem drużyny. W lutym 2026 roku w derbach z Wisłą Kraków nie dawał spokoju Angelowi Rodado. Pod koniec maja 2026 roku rozegrał pełne mecze w półfinale baraży z Polonią Warszawa (3:2) i w finale z Chrobrym Głogów (2:1), który dał Wieczystej Ekstraklasę.
W czerwcu 2026 roku Wieczysta nie przedłużyła z nim kontraktu. Pazdan napisał, że jego przygoda z klubem niespodziewanie dobiegła końca i że żałuje, iż ta historia nie będzie miała dla niego ostatniego rozdziału w Ekstraklasie.
Grał jako środkowy obrońca, a w razie potrzeby także jako defensywny pomocnik. Jego podstawową bronią było czytanie gry. Już w juniorach nie imponował szybkością, ale dzięki przewidywaniu wyprzedzał podania do napastników, przecinał je i blokował. Sam mówił, że w obronie najważniejsze jest ustawienie i wyczucie, gdzie spadnie piłka i jak zachowa się rywal. Lubił grę wślizgiem.
Grał agresywnie i zawzięcie. Leo Beenhakker nazwał go „Piranią” i mówił, że Pazdan jest wszędzie i potrafi pilnować dwóch rywali naraz. Dawniej łapał przez to dużo kartek; z czasem nauczył się kontrolować agresję, choć wciąż chętnie grał na granicy ryzyka. Mimo niewielkiego wzrostu dobrze radził sobie w powietrzu.
W parze z Kamilem Glikiem był tym szybszym, który więcej asekurował. Najlepiej wypadał w meczach z najsilniejszymi rywalami. Do ataku wnosił niewiele, a rozegranie piłki długo było jego słabszą stroną: Beenhakker kazał mu poprawić przyjęcie i podanie, a Rafał Grzyb, kapitan Jagiellonii, uważał, że przydałby mu się większy spokój w rozegraniu.
Z wiekiem stał się organizatorem defensywy. Brał na siebie komunikację na boisku, przed meczem rozważał możliwe scenariusze i, jak sam mówił, czytał grę więcej niż w młodości.
Leo Beenhakker powołał go po zaledwie kilku meczach w Ekstraklasie. Gdy Pazdan przyjechał na pierwsze zgrupowanie w dresie i bluzie z kapturem, recepcja hotelu nie chciała go wpuścić i musiał pokazać dowód osobisty. Zadebiutował 15 grudnia 2007 roku w Antalyi, w wygranym 1:0 meczu towarzyskim z Bośnią i Hercegowiną, w którym zagrała kadra złożona z ligowców.
Beenhakker zabrał go na Euro 2008 jako defensywnego pomocnika, ale Pazdan nie zagrał na turnieju ani minuty. Za powołania wyśmiewano go jako „synka Beenhakkera”, a on przyznawał, że przed meczami nie mógł spać. Po turnieju selekcjoner ocenił, że problemem jest psychika i że to jeszcze nie jest poziom międzynarodowy.
Ani Stefan Majewski, ani Franciszek Smuda, ani Waldemar Fornalik go nie powoływali. Do kadry wrócił po pięciu latach, w listopadzie 2013 roku, u Adama Nawałki. W towarzyskim meczu z Irlandią w Poznaniu 19 listopada 2013 roku sfaulował Jonathana Waltersa wejściem w stylu karateki, co dało początek przezwisku „Kung-fu Pazdan”.
Na Euro 2016 we Francji Nawałka oparł obronę na parze Glik–Pazdan. Pazdan zagrał od pierwszej do ostatniej minuty we wszystkich pięciu meczach Polski, łącznie z ćwierćfinałem z Portugalią. Znakomity mecz rozegrał przeciwko Niemcom (0:0), a w ćwierćfinale wyłączył z gry Cristiano Ronaldo. Internet zalały wtedy memy z jego udziałem, a „France Football” umieścił go wśród dziesięciu odkryć turnieju.
Na mundialu 2018 w Rosji zagrał w przegranych meczach z Senegalem i Kolumbią. W marcu 2019 roku, już jako piłkarz Ankaragücü, wrócił do kadry Jerzego Brzęczka. Ostatni mecz w reprezentacji rozegrał 6 września 2019 roku w Lublanie, gdzie Polska przegrała ze Słowenią 0:2 w eliminacjach Euro 2020.
| Sezon | Klub | Rozgrywki | M | Min | Gole | Asysty |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 2025/2026Betclic 1 liga | Wieczysta Kraków | Betclic 1 liga | 30 | 2507 | 1 | 0 |





