
Trzy razy wprowadzał kluby do Ekstraklasy: ŁKS Łódź w 2019 i 2023 roku oraz Wieczystą Kraków w 2026 roku.
Kazimierz Moskal urodził się 9 stycznia 1967 roku w Sułkowicach. Wychował się w niezamożnej rodzinie: ojciec pracował w zakładzie narzędziowym w Sułkowicach, a rodzina miała kawałek pola, na którym pomagał rodzicom. Zaczynał w Gościbii Sułkowice, a po ósmej klasie szkoły podstawowej przeniósł się do Krakowa, żeby grać w Wiśle. Technikum elektrotechniczne wybrał tylko dlatego, że w informatorze szkoła miała napisane o współpracy z Wisłą, choć profil go nie interesował. Kluby nie mogły się dogadać w sprawie transferu, więc przez pół roku trenował z juniorami Wisły bez prawa gry, aż trener Gonet powiedział mu, że nie może już przychodzić na zajęcia. Wrócił do szkoły i po około dwóch miesiącach usłyszał, że kluby się porozumiały.
W Ekstraklasie zadebiutował wiosną 1985 roku meczem z Górnikiem Zabrze, przegranym 0:1. Wisła spadła wtedy z ligi. W 1990 roku odszedł do Lecha Poznań, bo klub potrzebował pieniędzy z transferu, a on mieszkania dla rodziny. W Poznaniu walczył o awans do Ligi Mistrzów, potem grał w izraelskim Hapoelu Tel Awiw i, po powrocie do Polski w 1998 roku, w Hutniku Kraków. Idolem był Andrzej Iwan, z którym zagrał raz, 45 minut w drugiej drużynie Wisły. W 1999 roku wrócił do Wisły i wygrał z nią dwa mistrzostwa Polski, dwa Puchary Polski, Superpuchar i Puchar Ligi. Po sezonie 2002/2003, w którym Wisła zrobiła dublet, klub z nim się rozstał. Ligową karierę zakończył jesienią 2004 roku w Górniku Zabrze, w wieku 38 lat, po złamaniu kości śródstopia. W Górniku grał pod wodzą Waldemara Fornalika. Był też reprezentantem Polski.
Do ostatniego meczu jako piłkarz nie myślał o trenerce, choć w Górniku zaczął robić notatki z treningów Wernera Liczki. Liczka zaproponował mu pracę asystenta w Wiśle. Po zakończeniu kariery wrócił więc do Wisły Kraków i pracował w jej sztabie jako asystent, kolejno u Wernera Liczki, Jerzego Engela, Tomasza Kulawika, Dana Petrescu, Dragomira Okuki i Adama Nawałki, a w sezonie 2010/2011 u Roberta Maaskanta. W 2007 roku, po zwolnieniu Petrescu, poprowadził pierwszy zespół do końca sezonu. Później pracował z juniorami i drugą drużyną. W listopadzie 2011 roku klub powierzył mu zespół mistrzów Polski po zwolnieniu Maaskanta. Nie miał licencji UEFA Pro, więc potrzebował zgody PZPN. Wisła awansowała z nim do fazy pucharowej Ligi Europy, a o awansie rozstrzygnął się dopiero w ostatniej kolejce, gdy Odense zremisowało z Fulham 2:2. W marcu 2012 roku zastąpił go Michał Probierz.
Potem prowadził pierwszoligowe kluby. W sezonie 2012/2013 był trenerem Termaliki Nieciecza, która o 30 sekund minęła awans do Ekstraklasy: w przedostatniej kolejce, w 93. minucie meczu z Olimpią Grudziądz, bramkarz rywali wyrównał głową na 1:1. Moskal opowiadał później, że przed tym meczem padał ulewa i na boisku stała woda, a sędzia techniczny na jego uwagę o przesuwaniu piłki odpowiedział, że zyskał 30 sekund. Najgorsza była dla niego droga powrotna ze Świnoujścia po przegranym ostatnim meczu 1:4. Kontrakt nie został przedłużony, bo klub nie awansował. Od sierpnia 2013 roku pracował w GKS Katowice, który po jesieni zajmował trzecie miejsce, ale wiosną przez sześć kolejek nie wygrał, i Moskal złożył dymisję, której prezes nie przyjął. Zwolniono go 27 października 2014 roku, gdy GKS był ósmy.
