Legia Warszawa Marka Papszuna spędzi przerwę reprezentacyjną na pozycji wicelidera PKO Ekstraklasy. Trzeba przyznać szczerze, że sytuacja sportowa Warszawiaków naprawdę się ustabilizowała i jeżeli nawet kibice mają na co narzekać, na pewno nie powinni mieć pretensji o same wyniki, które są jak najbardziej zadowalające. Dobry czas „Wojskowych” przypadł akurat na okres, który generalnie nie jest idealny pod wieloma względami. Do samego trenera, którego rozliczamy w głównej mierze jednak z wyników, większych pretensji mieć raczej nie powinniśmy.
Mimo to dyrektor sportowy Legii, Fredi Bobić, w niedawnym głośnym wywiadzie z Romanem Kołtoniem na kanale YouTube Prawda Futbolu wyraził wobec pewnych zachowań Papszuna dezaprobatę. Co powiedział? Czy słusznie? Czy jego słowa pokrywają się z prawdą? Na to postaramy się odpowiedzieć.
Co ważne, artykuł nie bazuje na samych słowach dyrektora sportowego Legii. Jest punktem wyjścia do dyskusji, do której nawiązujemy w tytule całego tego tekstu: Czy Marek Papszun wyciąga maksimum z kadry, jaką ma?
Zapraszamy do lektury!
Fredi Bobić ma rację?
Jeżeli ktoś nie widział wywiadu Romana Kołtonia z Fredim Bobiciem, serdecznie do niego po lekturze tekstu zapraszamy. W nim dyrektor sportowy Legii kompleksowo wypowiada się na tematy nie tylko związane z samym Papszunem, ale także ogólnie z funkcjonowaniem zarówno na polskim rynku, jak i w samym klubie Legia Warszawa.
Na potrzeby tekstu postanowiliśmy wyciągnąć fragmenty rozmowy związane z samym trenerem Legii i aby być sprawiedliwym wobec Bobicia, któremu w mediach obecnie dość mocno się za niektóre wypowiedzi dostaje, w wielu miejscach samego Papszuna i jego pracę generalnie chwali.
– On wymaga zwycięstw. Wymaga odpowiedzialności. I właśnie dlatego byłem zadowolony, kiedy przyszedł 1 stycznia. My zaczęliśmy bardzo wcześnie. Już w grudniu cały czas ze sobą rozmawialiśmy. Ważne było to, że potrzebowaliśmy trenera, który zapewni silne i jasne przywództwo. Trener musi być konsekwentny – powiedział o podejściu do pracy Marka Papszuna Fredi Bobić.
– Widać rękę Marka Papszuna, ale widać również, że wróciła wiara zespołu […] To jest efekt ciężkiej pracy wykonywanej każdego dnia na treningach przez Marka Papszuna i jego sztab – skomentował wyniki Legii Fredi Bobić.
Te słowa są naprawdę pozytywne i w sumie jako bierni obserwatorzy wszystkich wydarzeń związanych z Legią Warszawa musimy pod tymi słowami jak najbardziej się podpisać. Marek Papszun jest wymagającym trenerem, co wiemy nie od dziś i co istotne, naprawdę ożywił zespół Legii po swoim przyjściu. Widać to po wynikach.
Stabilność…
Legia Warszawa to klub, w którym presja jest prawdopodobnie największa spośród wszystkich klubów w polskiej ekstraklasie. Nie chodzi o presję nawet ze strony kibiców, ale również jeżeli chodzi o presję tworzoną z gabinetów. Nawet jeżeli pozycja trenera w danym momencie jest bezpieczna, a wszystko na to wskazuje.
Jestem Polakiem, ale w piłce nożnej mam dwie ojczyzny – Polskę i Anglię. Prywatnie fan Legii Warszawa i Manchesteru United. Dziennikarz z pasji. Na iGolu, poza pisaniem artykułów, pełnię również rolę wydawcy. Studiuję, pracuję i oglądam futbol – prosty, ale piękny życiowy cykl:)
– Dlatego bardzo ważne było dla mnie znalezienie szkoleniowca, o którym mógłbym powiedzieć właścicielowi i prezesowi: „To musi być nasz trener na najbliższe dwa–trzy lata”. Nie może być tak, że pojawia się gorszy okres i od razu zatrudniamy kolejnego szkoleniowca. Musimy wprowadzić stabilność – podkreśla Fredi Bobić.
W tym miejscu mimo wszystko musimy pochwalić podejście Bobicia. Chyba nikt dziś nie wyobraża sobie Legii bez Papszuna. Zmiana trenera, nawet gdyby Legia wpadła w dołek, byłaby logicznie bezsensowna. Również biorąc pod uwagę to, że Legia w ostatnich latach zmieniała trenerów niczym rękawiczki. Aby nie być gołosłownym, w ostatnich sześciu latach doszło aż do ośmiu zmian na stanowisku trenera pierwszej drużyny „Wojskowych”. Czy przynosiła ona jakieś pozytywne skutki? Krótkofalowo – jak najbardziej! A na dłuższy czas? Niekoniecznie.
…ale i toksyczna presja
Presja dotyczy głównie sposobu zarządzania drużyną. Presja zarządzania drużyną w chwili, w której tenże zespół jest w naprawdę kryzysowej sytuacji. Bo nikt, kto śledzi regularnie mecze polskiej ekstraklasy nie powie, że Legia ma drugi najlepszy skład w lidze (a na to w teorii wskazuje tabela). Aby była jasność, to też nie jest kadra słabych zawodników, bo naprawdę znajdziemy w tym zespole i piłkarzy z dużym bądź bardzo dużym potencjałem. Co jednak też jest faktem, trudno jest nie odnieść wrażenia, że zespół osiąga wyniki ponad oczekiwany stan. To miał być dla Legii trudny sezon. Tym bardziej, że klub bardziej się generalnie osłabił niż wzmocnił. Mimo że na wyniki nie powinno się w obecnej sytuacji w Warszawie narzekać, we wspomnianym wywiadzie z Romanem Kołtoniem Fredi Bobić wyraził pewne słowa krytyki wobec pracy Papszuna.
– Jeszcze raz – nie chodzi o żaden konflikt między Bobiciem a Papszunem. Czasami mamy różne opinie i to nie jest nic złego. Myślę, że Marek również to ode mnie czuje. Nie jestem wielkim fanem jego stylu gry. Ale to nie ma nic wspólnego ze mną. Kiedy powiedziałem, że Marek Papszun jest odpowiednim trenerem, chodziło wyłącznie o Legię […] Nie chodziło o to, bym kierował się tym, że osobiście wolę inny futbol. Oczywiście wolę inny futbol. Ale mimo to szanuję Marka i jestem mu wdzięczny. Mówiłem mu to już wiele razy osobiście – za to, co do tej pory osiągnął – skomentował taktykę trenera Fredi Bobić.
Nie są to bardzo ofensywne słowa, ale jednak dyrektor sportowy wyraził pewne słowa krytyki wobec taktyki trenera. Nie możemy obok tego przejść obojętnie… Tym bardziej biorąc pod uwagę przytoczony wcześniej kontekst słabej w stosunku do oczekiwań kadry.
Czy Legia w ogóle może grać ładniej?
Jeżeli spojrzymy sobie na kadrę Legii Warszawa, tam naprawdę nie ma takich narzędzi, jakimi dysponował choćby Goncalo Feio czy wspomniany wcześniej Kosta Runjaić – a jeszcze wcześniej urzędujący Czesław Michniewicz. Do pięknej gry potrzebny jest pewien zestaw zawodników, których Papszun po prostu nie posiada.
To nie jest zespół gwiazd ligi. Nie ma tu zawodnika, dla którego kibice realnie mogliby przychodzić na mecze – takiego, który przyciągałby tłumy. Gwiazdą ligi w obecnej formie jest Otto Hindrich, ale to bramkarz. Pozostali to są raczej piłkarze solidni/dobrzy na poziom PKO Ekstraklasy, ale nic poza tym. W dużej mierze to – nie ukrywajmy – jest zgraja piłkarzy naprawdę średnich. I choć powinniśmy do wycen piłkarzy na Transfermarkcie podchodzić z dystansem, nie ma przypadku w tym, że Legia Warszawa ma dopiero ósmą najbardziej wartościową kadrę w całej naszej lidze – najniższa pozycja tego klubu od lat!
