Każdy beniaminek, który potrafi zachwycać neutralnego kibica, jest beniaminkiem wyjątkowym. Przy takich zapomina się, że dana drużyna dopiero wskoczyła na wyższy szczebel rozgrywkowy, a tym bardziej gdy w imponujący sposób poskramia nawet ścisłą czołówkę. Tą właśnie ekipą jest Górnik Polkowice, którego nazywanie „świeżakiem” staje się powoli kurtuazyjne. To jak sytuacja z rodzicami, którzy nieustannie powtarzają, że zawsze będziemy ich małymi dziećmi. Tylko że… już dawno wyrośliśmy na dorosłych mężczyzn. Mężczyzn, którzy czynami zdobywają sobie szacunek i biorą sprawy (ligę) w swoje ręce.
Na różnych poziomach rozgrywkowych czasami pojawiają się takie ekipy, o których mówi się, że idą z kierunkiem fal. Są bierne, na ogół po prostu odpierają ataki innych i czekają na ostateczny rozwój wydarzeń z obawą o swój dalszy los. To tzw. jednostki skazane na pożarcie. W zupełnie innym kierunku, jeśli chodzi o sposób bycia, podążył Górnik Polkowice. Tam nikt nawet nie myśli o tym, żeby oddać się w ręce przypadku lub co kolejkę liczyć na słabość rywali i łut szczęścia. Tam myśli się tylko o jednym: wygrać z każdym. Credo, jakie wpoił trener Enkeleid Dobi swoim piłkarzom jeszcze w 3. lidze, dzisiaj zbiera owoce, bo starć z polkowiczanami prawdopodobnie boją się już wszyscy.

„Pędzą konie po betonie w szarej mgle”
Cytat ze słynnego utworu braci Golec to o tyle trafne nawiązanie, że dokładnie odzwierciedla formę i skalę sportowych możliwości polkowiczan. Bo gdy patrzy się na poczynania tegorocznego beniaminka 2. ligi, można odnieść wrażenie, że w ostatnim czasie piłkarze trenera Dobiego rozpędzają się z meczu na mecz, a najlepsze chwile mają dopiero przed sobą. Okres po wznowieniu rozgrywek był w wykonaniu Górnika – nie ma co się czarować – mizerny (trzy mecze – jeden punkt), jednak widmo problemów z przygotowaniem fizycznym i tzw. dotarciem się na boisku zniknęło tak szybko, jak się pojawiło. Od dwóch tygodni Górnik Polkowice nie bierze jeńców.
– Mimo że wygraliśmy z Widzewem, naszym celem jest przede wszystkim utrzymanie. Celem było zagranie solidnego meczu, żeby zdobyć bardzo potrzebne trzy punkty. Z całym szacunkiem do Widzewa potrzebowaliśmy ich. Chłopcy dali dzisiaj z siebie wszystko. Nie tylko z serca czy wątroby, ale też z dupy. W tej lidze jest prawdziwy młyn, jeśli chodzi środek tabeli. Mamy plan, który chcemy realizować co każdy mecz, a on zakłada zostawienie dużo zdrowia na boisku – powiedział trener Enkeleid Dobi po meczu Górnika z Widzewem.
Co jest warte uwagi, po raz pierwszy w sezonie 2019/2020 ekipa trenera Dobiego dorobiła się serii trzech zwycięstw. Wśród ostatnio zdobytych głów znalazła się ta z Siedlec (3:1), Torunia (4:1) i Łodzi (4:3). Szczególną uwagę poza triumfem nad liderem 2. ligi zwraca tutaj liczba strzelanych goli, która robi ogromne wrażenie jak na fakt, że Górnik Polkowice jeszcze rok temu był drużyną o co najmniej klasę gorszą od swoich aktualnych rywali. To już jednak przeszłość, bo tu i teraz, na naszych oczach, „Zielono-czarni” stali się prawdziwą rewelacją. Nie dość, że strzelają ogrom bramek (druga najlepsza ofensywa w lidze!), to jeszcze ogółem w meczach polkowiczan pada ich najwięcej (89).












