Reprezentacja Polski zremisowała 0:0 z Bośnią i Hercegowiną, a wrażenia z tego meczu pozostaną z nami na chwilę. Szwecja czeka na nas, aby potwierdzić swoją wyższość nad kadrą Jana Urbana. Jednak rodzi się pytanie, z czym wylecimy na drugie starcie w Lidze Narodów. Mało zespołowości i pojedyncze zrywy to znany obraz polskiej reprezentacji, który nie budzi w nas optymizmu. Petarda w nodze Mattiego Casha i wyczucie Piotra Zielińskiego – nic nowego. W jaką stronę zmierzają „biało-czerwoni”? Czy możemy scharakteryzować naszych piłkarzy?
Mizerny atak
Reprezentacja Polski skazała nas na przykre i przygnębiające obrazki w pierwszej połowie meczu z Bośnią i Hercegowiną. Podopieczni Jana Urbana wybiegli na to starcie z defensywnym pomocnikiem w osobie Bartosza Slisza. Z automatu przygotowaliśmy się na grę z tyłu, a nie na grę nastawioną na atak. Dostaliśmy zestawienie personalne z czterema obrońcami i oczekiwaliśmy współpracy w sektorach bocznych boiska. Piotr Zieliński i Sebastian Szymański – duet, od którego wymagamy kreacji i przejmowania kontroli nad przebiegiem rywalizacji.
Liczyliśmy na pozytywny akcent, który rozpocznie nowy rozdział w tej grupie. Liga Narodów ma stanowić okres przygotowań do eliminacji do mistrzostw Europy. Ujrzeliśmy niespodziewany widok, ponieważ to goście klepali piłką. Bośnia i Hercegowina czuła się swobodnie na PGE Narodowym i udowadniała swoją pewność siebie po zakończonym mundialu, w 1/16 finału. Mieliśmy wrażenie, że drużyny zamieniły się rolami. Nie było w nas ani pasji, ani pomysłu na rozbrojenie defensywy rywala. Jeden celny strzał mówi wszystko o naszych poczynaniach ofensywnych, które były minimalistyczne.
Reprezentacja Polski zawiodła nas swoją postawą w pierwszej połowie, bo liczba błędów była zatrważająca. Wydawało się, że chcemy przyspieszać grę podaniami z pierwszej piłki. Jednak ten pomysł był dla nas zbyt szybki, bo odległości między Polakami utrudniały realizację tych wizji. Przyjezdni dali nam przykład w utrzymywaniu się w posiadaniu i waleczności.
To już znamy – dajcie nam coś nowego
Reprezentacja Polski oddała jeden celny strzał w pierwszej połowie po uderzeniu Sebastiana Szymańskiego. Piłkarz Stade Rennais intuicyjnie kopnął w kierunku bramki, ale zrobił to wprost w bramkarza. Jednak nie możemy powiedzieć, że to był wynik składnej akcji „biało-czerwonych”. Podbite dośrodkowanie, przepychanka Roberta Lewandowskiego i z tego zamieszania wynikła sytuacja. Znów musiało zaistnieć wiele wypadkowych sytuacji, abyśmy doszli do bramkowej okazji.
Piotr Zieliński – na jego wizji gry i poruszaniu się po murawie opieramy naszą grę. Smutne jest, że wokół gracza Interu Mediolan nie potrafimy zbudować zespołu, który sprawnie operuje piłką. Cudowny był ten przerzut do Mattiego Casha, z którego finalnie nie stworzyliśmy nic. Zamiast udowadniać swoją klasę i budować pewność siebie, cofnęliśmy się i patrzyliśmy, jak Bośnia i Hercegowina przeprowadza ataki pozycyjne. Czy tak to powinno wyglądać? Traciliśmy piłki na małej przestrzeni, bo rywal doskakiwał, a precyzji brakowało. Między nami były spore odległości i ciężej przebijało nam się pod pole karne przeciwnika.