Transfermarkt
Nie funkcjonuje tu dziś realnie piłkarz, który nagle w pojedynkę będzie w stanie pociągnąć zespół do gry, jeżeli gra wokoło się nie klei. Bo kto? Nie ma Josue, nie ma Urbańskiego, który byłby w dobrej formie, nie ma Morishity, Luquinhasa z najlepszych lat czy Carlitosa. Marek Papszun nie dysponuje w swojej kadrze żadnym ofensywnym zawodnikiem, którego wyszkolenie techniczne wystawałoby wysoko ponad średnią całej ligi. Skoro zarząd Motoru Lublin nie oczekuje od trenera Misiury pięknego stylu, dlaczego robi to zarząd Legii? Na papierze te kadry naprawdę nie są od siebie jakościowo bardzo odległe.
Legia Warszawa Marka Papszuna nie ma warunków, aby grać ładnie. To, że Legia nie gra ładnie, nie jest winą Papszuna. On wyciąga tyle, ile powinien z piłkarzy, których dostał. Zresztą jesteśmy przekonani, że ich potencjał przy innym systemie nie byłby tak wysoki. Gdyby zarząd dał mu lepszych piłkarzy, Legia Warszawa grałaby lepiej. Tu raczej pretensje bardziej należy mieć do Frediego Bobicia i spółki niżeli do Papszuna.
Marek Papszun wykonuje genialną pracę
Nie bójmy się tego mówić. Legia Warszawa nie byłaby w tym miejscu, gdyby nie on. Przejął zespół w tragicznym położeniu po Edwardzie Iordanescu i Inakim Astizie. W poprzednim sezonie, przejmując drużynę na 17. miejscu w tabeli, był w stanie osiągnąć z nim 6. lokatę. Warto dodać, że w tych 16 meczach, jakie mu w tamtych rozgrywkach zostały, przegrał tylko dwukrotnie. W pozostałych 18 spotkaniach w samej lidze zespół przegrywał aż siedmiokrotnie.
Ekstraklasa
W ten sezon zresztą również wszedł nie najgorzej. Na razie 19 punktów po dziewięciu kolejkach i status jedynego niepokonanego zespołu w lidze sugeruje stabilność. A do tego 2. miejsce! Trzeba przyznać, że jest to duży skok jakościowy względem tego, co było w poprzednim roku, gdyż na etapie 9. kolejki poprzedniego sezonu Legia miała 12 punktów i zajmowała 8. lokatę w tabeli. Aby doszukać się lepszego startu sezonu, należy cofnąć się trzy lata wstecz, kiedy szkoleniowcem Legii był obecny już trener Udinese Calcio, Kosta Runjaić. Podobny wynik w sezonie 2020/2021 – wtedy Legia po raz ostatni wygrała mistrzostwo Polski.
I tu nawet nie chcemy sugerować, że Legia tego mistrza zdobędzie. Nie chcemy kłamać czy też mydlić oczu kibicom warszawskiego klubu. Mówiąc szczerze, byłoby to cudem. Legia Warszawa z tamtego okresu była lepsza tak w zasadzie na niemal każdej pozycji. Nie mówiąc już o tym, że i konkurencja aktualnie jest po prostu bardziej jakościowa od tej, z którą „Wojskowym” przyszło się mierzyć te sześć lat temu. Dzisiejszą przewagą Legii nad innymi nie są piłkarze. Nie są też pieniądze, którymi niegdyś Legia przeważała nad resztą stawki. Dziś Legia ani nie ma najlepszych zawodników, ani też nie może kupować najbardziej ekskluzywnych „towarów” na rynku. Ma jednak jednego człowieka, który wyciąga z tego klubu 100, a może nawet 200%. Człowieka, który dziś jest najważniejszą postacią w budowie nowej, wielkiej Legii. Jest to Marek Papszun!
Jezu drużynom? Weź wrzuć sobie w Ai jak masz problem z gramatyką.
