Po meczu z Bośnią i Hercegowiną, w którym reprezentacja Polski zachowała czyste konto, Jan Urban ponownie postanowił wrócić do ustawienia z trzema obrońcami. Selekcjoner kolejny raz musiał się przekonać, że najwidoczniej grając taką formacją, sukcesów nie osiągnie. Tym bardziej zastanawiające jest to, że wszyscy trzej stoperzy z wczorajszego meczu w swoich klubach grają w ustawieniu na czterech obrońców. To samo zresztą tyczy się wczorajszych wahadłowych, czyli Mattiego Casha i Tymoteusza Puchacza. Bardzo możliwe, że w najbliższym spotkaniu z Rumunią „Biało-czerwoni” znowu zagrają czterema defensorami. Pytanie tylko, po co tak mieszać i co mecz zmieniać, skoro nawet niedzielny kibic widzi, w którym ustawieniu Polakom gra się lepiej.
Trójka czy czwórka?
Reprezentacja Polski za kadencji Jana Urbana rozegrała już 12 spotkań, z czego aż 11 w ustawieniu na trzech stoperów. „Biało-czerwoni” grając tą formacją, wygrali pięć meczów, trzy zremisowali oraz trzy przegrali. Bilans bramkowy w tych spotkaniach to 18 bramek strzelonych do 16 straconych. Jan Urban na początku przygody z kadrą bardzo mocno bronił się wynikami, więc nie było powodów, ażeby dyskutować o ustawieniu. Jednak już od zeszłorocznego meczu na Malcie rozpoczęły się spore problemy z bronieniem. Tamto spotkanie Polakom udało się jeszcze wygrać, tak samo jak półfinał baraży z Albanią. Od tego czasu jednak reprezentacja rozegrała pięć meczów i żadnego z nich nie wygrała. Oprócz ostatniego starcia z Bośnią, w każdym z tych ostatnich spotkań podopieczni Jana Urbana tracili minimum dwie bramki. Po dwie z Ukrainą i Nigerią oraz dwukrotnie po trzy ze Szwecją. W sumie 10 goli w czterech meczach – trochę dużo.
Wydawałoby się, że po bardzo solidnym meczu w defensywnie i zachowaniu czystego konta Jan Urban na dobre postawi na takie właśnie ustawienie. Nic bardziej mylnego, bo wczoraj ze Szwedami postanowił wrócić do trójki stoperów. Jest to tym bardziej niezrozumiałe, bo przecież cała trójka z wczorajszego meczu na co dzień gra inaczej. To samo zresztą tyczy się wahadłowych, którzy w swoich klubach nie są wahadłowymi tylko bocznymi obrońcami. Jan Bednarek i Jakub Kiwior grają razem w FC Porto i są tam najlepszymi defensorami ligi portugalskiej. Oczywiście u trenera Farioliego funkcjonują w czteroosobowym bloku defensywnym.
***
Jan Urban kolejny raz przekonał się, że jego reprezentacja Polski najzwyczajniej w świecie w takim ustawieniu nie potrafi bronić. Najgorsze jednak jest to, że słuchając konferencji selekcjonera, nie widać tam jakiejkolwiek autorefleksji. Nie mówiąc już o jakimkolwiek przyznaniu się do winy. Słyszymy za to deprecjonowanie swoich zawodników i stwierdzenia, że nie mamy wystarczającego potencjału. Nie ma chyba innego wyjścia niż powrót do ustawienia z meczu przeciwko Bośni. Inaczej polska defensywa, niezależnie od nazwisk, dalej będzie dziurawa jak szwajcarski ser.














