Finał baraży o 1. ligę odbędzie się w Olsztynie. Naprzeciwko siebie staną drużyny Stomilu Olsztyn oraz Motoru Lublin. Kluby te okazały się lepsze w spotkaniach półfinałowych. Marzenia o Fortuna 1. Lidze na co najmniej rok odłożyć muszą w Puławach oraz Kołobrzegu.
Środa była sądnym dniem dla czterech klubów eWinner 2. Ligi. Stomil Olsztyn mierzył się na własnym obiekcie z Wisłą Puławy, natomiast Kotwica Kołobrzeg podejmowała gości z Motoru Lublin. Jako pierwsi na murawę wyszli piłkarze w stolicy Warmii, gdzie końcowe rozstrzygnięcia nastąpiły w regulaminowym czasie gry. Wieczorem o wolne miejsce w finale powalczono na stadionie im. Sebastiana Karpiniuka.
Stomil nie popełnił tego samego błędu
Zawodnicy Stomilu Olsztyn na początku barażowego spotkania mogli przeżyć déjà vu z meczu z Wisłą Puławy w ramach sezonu zasadniczego. Wówczas podopieczni Mariusza Pawlaka potrzebowali zaledwie osiemnastu minut na zdobycie trzech goli. Tym razem już w 16. sekundzie Mateusz Klichowicz trafił w boczną siatkę bramki gospodarzy. Na szczęście dla „Dumy Warmii”, obrońcy zachowali czujność, a ataki puławian, w których główną rolę odgrywał wspomniany Klichowicz, nie przynosiły efektów. Zgoła inaczej wyglądała ofensywna gra podopiecznych Szymona Grabowskiego. Ich centry z bocznych stref boiska (w tym raz ze stałego fragmentu gry) kończyły się bramkami.
Gospodarze pewnie dążyli ku celowi, dzięki czemu po 27 minutach prowadzili 2:0. Marcin Stromecki oraz Karol Żwir głową skierowali piłkę do bramki Wisły. W przypadku trafienia Żwira pasywnie zachowali się stoperzy, którzy nie wyskoczyli do piłki lecącej na jedenasty metr. Natomiast przy golu Stromeckiego po dośrodkowaniu z rzutu rożnego lepiej mógł się zachować golkiper Wisły, Piotr Zieliński. 24-latek pozostał na linii bramkowej i nie miał szans na obronę tego uderzenia. Brak Wojciecha Błyszki w linii obronnej puławian był aż nadto widoczny.
Pasywna Wisła w ataku
Jednak obrona nie była największym problemem Wisły Puławy w Olsztynie. Początkowe niepowodzenia w ataku oraz dwie szybko stracone bramki wpłynęły na tempo rozgrywania ataków oraz ich kreatywność. Większość akcji przechodziła przez Mateusza Klichowicza, który mimo prób nie był w stanie przebić się w kierunku bramki . Niewidoczny był także najlepszy strzelec Puław, . Stomil zaś kontrolował przebieg gry. Zmieniło się to dopiero po zmianie stron przez oba zespoły.











