Dziś, po blisko trzech miesiącach przerwy, wreszcie powróciła rywalizacja na trzecim poziomie rozgrywkowym w Polsce. Na sam początek dostaliśmy hit, w którym GKS Katowice zmierzył się z Górnikiem Łęczna. Mecz był dość wyrównany. Komplet punktów zgarnęli jednak gospodarze, dla których decydującego gola pod koniec spotkania strzelił Piotr Kurbiel. Kurbiel, który na boisku pojawił się zaledwie kilka minut wcześniej. Dzięki temu zwycięstwu katowiczanie przesunęli się na drugie miejsce w ligowej tabeli.
Ostatnimi czasy wydarzenia w polskiej piłce obrały dynamiczny przebieg. W miniony weekend do gry wróciła PKO Ekstraklasa, a od teraz w akcji możemy oglądać już piłkarzy drugiej i trzeciej klasy rozgrywkowej w naszym kraju. W drugiej połowie czerwca na stadiony stopniowo mają wrócić kibice. Jeśli tak się rzeczywiście stanie, Polska będzie istnym pionierem w Europie. Na razie jednak musimy jeszcze zadowolić się pustymi trybunami.
Największym hitem pierwszej kolejki po wznowieniu rozgrywek w 2. lidze miało być starcie GKS-u Katowice z Górnikiem Łęczna. Przed pierwszym gwizdkiem sędziego obie drużyny znajdowały się w ligowej czołówce, a dzielił je zaledwie jeden punkt na korzyść gości z Łęcznej. Stawka tego spotkania była więc ogromna, o czym wiedzieli wszyscy.
Nowe otwarcie w GKS-ie Katowice? Na coś takiego czekano tu od lat
– Czeka nas mecz na szczycie tabeli, więc skupiamy się na swoim zadaniu do wykonania. Drużyna, która zdobędzie trzy punkty, na pewno znajdzie się w lepszym położeniu przed kolejnym etapem walki. Plan jest prosty. Zdobyć pełną pulę, ale trzeba się do tego na spokojnie przygotować. Gramy u siebie i nawet bez wsparcia z trybun musimy to wykorzystać – mówił kilka dni temu Adrian Błąd, cytowany przez oficjalną stronę klubu z Katowic.
Pierwsza połowa na remis. Kolejny gol Wojciechowskiego
Spotkanie to zapowiadało się też o tyle ciekawie, że dla kilku obecnych zawodników Górnika Łęczna był to powrót na stadion przy Bukowej. Tomasz Midzierski, Bartłomiej Kalinkowski oraz Bartosz Śpiączka to zawodnicy, którzy jeszcze do niedawna reprezentowali barwy katowickiego klubu. Pierwsza dwójka została desygnowana przez trenera Kamila Kieresia do wyjściowego składu, natomiast Śpiączka rozpoczął mecz na ławce rezerwowych.
Pierwsze minuty gry jednak nie pokazały, że owi piłkarze są z murawą w Katowicach jakoś ponadprzeciętnie zaznajomieni, przewaga bez cienia wątpliwości należała bowiem do gospodarzy. Przez pierwsze pół godziny rywalizacja toczyła się głównie w środku pola i na połowie przyjezdnych, gdzie podopieczni Rafała Góraka starali się konstruować powolny atak pozycyjny.
Piłkarze z Łęcznej do głosu doszli dopiero na początku trzeciego kwadransa, co niemalże natychmiastowo znalazło swoje odzwierciedlenie na tablicy wyników. Faulu we własnym polu karnym dopuścił się Arkadiusz Jędrych, a sędzia z przekonaniem wskazał na jedenasty metr. Do karnego podszedł Paweł Wojciechowski, który zanotował swoje dwunaste trafienie w tym sezonie. Dzięki temu umocnił się na trzecim miejscu w klasyfikacji strzelców całych rozgrywek.











