Kazimierz Moskal – specjalista od remisów, który wprowadził ŁKS do ekstraklasy


Przedstawiamy sylwetkę szkoleniowca ŁKS-u

11 maja 2019 Kazimierz Moskal – specjalista od remisów, który wprowadził ŁKS do ekstraklasy
Łukasz Sobala / Press Focus

Jako piłkarz grał w wielkiej Wiśle Kraków, mistrzowskim Lechu Poznań i reprezentacji Polski. Jako trener pracował w chociażby Wiśle i Pogoni Szczecin. Teraz zaś osiągnął zdaniem wielu swój największy sukces w karierze trenerskiej, wprowadzając do ekstraklasy ŁKS Łódź. Mowa rzecz jasna o Kazimierzu Moskalu.


Udostępnij na Udostępnij na

Na początku roku obchodził 52. urodziny. Jako trener pracuje od blisko 15 lat, po raz pierwszy jako główny trener pojawił się, prowadząc tymczasowo Wisłę Kraków w 2007 roku. Wisłę prowadził zresztą aż trzykrotnie. Poza tym pracował w Termalice Nieciecza, GKS-ie Katowice, Pogoni Szczecin i Sandecji Nowy Sącz. Mało kto pamięta go jednak jako piłkarza.

Kariera piłkarska

Kazimierz Moskal nigdy nie należał do zawodników wybitnych. Karierę zaczynał w Wiśle Kraków, w której jako młody zawodnik zaczął się wyróżniać. Grał dosyć dużo i strzelał regularnie bramki. Tamta Wisła przełomu lat 80. i 90. była jednak drużyną znacznie słabszą niż ta z czasów początków Bogusława Cupiała w roli właściciela klubu. W barwach tego klubu Moskal zdołał jeszcze zadebiutować w reprezentacji Polski, ale latem 1990 roku przeniósł się do Lecha Poznań.

W Lechu spędził cztery sezony, będąc wiodącą postacią „Kolejorza”. Z klubem tym sięgnął po dwa tytuły mistrzowskie (acz jeden z 1993 roku jest dosyć kontrowersyjny) i dwa Superpuchary Polski. Trafił na okres prosperity poznańskiego klubu i wykorzystał to w stu procentach. Dzięki temu zdobył pierwsze w klubowej karierze trofea. W 1994 roku wyjechał z Polski do Izraela, gdzie trafił do Hapoelu Tel Awiw.

Zanim wyjechał z Polski, po raz ostatni zagrał też w kadrze. Występów w niej nie uzbierał za wiele. Zagrał raptem sześciokrotnie, tylko w meczach towarzyskich. W swoim ostatnim starciu w reprezentacyjnej karierze przeciwko Austrii w Katowicach spędził na boisku drugą połowę i strzelił nawet jedyną w reprezentacyjnej karierze bramkę. Polacy przegrali ten mecz 3:4. Obok Moskala w meczu tym po murawie biegali tacy gracze, jak: Piotr Jegor, Marcin Jałocha, Dariusz Szubert i Arkadiusz Kubik.

W Izraelu Moskal spędził cztery lata i przez pierwsze trzy grał regularnie w Hapoelu, radził sobie tam bardzo dobrze, grał regularnie i można było powiedzieć, że jego przygoda z ligą izraelską układała się perfekcyjnie. Ostatni sezon w tym kraju to jednak średnie pół roku w Hapoelu i lepsze w Maccabi Irony Aszdod. Po przygodzie z tym klubem wrócił do Polski i trafił do Krakowa.

Dołączył do Hutnika Kraków, w ówczesnej II lidze prezentował się świetnie i przypomniał o swojej dobrej grze przed odejściem z ligi polskiej. Na początku kolejnego sezonu wrócił więc do Wisły Kraków. Po powrocie do Krakowa dalej potrafił być ważnym ogniwem zespołu. Dodatkowo to była już inna Wisła, zarządzana przez Bogusława Cupiała. Moskal spędził w klubie cztery lata, sięgnął z Wisłą po dwa mistrzostwa, dwa Puchary Polski, superpuchar i puchar ligi. Ostatnie półtora roku w profesjonalnej karierze spędził w Górniku Zabrze, w którym grał już znacznie mniej. W kolejnych latach wracał jeszcze na boiska V i IV ligi. Acz była to raczej gra dla przyjemności.

