2 listopada 2016 roku Legia Warszawa rozegrała jeden z najbardziej pamiętnych meczów w swojej historii. Podopieczni Jacka Magiery zremisowali przy Łazienkowskiej 3:3 z Realem Madryt, choć w pewnym momencie przegrywali już 0:2. Dziesięć lat później warto przypomnieć zawodników, którzy postawili się Cristiano Ronaldo i spółce. Gdzie są dziś bohaterowie tamtego spotkania?
Legia Warszawa – powrót do Ligi Mistrzów po 21 latach
Sezon 2016/17 był dla kibiców Legii Warszawa wyjątkowy. Po ponad dwóch dekadach oczekiwania mistrzowie Polski ponownie zameldowali się w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Awans wywalczyli jeszcze pod wodzą trenera Besnika Hasiego, pokonując w decydującej rundzie eliminacji irlandzki Dundalk.
Los nie był jednak dla Warszawian łaskawy. W grupie F znaleźli się bowiem wraz z Realem Madryt, Borussią Dortmund oraz Sportingiem CP. Początek rywalizacji był bardzo trudny. Legia przegrała 0:6 z Borussią, 0:2 ze Sportingiem oraz 1:5 z Realem na Santiago Bernabeu.
W międzyczasie doszło również do zmiany szkoleniowca. Hasiego zastąpił Jacek Magiera, który stanął przed niezwykle wymagającym zadaniem. Niewielu kibiców przypuszczało, że już kilka tygodni później jego drużyna będzie bliska pokonania wielokrotnego triumfatora Ligi Mistrzów.
Od 0:2 do 3:2. Legia była bliska sensacji
2 listopada 2016 roku przy Łazienkowskiej pojawił się Real Madryt prowadzony przez Zinedine’a Zidane’a. Na boisku nie zabrakło największych gwiazd, w tym Cristiano Ronaldo, Garetha Bale’a czy Karima Benzemy.
Spotkanie odbywało się jednak przy pustych trybunach. Była to konsekwencja kary nałożonej przez UEFA po wydarzeniach podczas wcześniejszego meczu Legii z Borussią Dortmund.
Początek zapowiadał kolejny trudny wieczór. Już w pierwszej minucie Gareth Bale zdobył efektowną bramkę, a w 35. minucie prowadzenie gości podwyższył Benzema. Legia nie zamierzała jednak składać broni.
Jeszcze przed przerwą pięknym uderzeniem popisał się Vadis Odjidja-Ofoe. W 58. minucie do wyrównania doprowadził Miroslav Radović, a prawdziwa sensacja wydarzyła się w 83. minucie. Thibault Moulin zdobył bramkę na 3:2 i postawił Real pod ścianą.
Radość gospodarzy trwała jednak krótko. Dwie minuty później Mateo Kovacić doprowadził do remisu. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 3:3, który przeszedł do historii polskiego futbolu.
Polskie kluby miały już wcześniej historyczne wyniki z rywalami pokroju Realu. W 2008 roku Wisła Kraków potrafiła pokonać Barcelonę w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Wisła Kraków potrafiła w 2002 roku pokonać Schalke 04 w Pucharze UEFA. Jednak remis z kimś takim jak Real Madryt zrobił wtedy kolosalne wrażenie, nie tylko na przyjezdnych.
Bereszyński wrócił do Ekstraklasy
Jednym z podstawowych obrońców Legii w tamtym okresie był Bartosz Bereszyński. Występ przeciwko Realowi był jednym z ostatnich ważnych momentów jego pobytu przy Łazienkowskiej. Już w styczniu 2017 roku przeniósł się do Sampdorii.
Włoska przygoda okazała się wyjątkowo długa. Bereszyński spędził na Półwyspie Apenińskim wiele sezonów, występując również w Napoli oraz Empoli. Z tym pierwszym klubem sięgnął także po mistrzostwo Serie A. Regularnie pojawiał się także w reprezentacji Polski, z którą uczestniczył w wielkich turniejach.
Latem 2026 roku zdecydował się wrócić do Ekstraklasy. Obecnie jest zawodnikiem Motoru Lublin.
Vadis zakończył karierę. Radović zajął się biznesem
Vadis Odjidja-Ofoe był jedną z największych indywidualności Legii w sezonie 2016/17. Belgijski pomocnik imponował techniką, przeglądem pola i umiejętnością utrzymywania się przy piłce. Jego trafienie przeciwko Realowi rozpoczęło pamiętny powrót Warszawian do meczu.
Po zaledwie jednym sezonie opuścił Legię i przeniósł się do Olympiakosu. Później występował między innymi w KAA Gent i Hajduku Split. Ostatnim klubem w jego karierze był belgijski Eendracht Aalst Lede. W czerwcu 2026 roku Odjidja-Ofoe ogłosił zakończenie piłkarskiej kariery.
Buty na kołku odwiesił również Miroslav Radović. Serb z polskim obywatelstwem jest jedną z największych legend współczesnej Legii. W pamiętnym spotkaniu z Realem zdobył bramkę na 2:2, dając gospodarzom nadzieję na korzystny rezultat.
Radović zakończył karierę w 2019 roku. Początkowo próbował swoich sił w działalności menedżerskiej, ale ostatecznie wybrał biznes poza futbolem. Obecnie działa w branży nieruchomości i wraz ze wspólnikiem prowadzi restaurację w Belgradzie.
