Cracovia dokonała rzeczy, która po rundzie jesiennej wydawała się niemożliwa. Dzięki korzystnym wynikom na innych boiskach, pomimo porażki w Bełchatowie, podopieczni Jurija Szatałowa utrzymali się w Ekstraklasie!

Od początku Cracovia nacierała na bramkę gospodarzy wiedząc, że wygrana zapewni im utrzymanie w Ekstraklasie. Jako pierwszy na listę strzelców próbował wpisać się Suvorov. Mołdawianin trafił jednak w boczną siatkę. Niedosyt po meczu z Jagiellonią zaspokoić próbował też zaraz potem Ntibazonkiza, który z dystansu uderzył nad poprzeczką. Nerwy z czasem utrudniały „Pasom” konstruowanie akcji. Aż do 30. minuty, kiedy to Burundyjczyk najpierw po dośrodkowaniu Klicha nie trafił w piłkę, a chwilę potem nie zdołał zaskoczyć Sapelę. Kilka minut później powinno być 1:0, jednak z 10 metrów nie trafił Nowak. Wynik w pierwszej połowie otworzyć próbowali też Struna i Ntibazonkiza po stronie Cracovii oraz ponownie Dawid Nowak, którego mocny strzał z 15 metrów minimalnie minął słupek bramki Kaczmarka.

Pięć minut po wznowieniu Cracovia powinna prowadzić 1:0. Bohater spotkania z Jagiellonią, Mateusz Klich, uderzył z dystansu, jednak piłka po jego uderzenie odbio się od słupka. Na listę strzelców próbował się wpisać zaraz potem wprowadzony po przerwie Visnakovs, jednak jego uderzenie obronił Sapela. W 54. minucie spełnił się czarny scenariusz dla „Pasów”, które co prawda stworzyły sobie więcej sytuacji, ale bramkę strzelili gospodarze. Z bliska po złym wybiciu piłki przez Mierzejewskiego mocnym uderzeniem Kaczmarkowi szans nie dał Kuświk. Wracając do postawy świeżo upieczonego reprezentanta Polski – najpierw zatrzymał go słupek, a chwilę potem, już po utracie bramki – poprzeczka. Kolejny pojedynek playmakera Cracovii z golkiperem „Brunatnych” miał miejsce kwadrans później – ponownie Sapela był w sporych opałach, Klich jednak minimalnie chybił. Lekarstwa na nieskuteczność odnaleźć nie zdołał też Ntibazonkiza, który podobnie jak kolega z zespołu był bardzo blisko wyrównania.











