Reprezentacja Polski przegrała wczorajsze spotkanie przeciwko reprezentacji Szwecji 1:3. Polacy mogli się momentami podobać, jednak znowu, tak samo jak w marcu, zabrakło skuteczności. Mimo tego wszystkiego my jako sympatycy Ekstraklasy mogliśmy się momentami lekko uśmiechać. W szwedzkiej drużynie kapitalnie zaprezentował się zawodnik Lecha Poznań – Patrik Wålemark.
Skrzydłowy „Kolejorza” w spotkaniu przeciwko Rumunii zaliczył swój pierwszy występ w narodowych barwach. Rozegrał zaledwie 13 minut, jednak mimo krótkiego czasu na murawie debiut mógł zaliczyć do udanych. Przed meczem z Polską wychwalał go na konferencji prasowej Graham Potter. „Podobają mi się jego atuty. Atakuje linię obrony i potrafi zapewnić szerokość gry na prawej stronie. Potrafi też utrzymać się przy piłce, co jest istotne w ofensywie. Jest pewny w grze piłką, a jednocześnie stanowi zagrożenie pod bramką rywala. Jego kluczowe podania i asysty robiły naprawdę duże wrażenie.” – mówił Graham Potter. Tymi wypowiedziami szkoleniowiec mógł nam zasugerować, że Szwed rozegra więcej minut przeciwko „Biało-Czerwonym”. Ostatecznie po raz pierwszy w swojej karierze rozpoczął spotkanie w kadrze narodowej od pierwszej minuty.
Patrik Wålemark wykorzystał swoją szansę
Patrik Wålemark rozegrał kapitalne spotkanie. Był jednym z najlepszych zawodników na murawie. Już w 6. minucie dobrze wyszedł za linię obrony Polaków. Dostał futbolówkę, okiwał Tymoteusza Puchacza, zszedł na swoją lepszą lewą nogę i oddał uderzenie, które końcowo wybronił Marcin Bułka. To było pierwsze ostrzeżenie. Ogólnie przez bardzo długi okres tego spotkania Wålemark stwarzał ogromne problemy na prawym skrzydle. Nie nadążał za nim Tymoteusz Puchacz, a do tego Szwed bardzo dobrze dogadywał się ze Svennsonem.
Końcowo Wålemarkowi udało się zwieńczyć debiut pierwszą liczbą w seniorskiej kadrze. W 72. minucie wsadził na karuzelę Przemysława Frankowskiego i dośrodkował idealnie w pole karne. Tam już na dalszym słupku czekał Viktor Gyökeres, który ustalił wynik tego spotkania. Zawodnik Lecha Poznań posłał prawdziwe ciasteczko w pole karne, które pochwalił wcześniej wspomniany napastnik Arsenalu. „Podanie Walemarka było idealne. Stworzył wiele groźnych sytuacji. Był świetny.” – wspominał Gyökeres.
Skrzydłowy zbiera zasłużone pochwały
Wiele miłych słów kierują teraz czy to byli piłkarze, eksperci, czy koledzy z szatni w stronę Patrika Wålemarka. Victor Lindelöf – kapitan reprezentacji Szwecji – wypowiadał się po spotkaniu w samych superlatywach o skrzydłowym „Kolejorza”. „Rozegrał świetny mecz. Pokazał swoje umiejętności i robił dokładnie to, co do niego należy. Naprawdę udowodnił, że zasługuje na to, by tu być.” – mówił defensor.
Do tego również już w przerwie w szwedzkiej telewizji Wålemarka wychwalała legenda Arsenalu Londyn – Fredrik Ljungberg. „Bardzo dobrze radzi sobie w grze nogami. Imponuje zwinnością. Naprawdę podoba mi się to, co widziałem.” – chwaliła legenda szwedzkiej piłki. Także i eksperci pozytywnie wypowiadali się na temat skrzydłowego Lecha Poznań, który od początku tego sezonu pokazuje, że przewyższa Ekstraklasę.
Patrik Wålemark jest w kosmicznej formie!
Nie od dzisiaj wiemy, że Patrik Wålemark ma papiery na wyższe granie i że Lech Poznań będzie miał problemy, aby zatrzymać Szweda w Polsce. Od samego początku tego sezonu skrzydłowy bawi się z bocznymi obrońcami Ekstraklasy i nie tylko. Jest najlepszym piłkarzem „Kolejorza” i jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym zawodnikiem polskiej ligi.
Wålemark pokazuje ogromną klasę, ma tak zwane pokrętło w nodze, jest zwinny i kapitalnie wyszkolony technicznie. Często schodzi do środka i czuje się dobrze pomiędzy liniami, jednak również potrafi trzymać szerokość. Ta uniwersalność taktyczna robi ogromną robotę. Do tego jego markowym zagraniem jest zejście do środka, na lewą nogę i uderzenie na bramkę. Także dobrze pracuje w defensywie. Już latem do Poznania pukały kluby, które chciały mieć Szweda u siebie, jednak „Kolejorz” zatrzymał swojego najlepszego zawodnika, przynajmniej do zimowego okienka transferowego. Aczkolwiek trochę minęło, aż Patrik Wålemark powrócił po kontuzji w zeszłej kampanii.
Szwed w tamtym sezonie przegapił aż 31 spotkań przez uraz, a jego powrót trwał dosyć długo. Wålemark nie wystąpił przez całą rundę jesienną i wrócił dopiero na spotkanie przeciwko Lechii Gdańsk, które było rozgrywane 31 stycznia 2026 roku. Od pierwszej minuty wyszedł dopiero 7 lutego przeciwko Górnikowi Zabrze i zaprezentował się z dobrej strony. Mimo tego Szwed nie poszedł za ciosem i grał nierówno. Miewał swoje przebłyski, jednak nie przypominał za bardzo siebie sprzed kontuzji. Tak naprawdę dopiero w spotkaniu z Radomiakiem Radom, w którym „Kolejorz” przyklepał sobie mistrzostwo Polski, zagrał bardzo dobrze. Mimo tego, że długo szukał samego siebie, teraz ponownie gra jak z nut i jest w najlepszym momencie swojej kariery.
Czytaj także:











