Legia Warszawa mierzyła się z FC TSC Backą Topola w ramach drugiej kolejki fazy ligowej Ligi Konferencji Europy. Tego samego dnia w tych rozgrywkach wygrała Jagiellonia Białystok, więc „Wojskowi” nie mogli być gorsi. Również zwyciężyli – zrobili to 3:0. Gole zdobywali tego wieczoru kolejno Bartosz Kapustka, Luquinhas i Kacper Chodyna.
Legia Warszawa po raz pierwszy w swojej historii w oficjalnym meczu mierzyła się z serbskim zespołem. Powiedzmy szczerze – nie będziemy tego meczu wspominać latami. Najważniejsze jest to, że tego wieczoru wygrał polski zespół. I to w sposób pewny.
Lepiej mądrze stać, niż głupio biegać
Hasło z tytułu akapitu odzwierciedlało obraz meczu Backa Topola – Legia Warszawa. Zespół Feio grał do bólu pragmatycznie, miał dużo mniejsze posiadanie piłki i tak naprawdę wygrał pojedynczymi zrywami ofensywnymi oraz stabilną postawą obronną. W zasadzie legioniści aktywizowali się na starcie meczu, na początku pierwszej połowy i pod koniec całego spotkania, kiedy wynik był już rozstrzygnięty. Przeciwnicy mieli piłkę w posiadaniu przez dłuższy czas, wymienili o wiele więcej podań i często zapędzali się w okolice pola karnego polskiego zespołu. Legia była zaś lepsza, dość mocno upraszczając, w bronieniu i finalizacji akcji. Nie pokazała realnie zbyt dużo, ale była w tych elementach do bólu skuteczna i dużo bardziej solidna. Właśnie tym poskromiła Backę Topola.
Za to Backa Topola pokazała w sumie to, czego mogliśmy się po tej drużynie przed tym meczem spodziewać – w negatywnym tego stwierdzenia znaczeniu. Wiedzieliśmy, że ma problemy z finalizowaniem akcji i wiedzieliśmy, że zdarzają się jej błędy w defensywie… To skrupulatnie warszawiacy wykorzystywali, co należy docenić, bo to trzeba umieć. Może nie po linii najmniejszego oporu, ale wygrali – to się liczy. Choć należy brać poprawkę na to, że bardziej Backa Topola stworzyła warunki Legii, aby ta miała łatwiej. „Wojskowi” zagrali mądrze i koniec końców zasłużenie wygrali. „Bronić szczelnie, strzelać celnie” – równie dobrze taki mógłby być tytuł tego akapitu. Nie pokazali dziś dużo, ale nie musieli – taka specyfika meczu i obrony rywali, która praktycznie nie istniała. A taki scenariusz jest idealny dla ekipy „Wojskowych”. Nie dość, że wygrali, to jeszcze nie przeciążyli się zbytnio przed niedzielnym starciem z GKS-em Katowice.











