Każde pokolenie ma własny czas. Zdaje się, że Czas Joao Amarala w Lechu Poznań właśnie mija. Czy w „Kolejorzu” nastąpi wymiana na młodszy model? Trener John van den Brom ma w odwodzie aż trzech takich zawodników, ponieważ za napastnikiem mogą grać Filip Szymczak, Filip Marchwiński i Afonso Sousa.
Po mistrzowskim sezonie nikt w Lechu Poznań nie wyobrażał sobie drużyny bez swojej największej gwiazdy – Joao Amarala. Jednak życie ma w zwyczaju, że szybko weryfikuje, i tak się dzieje również tym razem. Amaral prime swojej kariery ma prawdopodobnie już za sobą. Pojawiają się głosy, że John van den Brom zrezygnował z usług Portugalczyka. Tutaj pojawia się szansa dla wyżej wspomnianej trójki piłkarzy. Wszystkie poszlaki mówią, że już czas na zmianę warty w poznańskiej ofensywie.
Czas na zmianę, przeciętny Amaral
Portugalczyk nową kampanię rozpoczął w pierwszym składzie „Kolejorza” na swojej ulubionej pozycji. Już na początku było widać, że kapitalną formę z mistrzowskiego sezonu ma już dawno za sobą. Nowy trener Lecha Poznań jednak dał sporo czasu na odnalezienie jej i konsekwentnie stawiał na ofensywnego pomocnika. Ten jednak nie odwdzięczył się za zaufanie, jakim obdarzył go opiekun poznaniaków, i przeciętne mecze przeplatał dużo słabszymi. Już na samych statystykach z półmetku sezonu widać, że Amaral gaśnie. W 26 spotkaniach zdobył tylko cztery gole i dołożył do tego trzy asysty. W samej ekstraklasie rozegrał 13 spotkań, ale przełożyło się to na 650 minut na 1170 możliwych.
Portugalczyk w tych spotkaniach często podejmował złe decyzje i marnował nadarzające się okazje do strzelenia gola, jak choćby ta w spotkaniu z Legią Warszawa w Poznaniu. Na domiar złego u Amarala zaczęto dostrzegać to, co widziano u niego pod koniec pierwszej przygody u ówczesnego trenera Lecha Poznań Dariusza Żurawia. Wtedy Portugalczyk, tłumacząc się względami rodzinnymi, wrócił do ojczyzny.
Skorża zaczarował, van den Brom odczarował
Dopiero przybycie do Poznania trenera Macieja Skorży spowodowało u zawodnika eksplozję formy, którą raczył sympatyków PKO Ekstraklasy w poprzednim sezonie. Amaral ówczesnymi wyczynami zapracował na nowy kontrakt i sporą podwyżkę. Długo kibice „Kolejorza” zastanawiali się, czy za kapitalną formą stał kończący się kontrakt, czy świetne relacje z polskim trenerem. Druga runda dała odpowiedź, że „winnymi” formy Amarala są relacje z ówczesnym opiekunem Lecha. W zasadzie to wraz z przejęciem drużyny przez nowego szkoleniowca ofensywny pomocnik zaczął gasnąć. Wychodzi na to, że pełnię zasług za odbudowanie Amarala można z pewnością przypisać Maciejowi Skorży.
Ostatnio głośno mówi się o tym, że Holender zrezygnował z usług Portugalczyka. Jako pierwszy informował o tym Dawid Dobrasz z Meczyki.pl. Powodem prawdopodobnie jest brak porozumienia na linii piłkarz – trener. Piłkarz w zasadzie przepadł w okresie przygotowawczym do rundy zimowej. W jednym ze sparingów zagrał nawet jako środkowy obrońca. W trwającej rundzie nie było go nawet w kadrze zespołu na dwa pierwsze spotkania. Absencja Amarala jest tłumaczona urazem, ale nikt w Poznaniu już raczej w to nie wierzy. Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że czas sympatycznego Portugalczyka w Poznaniu właśnie minął. Choć życie potrafi zaskoczyć, to trudno w tym przypadku uwierzyć w powrót do pierwszego składu Joao Amarala. Należy pamiętać, że to futbol i w zasadzie wszystko jest jeszcze możliwe.