10 marca 2015 roku po raz trzeci objął Wisłę, po Franciszku Smudzie, z kontraktem do czerwca 2016 roku. Zwolniono go 30 listopada 2015 roku po derbowej porażce 1:2 z Cracovią. W 2016 roku został trenerem Pogoni Szczecin, po Czesławie Michniewiczu, i zostawił ją na siódmym miejscu w Ekstraklasie. Drużyna dotarła do półfinału Pucharu Polski, w którym przegrała z Lechem Poznań. W maju 2017 roku sam zapowiedział odejście z powodów osobistych, miał też operację biodra. W grudniu 2017 roku objął Sandecję Nowy Sącz zagrożoną spadkiem. Wygrał w 16 meczach tylko dwa i klub zajął ostatnie miejsce w lidze.
13 czerwca 2018 roku został trenerem ŁKS Łódź, wtedy pierwszoligowego. Dostał kontrakt na dwa lata i plan budowy zespołu pod awans, ale po rundzie jesiennej drużyna była tak wysoko, że w styczniu sztab postawił sobie cel awansu od razu. Awans do Ekstraklasy, po siedmiu latach przerwy, ŁKS zapewnił sobie na początku maja 2019 roku wygraną 2:0 w Jastrzębiu, a sezon skończył na drugim miejscu za Rakowem Częstochowa. W Ekstraklasie zespół zdobył jesienią 2019 roku tylko 14 punktów i zimą był ostatni. Moskal rozstał się z klubem za porozumieniem stron 2 maja 2020 roku, po tym, jak, według jego relacji, przestał się dogadywać z dyrektorem sportowym.
9 listopada 2020 roku objął Zagłębie Sosnowiec w I lidze. Został zwolniony we wrześniu 2021 roku, gdy zespół był czternasty.
W czerwcu 2022 roku wrócił do ŁKS, który po dwóch sezonach bez awansu miał kłopoty finansowe i pod wielką presją kibiców. Plan na pierwszy rok zakładał uporządkowanie spraw i cięcie kadry, ale po przegranym 0:2 meczu otwarcia z GKS Katowice drużyna się rozkręciła i od 17. kolejki prowadziła w tabeli. Wygrała I ligę w sezonie 2022/2023 i po raz drugi awansowała do Ekstraklasy. Jesienią 2023 roku, po siedmiu punktach w 11 meczach, ŁKS był ostatni i 11 października 2023 roku zarząd go zwolnił. Moskal ocenił później, że drużyna odeszła od stylu wypracowanego w I lidze, bo próbowała dopasować taktykę do kadry.
4 czerwca 2024 roku objął Wisłę Kraków w I lidze z kontraktem do 30 czerwca 2026 roku. Wisła dotarła z nim do czwartej rundy eliminacji Ligi Konferencji, ale w pierwszych sześciu meczach ligi zdobyła sześć punktów. Zarząd zwolnił go 23 września 2024 roku po 15 meczach.
W listopadzie 2025 roku został trenerem Wieczystej Kraków. Przejął zespół po kilku zmianach trenera w pierwszej części sezonu i skończył rundę zasadniczą I ligi na trzecim miejscu, w barażach pokonał 3:2 Polonię Warszawa i 31 maja 2026 roku 2:1 Chrobrego Głogów. Był to pierwszy awans klubu do Ekstraklasy w historii. Po porażce 2:3 w derbach z Cracovią na początku sezonu 2026/2027 klub rozstał się z trenerem 22 sierpnia 2026 roku.
Moskal chce, żeby jego zespoły grały piłką. Jako trener mówił, że chce szybko odbierać piłkę i cierpliwie budować akcje podaniami, a według komentatorów jest zwolennikiem gry ofensywnej, opartej na posiadaniu i atakach pozycyjnych. W Pogoni opisywał to jako grę z ryzykiem: przy ataku pozycyjnym wielu zawodników angażuje się do przodu, więc po stracie trzeba szybko przejść do obrony. Cenił tam uniwersalnych piłkarzy, którzy płynnie zmieniają pozycje w trakcie meczu. W Wiśle w 2015 roku mówił, że drużyna ma powtarzać wyuczone schematy i grać skutecznie, ale też ładnie dla oka. W sezonie 2018/2019 jego ŁKS strzelał najwięcej goli w I lidze i tracił bardzo mało. Gwiazdami jego obu okresów w ŁKS byli Hiszpanie.
