Czwartkowy mecz Ajax Amsterdam – Union Berlin był starciem drużyn, które w ostatnich tygodniach notowały same zwycięstwa, a w tym roku jeszcze nie doznały porażki. Niemniej obydwa zespoły czekał pewnego rodzaju sprawdzian. Bowiem dla trenera gospodarzy, Johna Heitingi, był to pierwszy poważny test na arenie międzynarodowej. Natomiast dla gości Ajax był największym rywalem w historii rywalizacji tego klubu w rozgrywkach europejskich. W tym bezpłciowym meczu, zwłaszcza w wykonaniu gospodarzy, padł bezbramkowy remis.
Ajax – pierwszy wielki mecz o stawkę dla Johna Heitingi
Dzisiejszy mecz był swoistym sprawdzianem dla obu stron. Ze strony gospodarzy był to dla trenera chrzest bojowy w Europie, bowiem nowym tymczasowym szkoleniowcem Ajaksu został John Heitinga. Ten dotychczasowy asystent w pierwszym zespole zastąpił zwolnionego po czwartym remisie z rzędu w lidze Alfreda Schreudera.
Jednym z zarzutów wobec już byłego szkoleniowca był niezbyt atrakcyjny styl gry drużyny. Jak na razie doświadczony reprezentant Holandii zaliczył perfekcyjny start, notując cztery zwycięstwa w czterech meczach. Jednak rywale nie należeli do najtrudniejszych (z wyjątkiem meczu w Pucharze Holandii z FC Twente), a patrząc na aktualną dyspozycję Unionu, poziom trudności zapowiadał się dużo wyższy niż na krajowym podwórku.
Dla Johna Heitingi nie będzie to bynajmniej wymówką. Sam trener miał zresztą świadomość czekającego go wyzwania. Na konferencji przedmeczowej zapytany o nadchodzący mecz powiedział: – Będziemy musieli rozegrać prawie perfekcyjny mecz w czwartek, aby wymusić dobrą pozycję wyjściową na powrót w Berlinie. Kibice Ajaksu na pewno nie wyobrażają sobie, aby potknąć się już na pierwszej przeszkodzie w Europie. Nawet jeśli tą przeszkodą jest klub z Niemiec.
Czy Union w końcu pokona w europejskich rozgrywkach duży klub?
Zeszły sezon dla Unionu Berlin był pierwszą poważną przygodą w europejskich pucharach. Mimo nie najtrudniejszej grupy Ligi Konferencji Europy drużyna ze wschodniej części stolicy Niemiec odpadła na etapie fazy grupowej. Rok później, już na poziomie Ligi Europy, berlińczycy pokazali się z lepszej strony, zajmując drugie miejsce w grupie za . Z tego powodu berlińczycy trafili na spadkowicza z Ligi Mistrzów, którym po losowaniu okazał się Ajax Amsterdam.










