18 lat temu Grasshoppers Zurich, dzisiaj Klaksvik. Lech Poznań miażdży KI Klaksvik aż 5-0 i tym samym w kapitalnym stylu przypieczętował sobie awans do 4. rundy eliminacji Ligi Europy. "Kolejorz" mimo przeciwności losu związanych z problemami logistycznymi wysłał jasny sygnał - powróciliśmy. Takiego Lecha w Europie chcemy oglądać zawsze.
Przed tym meczem mogliśmy się obawiać, że to będzie spotkanie pułapka. Klaksvik kapitalnie sobie radziło u siebie. W ostatnich 19 spotkaniach domowych w europejskich pucharach przegrał tylko jedno – w 2023 roku przeciwko Slovan Bratysława 1-2. Oprócz tego podopieczni Magnusa Powella nie przegrali ostatnich 10 domowych spotkań w Europie. Także mogliśmy się obawiać jak Lech zaaklimatyzuje się z sztuczną murawą. A do tego wszystkiego dochodziły problemy logistyczne oraz walka z warunkami pogodowymi, o której Państwu pisaliśmy.
Dobre wejście w mecz.
Jednak już na samym początku postawa „Kolejorza” mogła rozwiać wszelkie wątpliwości. Oprócz sytuacji w 6. minucie spotkania Hanssona, którego strzał skończył na jednym z obrońców mistrza Polski to Klaksvik było bezbronne. Przewagę Lech udokumentował w 20 minucie. Do pustej bramki po odbitym uderzeniu Ishaka trafił Allahyar Sayyadmanesh. Irańczyk przeżywa teraz bardzo dobry okres. W ostatnich 4 spotkaniach (wliczając mecz z Klaksvik) strzelił 3 bramki.
⚽️ 𝐆𝐎𝐋!
__
20′ #KLALPO 0:1 pic.twitter.com/Bu7Z1J85pe— Lech Poznań ⭐️ (@LechPoznan) August 14, 2026
Ogólnie Lech Poznań miał pierwszą połowę pod kontrolą. Do bramki powinien trafić Luis Palma, jednak kapitalną interwencją na linii popisał się Jensen. Potem również okazję miał Joel Pereira, który zachował się koleżeńsko i wystawił piłkę na pustą bramkę wspomnianemu wcześniej Palmie. Aczkolwiek w ostatniej chwil kapitalną interwencją popisał się Pavlović.
Oprócz paru zamieszań pod polem karnym podczas stałych fragmentów gry Mateusz Lis był bezrobotny. Jedynym minusem było zejście Mikaela Ishaka, który nabawił się urazu. Dopiero co Szwed się przełamał w domowych spotkaniu z Piastem Gliwice, a niestety musiał już w 45. minucie zejść z boiska. Z powodu braku Yannicka Agnero w kadrze meczowej Lech musiał kończyć mecz bez klasycznej „9”.
𝐙𝐌𝐈𝐀𝐍𝐀:
⬅️ Ishak
➡️ Håkans
__
45′ #KLALPO 0:1— Lech Poznań ⭐️ (@LechPoznan) August 14, 2026
Lech Poznań zaserwował koncert w drugiej odsłonie spotkania.
Gra bez napastnika „Kolejorzowi” w drugiej połowie tylko pomogła. Już w 50. minucie po podaniu Sayyadmanesha okazję swoją wykorzystał Pablo Rodriguez. Potem zdarzyła się jednak sytuacja, do której Lech wolałby nie dopuścić. Mateusz Lis poczuł się za pewnie we własnym polu karnym i stracił łatwo piłkę. Aczkolwiek na całe szczęście Klettskard zmarnował stuprocentową sytuację.
⚽️ 𝐆𝐎𝐋!
__
49′ #KLALPO 0:2 pic.twitter.com/F1kthn81wP— Lech Poznań ⭐️ (@LechPoznan) August 14, 2026
Potem było już tylko lepiej, jednak brakowało skuteczności. Setkę zmarnował Palma, a potem Häkans. Dogodną sytuacje następnie miał Sayyadmanesh, lecz trafił w poprzeczkę. Po tym czasie dominacji Lecha Klaksvik trochę doszło do głosu. Było częściej przy piłce oraz zaczęli sobie stwarzać coraz lepsze sytuacje, które końcowo nie trafiły do siatki. Co się odwlecze to nie uciecze i Lech w końcu trafił ponownie do siatki. Po zamieszaniu w polu karnym najtrzeźwiejszym umysłem wykazał się Antoni Kozubal, który z najbliższej odległości strzelił gola.
⚽️ 𝐆𝐎𝐋!
__
75′ #KLALPO 0:3 pic.twitter.com/tAMHjKHTRg— Lech Poznań ⭐️ (@LechPoznan) August 14, 2026
Klaksvik jeszcze strzeliło bramkę, która końcowo została anulowana. Na pozycji spalonej znajdował się Klettskard. Po tej sytuacji Lech zaczął totalnie kontrolować ten mecz, a w końcówce swoje show odpalił Patrik Wälemark. Szwed na samym początku obsłużył bajecznym podaniem Daniela Häkansa, a potem w 92. minucie sam popisał się pięknym uderzeniem z dystansu i ustalił wynik tego spotkania.
⚽️ 𝐆𝐎𝐋!
__
90’+2 #KLALPO 0:5 pic.twitter.com/mVyu9MwCLV— Lech Poznań ⭐️ (@LechPoznan) August 14, 2026
Plusy oraz minusy.
Na pochwałę na pewno zasługuje Sayyadmanesh. Strzelił kolejną bramkę, a także zanotował asystę. Często wchodził w pojedynki 1 na 1. Ogólnie w skrócie – robił różnicę. Tak samo na pochwałę w końcu zasługuje Mateusz Skrzypczak, który kiedy trzeba było potrafił stanąć na wysokości zadania. Po wiadomości o braku Terry’ego Yegbe w kadrze meczowej na mecz z mistrzem Wysp Owczych poprzez problemy z wizą wielu kibiców się obawiało o środek obrony. Jednak Polak w końcu zagrał spotkanie na miarę oczekiwań. Także na plusa zasługuje Kozubal, Rodriguez oraz Wälemark.
Aczkolwiek forma Luisa Palmy może niepokoić. Honduranin stał się najdroższym transferem Lecha Poznań i jak na razie nie potrafi przełożyć formy z poprzedniego sezonu na obecne rozgrywki. Najbardziej może martwić jego wykończenie.
Na Lecha w następnej rundzie czeka już FC Thun – mistrz Szwajcarii. Pierwsze spotkanie już 20. sierpnia w Poznaniu.
Czytaj także :