Styl dopasowywał do kadry. W Sandecji nie mogło być mowy o dominowaniu z piłką. Jesienią 2019 roku w Ekstraklasie tłumaczył porażki ŁKS brakiem doświadczenia zawodników, którzy nigdy nie byli w tak trudnej sytuacji, i wieloma indywidualnymi błędami. Po zwolnieniu w 2023 roku oceniał, że drużyna odeszła od stylu z I ligi, próbując dobrać taktykę do dostępnych ludzi.
Relacje z zawodnikami buduje na zaufaniu. Na pierwszym treningu w ŁKS w 2018 roku powiedział, że tylko razem mogą coś osiągnąć. W 2012 roku opisywał, że z Polakami rozmawia oficjalnie na „pan trener", sam na sam na „ty", a zagraniczni piłkarze mówią do niego „Kaziu". W ŁKS sprzeciwił się powrotowi Łukasza Madeja, wychowanka klubu po poważnej kontuzji, bo uważał, że nie ma miejsca na sentymenty, a sam został kiedyś z Wisły odesłany. Intensywności treningów nie uzależniał od wyniku ostatniego meczu. Motywacji z zewnątrz używa rzadko: w sezonie 2022/2023 zrobił to raz, przed meczem z Wisłą, puszczając piłkarzom film ze słowami wsparcia od ich bliskich. W Wieczystej na początku 2026 roku sam zdecydował o rozstaniu z kilkoma doświadczonymi zawodnikami, bo miał inne wymagania co do stylu. W Wiśle w 2024 roku mówił, że chce w kadrze i w szatni więcej Polaków niż obcokrajowców.
Uważa, że młodsze pokolenie trenerów za bardzo idzie w detale, które mogą „przepalać styki” zawodnikom, i że im prościej, tym lepiej. W pracy najbliższy jest mu Robert Maaskant, z którym łączy go mieszanka dyscypliny i luzu, a nie Adam Nawałka, u którego współpracownicy nie mieli czasu na nic. Na odprawach zdarzało mu się wykorzystywać momenty z kariery Igi Świątek. Porażki przeżywa w samotności, a poranek po meczu jest dla niego najgorszy, dopóki nie zacznie się odprawa. Nie korzysta z mediów społecznościowych, a po zwolnieniach lubi pracować w ogrodzie i garażu. O sobie mówi, że jest małomówny, skromny i unika rozgłosu. Gdy nie ma pracy, nie chodzi na stadiony, żeby nie wywoływać plotek o posadzie, i nie wysyła klubom życiorysów.
W 2023 roku, po awansie z ŁKS, powiedział: „Jeżeli chcemy się rozwijać, musimy być odważni i próbować grać w piłkę". W 2012 roku, gdy zapytano go o opinię „fajny gość, dobry trener", odpowiedział: „Trzeba być dobrym człowiekiem, żeby być dobrym trenerem".
23
mecze
1,74
punktu na mecz
12
zwycięstw · 4 remisy, 7 porażek
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| 2025–2026od 1 ligi do Ekstraklasy | od 1 ligi do Ekstraklasy | 23 | 12-4-7 | 1,74 | |
| 20241 liga | 1 liga | 15 | 5-3-7 | 1,20 | |
| 2022–2023od 1 ligi do Ekstraklasy | od 1 ligi do Ekstraklasy | 47 | 22-11-14 | 1,64 | |
| 2020–20211 liga | 1 liga | 31 | 7-7-17 | 0,90 | |
| 2018–2020od 1 ligi do Ekstraklasy | od 1 ligi do Ekstraklasy | 63 | 27-14-22 | 1,51 | |
| 2017–2018 | |||||
| 2016–2017 | |||||
| 2015 | |||||
| 2013–2014 | |||||
| 2012–2013 | |||||
| 2011–2012 |





