W ostatnim czasie napływa coraz więcej dobrych informacji z Serie A. Do grona grających polskich zawodników niedawno dołączył Arkadiusz Reca, a w środowy wieczór swój pierwszy występ zanotował także Jakub Kiwior. Były zawodnik Żyliny od razu został rzucony na głęboką wodę i musiał mierzyć się z Interem. Nasz defensor spisał się bardzo solidnie, ale zadrą na tym występie jest sprokurowany i nieco przypadkowy rzut karny.
Można było się spodziewać, że debiutu Jakuba Kiwiora w Spezii Calcio doczekamy się znacznie szybciej. Mowa przecież o klubie, który nie słynie z ułożonej linii defensywnej. Dowodem tego jest najwięcej straconych bramek ze wszystkich klubów w Serie A i nie pomaga w tym nawet formacja z pięcioma obrońcami. To też z czasem skłaniało do coraz większych przemyśleń, czemu trener Thiago Motta nie chce dać szansy Polakowi.
Wspomnieć trzeba też o pechu, jaki spotkał Kiwiora w październiku. 21-latek był już coraz bliżej debiutu, ale wrócił ze zgrupowania reprezentacji z urazem i opuścił trzy spotkania. Gdy wrócił do pełni sił, wydawało się, że debiut nadejdzie bardzo szybko. Słynna „La Gazzetta dello Sport” była przekonana, że Jakuba Kiwiora ujrzymy w starciu z Atalantą 20 listopada. Niestety wtedy ich przecieki się nie sprawdziły, a to też nie jest niczym rzadko spotykanym.
Pierwszy dzień grudnia okazał się jednak przełomowy. Trener Motta zdecydował się na trochę zmian w składzie i Kiwior znalazł się w wyjściowej jedenastce. Była to jednak nieco specyficzna sytuacja, bo mowa tu o starciu z Interem i to w Mediolanie. Nasz zawodnik zatem miał możliwość zmierzyć się od razu z mistrzem Włoch.
Solidny występ z pechową interwencją
Żadnej niespodzianki w tym starciu nie uświadczyliśmy. Inter pewnie pokonał Spezię 2:0 i ani na moment nie stracił kontroli nad meczem. Trudno było się tu spodziewać cudów ze strony „Orzełków”, zatem łatwiej można się było skupić na samym Kiwiorze.
Na początku spotkania był widoczny fakt, że jest to jego debiutancki występ. Szybko się jednak z tego otrząsnął i nie bał się wychodzić do podań, a także wykazywał dużą aktywność. Więcej pracy miał w pierwszej połowie, gdy nie raz wyskakiwał z linii defensywnej i starał się przecinać akcje Interu. W tym był w miarę skuteczny, a drobne niedociągnięcia nie przynosiły wielkich konsekwencji.











