Po świetnym występie w Poznaniu widzewiacy chcieli pójść za ciosem i zanotować kolejne ligowe zwycięstwo. Zadanie było teoretycznie łatwiejsze, lecz praktyka pokazała co innego. Widzew rozegrał słaby mecz, a Radomiak zasłużenie wygrał w Łodzi.
Widzewiacy przed tygodniem pokonali Lecha na wyjeździe, rozgrywając zdaniem wielu najlepszy mecz w sezonie. Widzew był bardzo konkretny, przebojowy, a w samym zwycięstwie nie można było doszukiwać się żadnego przypadku. Łodzianie chcieli kontynuować dobrą passę, w ostatnich trzech ligowych meczach zainkasowali bowiem aż siedem punktów. Ewentualne zwycięstwo nad gośćmi z Radomia dałoby „Czerwono-biało-czerwonym” szansę na zbliżenie się do ligowej czołówki i zadomowienie się w górnej części tabeli. Niestety, Widzew w meczu z Radomiakiem zupełnie nie przypominał ekipy, która kilka dni wcześniej triumfowała w Wielkopolsce. Zabrakło finalizacji, a zawodnicy RTS wykazywali się zbyt dużą bojaźliwością pod polem karnym rywala. 0 Zabrakło mi w tym pasji, puszczenia lejców fantazji i pozytywnych emocji – powiedział po meczu Daniel Myśliwiec.
Klątwa dużych meczów
W ostatnich sezonach można zauważyć w meczach Widzewa pewną tendencję. Zawsze kiedy łodzianie rozegrają dobry mecz, który charakteryzuje się dużym ciężarem gatunkowym, w następnej kolejce przychodzi regres. Tak było jeszcze w drugiej lidze po dobrym, choć przegranym pucharowym meczu z Legią czy dwukrotnie po derbach Łodzi na zapleczu ekstraklasy, kiedy widzewiacy dwukrotnie przegrali w słabym stylu z Resovią. Innym przykładem może być chociażby zremisowany mecz z Legią z lutego tego roku, po którym łodzianie ulegli u siebie Warcie Poznań. Trudno powiedzieć, czym jest to spowodowane, ale Danielowi Myśliwcowi nie udało się zmienić tej tendencji. Być może jest to efekt obciążenia psychicznego u piłkarzy lub po prostu niefortunny zbieg okoliczności. Jedno jest jednak pewne. Widzew znów zawodzi po świetnym spotkaniu z mocnym rywalem,
Udany debiut
Wymarzony pierwszy mecz w roli trenera Radomiaka zaliczył Maciej Kędziorek. Nowy szkoleniowiec gości zastąpił na stanowisku Constantina Galcę, który w klubie pracował od kwietnia tego roku. Inauguracyjny mecz nowej miotły nie mógł być lepszy. Radomiak zagrał na zero z tyłu, umiejętnie punktując Widzew poprzez wyprowadzanie groźnych kontrataków. Goście szczególnie w pierwszej połowie nie pozwolili łodzianom na stworzenie sytuacji pod bramką Posiadały. W drugiej części meczu Widzew zaczął dochodzić do głosu, ale wciąż nie był w stanie znaleźć drogi do siatki. Zabrakło odrobiny szczęścia i lepszej finalizacji. Radomiak, podobnie jak w meczu z łodzianami rozegranym przed rokiem, zdobył gole głównie dzięki kontratakom, które są jego bardzo silną bronią, wykorzystuje szybkość swoich zawodników ofensywnych. Radomianie zasłużenie wywożą z Łodzi komplet „oczek¨, który sprawia, że będą oni teraz zajmować 8. miejsce w ligowej tabeli.











