Ile razy Mario Balotelli został spisany na straty? Ile razy radzono mu grę za oceanem bądź w Indiach czy innych egzotycznych piłkarsko krajach? Włoch po nieudanej próbie zostania piątym Beatlesem postanowił poszukać szczęścia w Nicei. Cztery gole w dwóch meczach – „Super Mario” właśnie jest na najlepszej drodze, aby ponownie stać się herosem. Dziś dwukrotnie ukłuł Monaco, które ostatecznie zostało rozgromione 4:0. Klubowi z księstwa nie pomógł Falcao, który we Francji miał przede wszystkim grać i zdrowieć…Jeszcze przed meczem Nicei z Monaco można było wyłowić ten smaczek: po dwu stronach barykady stanęli snajperzy, o których jeszcze kilka lat temu mogła bić się cała Europa, a którzy dziś muszą szukać najmniejszej szansy na grę – ta wcale nie jest im gwarantowana nawet w Ligue 1. Zarówno Mario Balotelli, jak i Radamel Falcao są dziś snajperskimi wyrzutkami. Pierwszy – butny i leniwy oraz, mówiąc eufemistycznie, niezbyt rezolutny. Drugi prześladowany przez kontuzje – łamać zaczął się „El Tigre”, wrócił zaledwie Falcao.
Ten sezon dla obu miał być przełomowy. Obaj odrzuceni przez angielską ziemię, choć w dalszym ciągu niezatopieni przez hektolitry krytyki, która wylała się na ich głowy. Obaj wciąż głodni gry – choćby jeden mecz w dawnej formie oznacza przecież zachwyty. W końcu obaj z czystą kartką z tytułem: „Mam coś do udowodnienia”. Spotkanie na Allianz Riviera nie miało dać odpowiedzi na pytanie, czy któregoś z nich stać na podboje, ale ten niebezpośredni pojedynek miał dziś tylko jednego zwycięzcę.
Balotelli chce Złotą Piłkę
11 września Nicea wygrała 3:2 z Marsylią. Nie udałoby się to bez dwóch trafień debiutanta z dość ciekawą przeszłością. Po meczu Mario Balotelli stwierdził (w jego przypadku zawyrokuję, iż nie zrobił tego z przekąsem), że w ciągu trzech lat dostanie Złotą Piłkę. Włoch zapewne nie ucieszył się z faktu, że FIFA rozwiązała współpracę z France Football i ZP FIFA już nie będzie… tak czy owak, o wielu zawodnikach po podobnych zapowiedziach powiedziałoby się – oszaleli? Ale nie o Mario. On po prostu był sobą.
Oczywiście, że nie jest za późno. Myślę, że mógłbym mieć ją już teraz, ale ciężko pracując na treningach, wciąż mam szansę wygrać ją w ciągu kolejnych dwóch czy trzech lat. Mario Balotelli o Złotej Piłce po meczu z Marsylią
Niezależnie od słów samego napastnika – konia z rzędem temu, kto przewidział, że w swoim drugim kolejnym meczu Włoch strzeli dwie bramki (w spotkaniu z Montpellier Balotelli nie grał). Dokonał tego po raz pierwszy w swojej wcale niekrótkiej karierze – choć wciąż można widzieć w nim nieopierzonego szczeniaka, który kiedyś miał talent, dziś ma 26 lat i wchodzi w domniemany najlepszy wiek dla piłkarza.
Został zdjęty w 78. minucie przy stanie 3:0 dla gospodarzy – zapewne po to, aby publiczność zgromadzona na nicejskim stadionie mogła pożegnać go zasłużonymi brawami. Był to przejmujący obrazek. „Balo” pokornie zbijał piątki z kolegami, a jego uśmiech od wielu miesięcy nie był tak szczery. Wykonał zadanie.
Gdzieś w cieniu tego wszystkiego swoją prywatną batalię rozgrywał Falcao. Podczas gdy wszyscy zachwycali się jego vis-à-vis, Kolumbijczyk jechał do szpitala.