Moulin strzelił gola, którego nie zapomni
Thibault Moulin zapisał się w historii Legii jednym uderzeniem. To właśnie Francuz w 83. minucie meczu z Realem zdobył bramkę na 3:2. Przez krótką chwilę wydawało się, że Warszawianie pokonają jedną z najlepszych drużyn świata.
Pomocnik opuścił Legię na początku 2018 roku i przeniósł się do PAOK-u Saloniki. W kolejnych latach reprezentował kluby z Turcji, Grecji oraz Rumunii. Polscy kibice mogli go ponownie oglądać w barwach Wieczystej Kraków, do której trafił w 2022 roku.
Po zakończeniu przygody z krakowskim zespołem w 2024 roku wrócił do Francji, gdzie związał się z występującym w niższych klasach rozgrywkowych FC Flerien. W lipcu tego roku zakończył karierę.
Nikolić został królem strzelców MLS
W wyjściowej jedenastce Legii przeciwko Realowi znalazł się również Nemanja Nikolić. Węgierski napastnik nie zdobył tego wieczoru bramki, ale w tamtym okresie był jednym z najskuteczniejszych zawodników Ekstraklasy. Wielu kibiców do dziś tęskni za Serbem, który w 86 meczach strzelił 55 bramek dla stołecznego zespołu.
Jeszcze w grudniu 2016 roku opuścił on Warszawę i przeniósł się do Chicago Fire. W Stanach Zjednoczonych kontynuował strzelecką passę, zdobywając koronę króla strzelców MLS.
Później występował między innymi w MOL Fehervar oraz AEK Larnaka. W czerwcu 2023 roku oficjalnie zakończył piłkarską karierę.
Co z pozostałymi bohaterami Legii?
W historycznym spotkaniu z Realem wystąpili również Arkadiusz Malarz, Jakub Rzeźniczak, Michał Pazdan i Adam Hloušek. Każdy z nich odegrał ważną rolę w defensywie Legii, która mimo straty trzech bramek zdołała zatrzymać jedną z najlepszych drużyn Europy.
W piłkę gra jeszcze tylko Jakub Rzeźniczak w Football Campus Tomaszów Mazowiecki. Malarz i Hloušek zakończyli już kariery. Michał Pazdan, odkąd nie przedłużył umowy z Wieczystą Kraków, wciąż pozostaje bez klubu.
W środku pola obok Odjidji-Ofoe i Moulina wystąpił Michał Kopczyński, a na skrzydle zagrał Guilherme. Brazylijczyk zapisał na swoim koncie asystę przy pierwszym trafieniu warszawian. Obydwoje wciąż są czynnymi piłkarzami. Kopczyński w Talent Warszawa, a Guilherme w Atlético Clube Goianiense.
Jacek Magiera wykorzystał również wszystkie trzy zmiany. Michał Kucharczyk zastąpił Nemanję Nikolicia, Aleksandar Prijović pojawił się w miejsce Miroslava Radovicia, a Tomasz Jodłowiec zmienił Vadisa Odjidję-Ofoe. Szczególnie istotne było wejście Prijovicia, który asystował przy bramce Moulina na 3:2.
Prijović dziś jest bez klubu. Tomasz Jodłowiec gra dla Koszarawy Żywiec. Z kolei Michał Kucharczyk kilka dni temu rozwiązał umowę ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki.
Jacek Magiera poprowadził Legię do historycznego remisu
Wielki udział w pamiętnym wyniku miał również Jacek Magiera. Polski szkoleniowiec objął Legię we wrześniu 2016 roku, zastępując Besnika Hasiego. Jego zadaniem było ustabilizowanie formy drużyny, która fatalnie rozpoczęła rywalizację w Lidze Mistrzów.
Remis z Realem stał się jednym z najważniejszych momentów jego trenerskiej kariery. Pod wodzą Magiery Legia zdobyła później mistrzostwo Polski, a w europejskich pucharach zajęła trzecie miejsce w grupie, co zapewniło jej awans do 1/16 finału Ligi Europy.
„Magic”, jak był Magiera nazywany, niestety zmarł 10 kwietnia 2026 roku. Do dziś oddawana jest mu cześć za to, czego dokonał na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej.
Dziesięć lat od pamiętnego wieczoru
Od remisu z Realem Madryt minęła już dekada. Dla wielu uczestników tamtego spotkania był to jeden z najważniejszych momentów piłkarskiej kariery. Niektórzy, jak Bereszyński, wykorzystali występy w Legii jako przepustkę do zagranicznego futbolu. Inni, między innymi Radović, Nikolić czy Odjidja-Ofoe, zdążyli już zakończyć kariery.
Legia od tamtej pory nie wróciła do fazy głównej Ligi Mistrzów. Remis 3:3 z Realem pozostaje więc wyjątkowym wspomnieniem. Tym bardziej że Warszawianie nie tylko odrobili dwubramkową stratę, ale przez kilka minut prowadzili z późniejszym triumfatorem całych rozgrywek.
To był jeden z tych wieczorów, które przypominają, dlaczego futbol potrafi być tak nieprzewidywalny.











