Nastroje po mocno średnim meczu z Bośnią nie są najlepsze. O ile obrona (poza rzuconym na minę Kubą Kiwiorem) spisała się naprawdę dobrze, o tyle nasz napastnik cierpiał. Z tego powodu Robert Lewandowski po raz kolejny był jednym z najsłabszych ogniw drużyny. Nasz kapitan młodszy nie będzie i przydałoby się sprawdzić nowe twarze, ale selekcjonerzy wciąż zdają się nie rozumieć powagi sytuacji.
Robert Lewandowski to jest tak wielka postać, że próba odejścia od gry z nim jest (i będzie) szalenie trudnym wyzwaniem. To tak, jakby osoba uzależniona od wódki, papierosów, marihuany i heroiny próbowała rzucić wszystkie te nałogi w tym samym czasie pomnożone razy dziesięć. Niewykonalna misja, zapewne myślicie. Jednak jeśli chcemy zadbać o przyszłość ataku reprezentacji Polski, to czas, aby dotychczasowi zmiennicy dostali prawdziwą szansę i przejęli choć część ciężaru dźwiganego przez te wszystkie lata na barkach Roberta. Bo jego gwiazda gaśnie coraz mocniej.
Robert Lewandowski nas rozpieścił
Przyzwyczailiśmy się bowiem do luksusu posiadania jednego z najwybitniejszych napastników XXI wieku. Mając takiego gościa jak Lewy, nawet gdy na niektórych pozycjach panowała bieda, przykrywała ją zabójcza siła snajpera. Przez długie lata sam widok gościa regularnie strzelającego bramki w Bayernie Monachium, a następnie w Barcelonie wystarczył, żeby budzić postrach wśród rywali.
Mówiłeś Polska, myślałeś Robert Lewandowski. Nasz kapitan zwycięsko prowadził Biało-czerwoną husarię od eliminacji do eliminacji. Na turniejach tak różowo może i nie było, ale po pierwsze miał tam trochę inne zadania, a po drugie wystarczy wspomnieć Euro 2020 i mundial w Katarze, by utwierdzić się w przekonaniu, że w pewnym momencie los wreszcie się do niego uśmiechnął.
Kiedyś Barcelona, Milan, Napoli czy Juventus…
Zresztą w ogóle mieliśmy przez dłuższy czas na tej pozycji komfort wyboru. A z komfortem jest tak, że nie lubimy go tracić. Nie będzie wielką przesadą stwierdzenie, że na pozycji “9” w reprezentacji Polski doszło do gigantycznej pauperyzacji. W 2019 roku mieliśmy reprezentantów grających dla Bayernu Monachium, Milanu, Napoli. I wszystkich w kapitalnej formie. Żadna obrona straszna nam wtedy być nie mogła.
Nawet w 2022 roku, gdy jechaliśmy na mundial do Kataru, wciąż było nieźle. Barcelona, Juventus, Salernitana, Charlotte FC. Robert wciąż był klasą samą dla siebie, pozostała trójka także dawała bardziej bądź mniej radę. A w odwodzie był choćby Dawid Kownacki, który w Fortunie Dusseldorf ładował masę goli. O kadrę mógł jeszcze powalczyć Adam Buksa dzięki golom w New England Revolution, gdyby nie doznał poważnej kontuzji.