KS
Kamil Seliga
Dziękuję za zwrócenie uwagi. Oczywiście, masz rację. Moje niedopatrzenie:)
A
Azariasz
A ja akurat poniekąd zgodzę się z tezą Frediego Bobicia w tym sensie iż pamiętając historię Rakowa wcale bym w ciemno nie zakładał że gdyby Marek Papszun dostał w Legii lepsze narzędzia do pracy to gra (L) byłaby jakoś specjalnie porywająca w stylu. Marek nie jest typem tiki-takowca lecz zadaniowca i wynikowca. Granie minimalnej kaszany w ogóle mu nie wadzi jeśli osiąga cele. Oczywiście lepsi piłkarze = większa dominacja co lepiej maskuje styl i trochę fałszuje test oka. Trudno bowiem o zespole który kosi 3-1 lub 4-1 mówić o czystym stylu krytycznie. Inna sprawa to taka czy pion sportowy Legii , jak Bobic w ogóle będzie umiał dostarczyć Papszunowi lepszych graczy. Kasa paradoksalnie nie musi być problemem patrząc na historię Milety Rajovicia i wydanych 3 milionów…
Legia Warszawa Marka Papszuna spędzi przerwę reprezentacyjną na pozycji wicelidera PKO Ekstraklasy. Trzeba przyznać szczerze, że sytuacja sportowa Warszawiaków naprawdę się ustabilizowała i jeżeli nawet kibice mają na co narzekać, na pewno nie powinni mieć pretensji o same wyniki, które są jak najbardziej zadowalające. Dobry czas „Wojskowych” przypadł akurat na okres, który generalnie nie jest idealny pod wieloma względami. Do samego trenera, którego rozliczamy w głównej mierze jednak z wyników, większych pretensji mieć raczej nie powinniśmy.
Mimo to dyrektor sportowy Legii, Fredi Bobić, w niedawnym głośnym wywiadzie z Romanem Kołtoniem na kanale YouTube Prawda Futbolu wyraził wobec pewnych zachowań Papszuna dezaprobatę. Co powiedział? Czy słusznie? Czy jego słowa pokrywają się z prawdą? Na to postaramy się odpowiedzieć.
Co ważne, artykuł nie bazuje na samych słowach dyrektora sportowego Legii. Jest punktem wyjścia do dyskusji, do której nawiązujemy w tytule całego tego tekstu: Czy Marek Papszun wyciąga maksimum z kadry, jaką ma?
Zapraszamy do lektury!
Fredi Bobić ma rację?
Jeżeli ktoś nie widział wywiadu Romana Kołtonia z Fredim Bobiciem, serdecznie do niego po lekturze tekstu zapraszamy. W nim dyrektor sportowy Legii kompleksowo wypowiada się na tematy nie tylko związane z samym Papszunem, ale także ogólnie z funkcjonowaniem zarówno na polskim rynku, jak i w samym klubie Legia Warszawa.
Na potrzeby tekstu postanowiliśmy wyciągnąć fragmenty rozmowy związane z samym trenerem Legii i aby być sprawiedliwym wobec Bobicia, któremu w mediach obecnie dość mocno się za niektóre wypowiedzi dostaje, w wielu miejscach samego Papszuna i jego pracę generalnie chwali.
– On wymaga zwycięstw. Wymaga odpowiedzialności. I właśnie dlatego byłem zadowolony, kiedy przyszedł 1 stycznia. My zaczęliśmy bardzo wcześnie. Już w grudniu cały czas ze sobą rozmawialiśmy. Ważne było to, że potrzebowaliśmy trenera, który zapewni silne i jasne przywództwo. Trener musi być konsekwentny – powiedział o podejściu do pracy Marka Papszuna Fredi Bobić.
– Widać rękę Marka Papszuna, ale widać również, że wróciła wiara zespołu […] To jest efekt ciężkiej pracy wykonywanej każdego dnia na treningach przez Marka Papszuna i jego sztab – skomentował wyniki Legii Fredi Bobić.
Te słowa są naprawdę pozytywne i w sumie jako bierni obserwatorzy wszystkich wydarzeń związanych z Legią Warszawa musimy pod tymi słowami jak najbardziej się podpisać. Marek Papszun jest wymagającym trenerem, co wiemy nie od dziś i co istotne, naprawdę ożywił zespół Legii po swoim przyjściu. Widać to po wynikach.
Stabilność…
Legia Warszawa to klub, w którym presja jest prawdopodobnie największa spośród wszystkich klubów w polskiej ekstraklasie. Nie chodzi o presję nawet ze strony kibiców, ale również jeżeli chodzi o presję tworzoną z gabinetów. Nawet jeżeli pozycja trenera w danym momencie jest bezpieczna, a wszystko na to wskazuje.
– Dlatego bardzo ważne było dla mnie znalezienie szkoleniowca, o którym mógłbym powiedzieć właścicielowi i prezesowi: „To musi być nasz trener na najbliższe dwa–trzy lata”. Nie może być tak, że pojawia się gorszy okres i od razu zatrudniamy kolejnego szkoleniowca. Musimy wprowadzić stabilność – podkreśla Fredi Bobić.
W tym miejscu mimo wszystko musimy pochwalić podejście Bobicia. Chyba nikt dziś nie wyobraża sobie Legii bez Papszuna. Zmiana trenera, nawet gdyby Legia wpadła w dołek, byłaby logicznie bezsensowna. Również biorąc pod uwagę to, że Legia w ostatnich latach zmieniała trenerów niczym rękawiczki. Aby nie być gołosłownym, w ostatnich sześciu latach doszło aż do ośmiu zmian na stanowisku trenera pierwszej drużyny „Wojskowych”. Czy przynosiła ona jakieś pozytywne skutki? Krótkofalowo – jak najbardziej! A na dłuższy czas? Niekoniecznie.
…ale i toksyczna presja
Presja dotyczy głównie sposobu zarządzania drużyną. Presja zarządzania drużyną w chwili, w której tenże zespół jest w naprawdę kryzysowej sytuacji. Bo nikt, kto śledzi regularnie mecze polskiej ekstraklasy nie powie, że Legia ma drugi najlepszy skład w lidze (a na to w teorii wskazuje tabela). Aby była jasność, to też nie jest kadra słabych zawodników, bo naprawdę znajdziemy w tym zespole i piłkarzy z dużym bądź bardzo dużym potencjałem. Co jednak też jest faktem, trudno jest nie odnieść wrażenia, że zespół osiąga wyniki ponad oczekiwany stan. To miał być dla Legii trudny sezon. Tym bardziej, że klub bardziej się generalnie osłabił niż wzmocnił. Mimo że na wyniki nie powinno się w obecnej sytuacji w Warszawie narzekać, we wspomnianym wywiadzie z Romanem Kołtoniem Fredi Bobić wyraził pewne słowa krytyki wobec pracy Papszuna.
– Jeszcze raz – nie chodzi o żaden konflikt między Bobiciem a Papszunem. Czasami mamy różne opinie i to nie jest nic złego. Myślę, że Marek również to ode mnie czuje. Nie jestem wielkim fanem jego stylu gry. Ale to nie ma nic wspólnego ze mną. Kiedy powiedziałem, że Marek Papszun jest odpowiednim trenerem, chodziło wyłącznie o Legię […] Nie chodziło o to, bym kierował się tym, że osobiście wolę inny futbol. Oczywiście wolę inny futbol. Ale mimo to szanuję Marka i jestem mu wdzięczny. Mówiłem mu to już wiele razy osobiście – za to, co do tej pory osiągnął – skomentował taktykę trenera Fredi Bobić.
Nie są to bardzo ofensywne słowa, ale jednak dyrektor sportowy wyraził pewne słowa krytyki wobec taktyki trenera. Nie możemy obok tego przejść obojętnie… Tym bardziej biorąc pod uwagę przytoczony wcześniej kontekst słabej w stosunku do oczekiwań kadry.
Czy Legia w ogóle może grać ładniej?
Jeżeli spojrzymy sobie na kadrę Legii Warszawa, tam naprawdę nie ma takich narzędzi, jakimi dysponował choćby Goncalo Feio czy wspomniany wcześniej Kosta Runjaić – a jeszcze wcześniej urzędujący Czesław Michniewicz. Do pięknej gry potrzebny jest pewien zestaw zawodników, których Papszun po prostu nie posiada.
To nie jest zespół gwiazd ligi. Nie ma tu zawodnika, dla którego kibice realnie mogliby przychodzić na mecze – takiego, który przyciągałby tłumy. Gwiazdą ligi w obecnej formie jest Otto Hindrich, ale to bramkarz. Pozostali to są raczej piłkarze solidni/dobrzy na poziom PKO Ekstraklasy, ale nic poza tym. W dużej mierze to – nie ukrywajmy – jest zgraja piłkarzy naprawdę średnich. I choć powinniśmy do wycen piłkarzy na Transfermarkcie podchodzić z dystansem, nie ma przypadku w tym, że Legia Warszawa ma dopiero ósmą najbardziej wartościową kadrę w całej naszej lidze – najniższa pozycja tego klubu od lat!
Transfermarkt
Nie funkcjonuje tu dziś realnie piłkarz, który nagle w pojedynkę będzie w stanie pociągnąć zespół do gry, jeżeli gra wokoło się nie klei. Bo kto? Nie ma Josue, nie ma Urbańskiego, który byłby w dobrej formie, nie ma Morishity, Luquinhasa z najlepszych lat czy Carlitosa. Marek Papszun nie dysponuje w swojej kadrze żadnym ofensywnym zawodnikiem, którego wyszkolenie techniczne wystawałoby wysoko ponad średnią całej ligi. Skoro zarząd Motoru Lublin nie oczekuje od trenera Misiury pięknego stylu, dlaczego robi to zarząd Legii? Na papierze te kadry naprawdę nie są od siebie jakościowo bardzo odległe.
Legia Warszawa Marka Papszuna nie ma warunków, aby grać ładnie. To, że Legia nie gra ładnie, nie jest winą Papszuna. On wyciąga tyle, ile powinien z piłkarzy, których dostał. Zresztą jesteśmy przekonani, że ich potencjał przy innym systemie nie byłby tak wysoki. Gdyby zarząd dał mu lepszych piłkarzy, Legia Warszawa grałaby lepiej. Tu raczej pretensje bardziej należy mieć do Frediego Bobicia i spółki niżeli do Papszuna.
Marek Papszun wykonuje genialną pracę
Nie bójmy się tego mówić. Legia Warszawa nie byłaby w tym miejscu, gdyby nie on. Przejął zespół w tragicznym położeniu po Edwardzie Iordanescu i Inakim Astizie. W poprzednim sezonie, przejmując drużynę na 17. miejscu w tabeli, był w stanie osiągnąć z nim 6. lokatę. Warto dodać, że w tych 16 meczach, jakie mu w tamtych rozgrywkach zostały, przegrał tylko dwukrotnie. W pozostałych 18 spotkaniach w samej lidze zespół przegrywał aż siedmiokrotnie.
Ekstraklasa
W ten sezon zresztą również wszedł nie najgorzej. Na razie 19 punktów po dziewięciu kolejkach i status jedynego niepokonanego zespołu w lidze sugeruje stabilność. A do tego 2. miejsce! Trzeba przyznać, że jest to duży skok jakościowy względem tego, co było w poprzednim roku, gdyż na etapie 9. kolejki poprzedniego sezonu Legia miała 12 punktów i zajmowała 8. lokatę w tabeli. Aby doszukać się lepszego startu sezonu, należy cofnąć się trzy lata wstecz, kiedy szkoleniowcem Legii był obecny już trener Udinese Calcio, Kosta Runjaić. Podobny wynik w sezonie 2020/2021 – wtedy Legia po raz ostatni wygrała mistrzostwo Polski.
I tu nawet nie chcemy sugerować, że Legia tego mistrza zdobędzie. Nie chcemy kłamać czy też mydlić oczu kibicom warszawskiego klubu. Mówiąc szczerze, byłoby to cudem. Legia Warszawa z tamtego okresu była lepsza tak w zasadzie na niemal każdej pozycji. Nie mówiąc już o tym, że i konkurencja aktualnie jest po prostu bardziej jakościowa od tej, z którą „Wojskowym” przyszło się mierzyć te sześć lat temu. Dzisiejszą przewagą Legii nad innymi nie są piłkarze. Nie są też pieniądze, którymi niegdyś Legia przeważała nad resztą stawki. Dziś Legia ani nie ma najlepszych zawodników, ani też nie może kupować najbardziej ekskluzywnych „towarów” na rynku. Ma jednak jednego człowieka, który wyciąga z tego klubu 100, a może nawet 200%. Człowieka, który dziś jest najważniejszą postacią w budowie nowej, wielkiej Legii. Jest to Marek Papszun!