Arkadiusz Milik po dwóch latach niegrania w piłkę nożną wrócił na okres przedsezonowy do pierwszej drużyny. Mimo dobrych występów, nie zdołał przekonać trenera Luciano Spallettiego do siebie, co za tym idzie, nie został zgłoszony do rozgrywek Serie A. Zgłasza się po niego klub z Bliskiego Wschodu, którego nazwy jeszcze nie znamy.
Powrót do gry
Milik w trakcie okresu przedsezonowego rozegrał cztery spotkania, spędzając na boisku 162 minuty i raz wpisując się na listę strzelców w spotkaniu z Palermo.
Polak wyglądał solidnie na boisku, nie widać było po nim efektów ubocznych urazu i każdy zakładał, że dostanie swoją szansę przynajmniej na pół roku. Sytuacja się zmieniła, kiedy do drużyny trafił na wypożyczenie Nick Woltemade. W Niemcu drzemie olbrzymi potencjał i rok temu Newcastle United zapłaciło za niego 75 milionów euro. Jeśli do przyjścia 24-latka dodamy ściągnięcie Kolo Muaniego z PSG za 41,2 miliona euro, to wychodzi nam blisko 130 milionów wydanych na pozycję Arka.
Polak w pierwszych dwóch kolejkach był na ławce rezerwowych, lecz ani razu się z niej nie podniósł. W tym momencie Milik trenuje z drużyną, lecz nie ma możliwości gry w żadnych rozgrywkach. Tak swoją decyzję wytłumaczył doświadczony trener Juventusu:
– Muszę mieć kadrę złożoną w taki sposób, by na każdą pozycję przypadało po dwóch zawodników. Milik miał trochę problemów, ale teraz czuje się znacznie lepiej, regularnie uczestniczy w treningach. Ale jego sytuacja jest trudna. Nie mogłem sobie pozwolić na posiadanie trzech napastników kosztem braków na innych pozycjach.
Zainteresowanie z Bliskiego Wschodu
32-letni napastnik informację o tym, że nie jest już brany pod uwagę, dostał po zamknięciu okien transferowych w ligach top 5. Fakt ten sprawia, że Polak nie ma zbyt dużego wyboru. Ligi, które jeszcze mają otwarte okna to:












