W piątkowy wieczór Wiktor Nowak postawił kolejny krok w swojej dość krótkiej, ale niezwykle dynamicznej karierze. 22-latek, który jeszcze niespełna rok temu występował w II-ligowym Zniczu Pruszków, w ostatnim czasie stał się podstawowym zawodnikiem Slavii Praga, w której barwach zadebiutował w Lidze Mistrzów. Teraz Nowak otrzymał od Jana Urbana szansę debiutu w reprezentacji Polski. Swoją okazję 22-latek wykorzystał w doskonały sposób.
Dobry czas w Slavii
Wiktor Nowak ma za sobą kapitalny okres w Slavii Praga. Do czeskiego klubu trafił w lipcu 2026 roku z Górnika Zabrze za kwotę 2,5 miliona euro. Śląski klub w poprzednim sezonie wypożyczył go do Wisły Płock, gdzie na jego transfer nalegał trener Mariusz Misiura. Do nowej drużyny Nowak wszedł z przytupem. W pierwszym meczu ligowym w nowych barwach otrzymał szansę gry w wyjściowej jedenastce i wykorzystał ją doskonale. Polski pomocnik zdobył dwie bramki i był najlepszym zawodnikiem praskiego zespołu. W kolejnych tygodniach dzięki dobrej dyspozycji wywalczył sobie pewne miejsce w pierwszym składzie. Podczas tegorocznej kampanii tylko raz nie wyszedł w wyjściowej jedenastce swojej drużyny. Trener Trpisovsky, pytany o polskiego zawodnika, podkreślał jego atuty ofensywne, ale również mentalne. Czeski szkoleniowiec zauważył, że nie każdy piłkarz ofensywny potrafi pracować w defensywie z takim zaangażowaniem:
— Kiedy prowadziliśmy 1:0, Nowak zapobiegł golowi. Wyłapał piłkę głową w taki sposób, który dla wielu ofensywnych piłkarzy wcale nie jest oczywistością.
Dotychczas Nowak wystąpił w 9 meczach czeskiej Chance League, zdobywając w nich 5 bramek i notując 1 asystę. 22-latek zadebiutował również w Lidze Mistrzów, gdzie w starciu z Lens pokazał się z dobrej strony. Po jego debiucie w Europie stało się jasne, że to zawodnik, którego Jan Urban powinien jak najszybciej rozpatrzyć w kontekście reprezentacyjnym. Tak też się stało. 18 września Urban potwierdził debiutanckie powołanie dla pomocnika.
Debiut w reprezentacji
Jan Urban w pierwszym składzie na mecz z Bośnią i Hercegowiną w linii pomocy postanowił wystawić Piotra Zielińskiego oraz Bartosza Slisza. Piłkarz Interu Mediolan tradycyjnie pokazywał się z dobrej strony, natomiast Slisz zagrał kolejny słaby mecz. Przez większość czasu był niewidoczny, a gdy miał piłkę przy nodze, był dość elektryczny. Jego zagrania nie wnosiły niczego do gry reprezentacji – były zachowawcze, kierowane głównie do tyłu lub do boku. Slisz to typowy defensywny pomocnik, tymczasem kadra w linii pomocy potrzebuje kogoś z atrybutami ofensywnymi. Wejście Wiktora Nowaka w 45. minucie tylko to potwierdziło.











