Derby Podkarpacia zawsze budzą emocje, jednak te miały wiele podtekstu. Na Hutniczą wracał były szkoleniowiec „Stalówki” Dariusz Kantor, który przed tym spotkaniem na łamach Ligowca nie krył urazy do „Zielono-czarnych”. Byłym piłkarzem Resovii jest gwiazda „Stalówki” – Maksymilian Hebel, a Resovia także posiada paru zawodników z przeszłością w Stalowej Woli. Obie drużyny również zmieniły w środku tygodnia trenera, a także były pod formą. Czekało nas prawdziwe widowisko w Stalowej Woli i emocji nie zabrakło.
Maksymilian Hebel jest w swoim żywiole
Pierwsza połowa nie należała do najciekawszych. Rozkręcała się bardzo powoli, jednak ponownie swoje show zaserwował Maksymilian Hebel. Zanim jednak „Stalówka” doszła do głosu, to mieliśmy zamknięte spotkanie z pojedynczymi, mało jakościowymi sytuacjami. Najlepszą miała Resovia Rzeszów w 13. minucie tego spotkania. Futbolówkę na dalszym słupku zamykał Mikołaj Szkiela. Skrzydłowy dograł piłkę wzdłuż szesnastki, do której dopadł Jaroch, jednak uderzył z bliskiej odległości nad bramką.
Oprócz tego do 32. minuty mało się działo. Wtedy Maksymilian Hebel był bardzo blisko ustrzelenia bramki sezonu. Mniej więcej na połowie boiska pomocnik Stali został sfaulowany. Hebel długo się nie zastanawiał, błyskawicznie ustawił sobie futbolówkę, zauważył wysoko ustawionego bramkarza Resovii i uderzył. Niestety nie udało się mu umieścić piłki w siatce. Jakub Bochniarz w porę wrócił na linię bramkową i wybronił kapitalny strzał Hebla.
Co się odwlecze, to nie uciecze. Dosłownie minutę później Maksymilian Hebel ponownie znalazł miejsce na oddanie uderzenia z dystansu, tym razem w okolicach 20. metra. Gwiazda „Stalówki” perfekcyjnie zmieściła tę piłkę w siatce w bardzo efektowny sposób. Jakub Bochniarz był bez szans.
Festiwal brzydkich fauli
To by było na tyle, jeśli chodzi o pierwszą odsłonę tego spotkania. W drugiej za ciekawie również nie było. Do 72. minuty mieliśmy więcej brzydkich wejść niż sytuacji podbramkowych. W 62. minucie Gracjan Jaroch popełnił przewinienie na pograniczu czerwonego kartonika, jednak następny faul powinien zakończyć się inaczej.