Kariera trenerska

O jego początkach w fachu trenerskim już pisałem. Jednak pierwszą dużą misję prowadzenia drużyny dostał w sezonie 2011/2012, gdy zastąpił na ławce Wisły Roberta Maaskanta. Prowadził Wisłę krótko, objął bowiem klub w listopadzie, a swoją przygodę z nim zakończył z końcem lutego. Po odejściu z Wisły z powodzeniem prowadził Bruk-Bet Termalicę Nieciecza. W klubie z gminy Żabno radził sobie fantastycznie i zespół pod jego wodzą zajął 3. miejsce w I lidze. Mało tego, Termalica mogła w tamtym sezonie wywalczyć awans. Przez długi czas znajdowała się na miejscach dających awans, jednak pod koniec sezonu wyraźnie odpuściła sprawę awansu.

Po sezonie Moskal opuścił Niecieczę. Przez chwilę pozostawał na bezrobociu, jednak na jego usługi skusił się GKS Katowice. Klub z Katowic na koniec sezonu doprowadził do 8. miejsca. Nie był to może wynik wybitny, ale zgodny z ówczesnym potencjałem „GieKSy”. W kolejnym sezonie nie wytrzymał na stanowisku do końca rundy jesiennej.

Wiosną 2015 roku Wisła była po rozstaniu z Franciszkiem Smudą i potrzebowała nowego trenera. Przypomniano sobie o Moskalu, któremu powierzono misję wyprowadzenia Wisły z kryzysu. W chwili gdy Moskal przejmował władzę w klubie, Wisła znajdowała się na 6. miejscu w ligowej tabeli. Tym samym, które zajęła na koniec sezonu. W kolejnym sezonie wytrzymał do końca listopada i został zwolniony po tym, jak Wisła w słabym stylu uległa w derbach Cracovii. Punktował jako trener Wisły na poziomie 1,29 punktu na mecz.

Wielu było w pewien sposób zaskoczonych tym, że znany jako specjalista od remisów trener obejmie szczecińską Pogoń. W klubie ze Szczecina spędził cały sezon, co nie licząc epizodu w Niecieczy, nie zdarzało się wcześniej w jego karierze. Doprowadził klub ze Szczecina do dobrego 7. miejsca w ligowej tabeli. Po sezonie zaś z powodów rodzinnych zrezygnował z dalszego prowadzenia Pogoni.

Wrócił na ławkę w połowie ubiegłego sezonu, obejmując Sandecję. Tam jednak zaliczył koszmarne pół roku. Jego Sandecja z hukiem zleciała z ekstraklasy, wygrawszy raptem dwa spotkania z Moskalem na ławce. Zdobywał z klubem z Nowego Sącza średnio 0,75 punktu na mecz. Równie źle w tym okresie czasowym punktowała jedynie Arka Gdynia.

ŁKS

Latem, gdy ŁKS awansował już do I ligi, wiadomo było, że klubu nie będzie prowadzić dotychczasowy trener Wojciech Robaszek ze względu na brak odpowiedniej licencji. W kuluarach mówiło się o tym, że nowym trenerem łodzian zostanie Wojciech Stawowy. Ostatecznie jednak padło na Moskala. Kibice ŁKS-u, mówiąc najdelikatniej, nie skakali z radości z tego powodu. Moskal bowiem dopiero co spadł z ekstraklasy, a wszystkim kojarzył się raczej z remisami, a nie zwycięstwami.

Jednak z biegiem rozgrywek widać było, że Moskal to najlepszy trener, jaki mógł się trafić ŁKS-owi. Z młodym zespołem, z małym gronem zawodników z przeszłością w ekstraklasie, a także z wieloma takimi, którzy uprzednio nie grali nawet w I lidze, zrobił awans do ekstraklasy. Teraz jednak przed nim o wiele trudniejsze zadanie, musi w przyszłym sezonie udowodnić swoje umiejętności w odpowiedni sposób. Najlepszym zaś będzie zapewnione sobie jak najszybciej utrzymanie.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski