Lech Poznań skompromitował się w Anglii


"Kolejorz" zalicza falstart w Lidze Europy.

17 września 2026 Lech Poznań skompromitował się w Anglii
Zbigniew.H

Lech Poznań po sześciu latach powrócił dzisiaj do Ligi Europy. "Kolejorz" wyjechał do Londynu, aby poprawić bilans z angielskimi zespołami, jednak spotkało go mocne lanie. Mistrz Polski przegrywa aż 4:0 z Crystal Palace i tym samym fatalnie wchodzi w nowy sezon europejskich rozgrywek.


Udostępnij na Udostępnij na

Koszmar w pierwszej połowie.

Pierwsza połowa zaczęła się dla Lecha dobrze. Już w pierwszej akcji tego spotkania dobrą piłkę na prawej stronie boiska otrzymał Patrik Walemark. Szwed posłał zagranie wzdłuż szesnastki wprost do Mikaela Ishaka, który zmarnował dogodną sytuację. „Kolejorz” powinien po tej akcji już prowadzić. Pierwsze minuty były dobre, szybkie, jednak to nie „Lechici” umieścili piłkę w siatce.

W 10. minucie tego spotkania futbolówkę w swoich rękach miał Terry Yegbe przy linii bocznej boiska. Ghańczyk fatalnie wykonał wyrzut piłki z autu. Podał wprost pod nogi Yeremy’ego Pino, który wszedł z piłką w pole karne, znalazł się w sytuacji sam na sam z Mateuszem Lisem i wykorzystał stuprocentową okazję.

Po tej bramce „Kolejorz” jednak znowu miał lepszy moment. Sytuacje bardzo dobrą miał Luis Palma, któremu futbolówkę po dośrodkowaniu na dalszy słupek wystawił Allahyar Sayyadmanesh. Honduranin uderzył z woleja, jednak jego strzał wyblokował Disasi. Następnie przed szansą ponownie stanął Mikael Ishak. Szwed dosyć szczęśliwie po odbitce dostał futbolówkę w pole karne, jednak znowu koncertowo zmarnował swoją sytuacje.

I tyle było dobrego.

Mógł się w tamtym czasie „Kolejorz” podobać. Wydawało się, że zaadaptował się do tempa panującego na stadionie, coraz lepiej radził sobie w pressingu oraz był na połowie Crystal Palace i stwarzał sobie okazję. Jednak tak jak mówi stare piłkarskie porzekadło – niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i się zemściły.

Na początku strzelanie po stałym fragmencie gry na dobre rozpoczął Chris Richards, który wykorzystał wyśmienite zagranie od Adama Whartona. Warto również zaznaczyć, że w kryciu rosłego defensora pogubił się Radosław Murawski.

Następnie ponownie aktywny był Yeremy Pino, który nawinął w polu karnym wspomnianego wcześniej Murawskiego. Kapitan Lecha nie nadążył za błyskotliwym skrzydłowym i go sfaulował. Jedenastkę w pewny sposób wykorzystał Strand Larsen. Norweg umieścił piłkę w lewym okienku bramki Mateusza Lisa. Lech po tej bramce się totalnie załamał i już nie wstał. Różnicę klas było widać. Pomimo dobrego momentu, w którym się wydawało, że „Kolejorz” nabiera pewności siebie, stracił dwie bramki, a podczas tego widać było, że podopieczni Nielsa Frederiksena nie nadążali już za tempem wydarzeń boiskowych.

Lech Poznań miał problemy także i w drugiej odsłonie.

Od początku drugiej połowy to Crystal Palace wyglądało lepiej. Nie kreowało sobie jakichś fenomenalnych, stuprocentowych sytuacji, jednak zagrażało bramce Lecha. „Kolejorz” przez długi okres był bezproduktywny. Dobre uderzenie na bliski słupek po dłuższym czasie oddał Luis Palma, aczkolwiek jego strzał zdołał wybronić Walter Benitez. Następnie w dogodnej sytuacji tym razem znalazł się w 66. minucie Yeremy Pino, lecz jego strzał został w porę zablokowany. Aczkolwiek „Orły” znalazły się potem w stuprocentowej sytuacji. W 76. minucie ponownie aktywny był hiszpański skrzydłowy, który dograł kapitalne zagranie do Eddie’ego Nketiahi. Anglik jednak zaprzepaścił kapitalną szansę, uderzył obok słupka w sytuacji sam na sam z Mateuszem Lisem.

Potem znowu Lech miał lepszy moment. Luis Palma oddał parę strzałów z dystansu, lecz to strzał Michała Gurgula był najgroźniejszy. Końcowo niestety kolejną dobrą interwencją popisał się Benitez. Kiedy wydawało się, że Lech Poznań jest bliski ustrzelenia bramki kontaktowej, to drugą żółtą kartkę obejrzał… Radosław Murawski. Polak pierwszą karę dostał w 76. minucie, a drugą w 87. za faul taktyczny. Murawski zawinił przy dwóch bramkach oraz końcowo osłabił drużynę dostając czerwony kartonik. Nie był to najlepszy wieczór w wykonaniu Polaka.

Do siatki tymczasem trafiło znowu Crystal Palace. Schemat podobny Lech ma lepszy moment no to „Orły” dają „Kolejorzowi” kolejną lekcje skuteczności. Tym razem Eddie Nketiah się nie pomylił i po podaniu McNeila, przełożył sobie Michała Gurgula i znalazł drogę do siatki.

Lech Poznań nie wraca w stylu do Ligi Europy.

„Kolejorz” przegrał końcowo spotkanie aż 4:0. Lech Poznań po sześciu latach powrócił pierwszy raz do Ligi Europy, jednak tego powrotu nie może zaliczyć do udanych. Było widać różnicę klas, jednak wynik jest po prostu za wysoki. Ponownie widzieliśmy brak skuteczności liderów Lecha. Kiedy w Ekstraklasie jeszcze „Kolejorzowi” uchodzi to na sucho, bo posiada ogromną jakość, aby ponownie znaleźć się z piłką pod bramką rywala to w Europie Lech nie będzie w stanie tworzyć sobie aż tylu sytuacji. O wynikach będą decydowały detale oraz błędy indywidualne, a to dzisiaj nie grało na korzyść mistrza Polski.

Czytaj także :

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze