Zestaw Kibica PKO Ekstraklasy; Wieczysta Kraków nie zamierza odstawiać nogi


„Żółto-czarni” w walce o byt w polskiej elicie klubowej. Czy projekt Kwietnia przetrwa pierwszy sezon u boku krajowych potęg?

19 lipca 2026 Zestaw Kibica PKO Ekstraklasy; Wieczysta Kraków nie zamierza odstawiać nogi
Krzysztof Porębski / PressFocus

Sześć lat temu grali w okręgówce, dziś są świeżynką w historii PKO BP Ekstraklasy. Wieczysta Kraków wchodzi na najwyższy poziom z portfelem „króla aptek”. Dokładając sensacyjne transfery, m.in. Antonio Milicia, pożegnanie Pazdana i mecze domowe na stadionie Wisły. Jednak także z wątpliwościami, czy projekt Wojciecha Kwietnia przetrwa pierwszy sezon bez własnej murawy i własnej trybuny. Za mniej niż 10 dni pierwszy gwizdek w Radomiu, a już w sierpniu na Reymonta czeka mistrz Polski.


Udostępnij na Udostępnij na

Lipiec w Krakowie pachnie nie tylko letnim deszczem, ale też oczekiwaniami. Po szalonych barażach, które niemal pół miliona widzów śledziło w telewizji, Wieczysta Kraków nie ma już czasu na świętowanie. 24 lipca czeka ich Radomiak na wyjeździe, a potem lawina meczów, w których każdy punkt będzie ważył coraz więcej. Wojciech Kwiecień nie chce, by jego projekt walczył o utrzymanie. I robi wszystko, żeby tak nie było. Wieczysta Kraków to dziś nie tylko polskie Wrexham i ciekawostka ligowej mapy. To klub z krakowskiego osiedla z PKO BP Ekstraklasą. Kto kilka lat temu powiedziałby, że oba te słowa będą używane w jednym zdaniu, a już za kilka dni po raz pierwszy zagra na najwyższym szczeblu? Transfery, pożegnania legend, austriackie przygotowania i porozumienie z Wisłą Kraków – wszystko to składa się na pigułkę informacji, którą warto połknąć przed startem sezonu.

Od osiedlowego klubu do 88. debiutanta ligi

Warto przypomnieć, skąd właściwie przyszli. Wieczysta Kraków w sezonie 2025/2026 zajęła 3. miejsce w Betclic 1. Lidze z dorobkiem 57 punktów i dopiero w barażach zameldowała się w elicie. W półfinale pokonała Polonię Warszawa 3:2, w finale rozprawiła się z Chrobrym Głogów 2:1. Dramat, emocje, komplet na trybunach – to wszystko już za nami, ale kibice z Krakowa wciąż żyją tymi wspomnieniami. Jednak droga do tego momentu przypominała przejażdżkę kolejką górską. Seryjne awanse z okręgówki, turbulencje na ławce. Od Przemysława Cecherza, Franciszka Smudę przez nieudanego Gino Lettieriego po sprawdzonego Kazimierza Moskala. To właśnie pod jego sterami drużyna znalazła równowagę, a kluczowym elementem wiosny okazał się Mikkel Maigaard sprowadzony z Cracovii. Duńczyk spoił środek pola, dał zespołowi lidera, bez którego, jak wielu twierdzi, barażowego awansu by nie było.

Od 2 czerwca tego roku klub przekształcił się w spółkę akcyjną. Tylko Formalność? Nie do końca. To sygnał, że Wieczysta wchodzi na elitę nie przypadkiem. Dali jasny sygnał ambitnej gry na poważnie. Wraz z Wisłą Kraków i Śląskiem Wrocław tworzą najciekawszą od lat trójkę beniaminków. Żaden z nich nie wygląda na kandydata do natychmiastowego spadku. Ciekawie budowana kadra oparta o doświadczenie trenerskie może zaskoczyć. Już poprzedni sezon PKO BP Ekstraklasy pokazał, że nawet rywale mogą mieć problemy. Czemu więc nie powalczyć o coś więcej? Mimo to sceptycy nie zniknęli. Klub wciąż nie ma własnego stadionu, a społeczność kibicowska jest niewielka. Cały projekt opiera się na jednym człowieku i jego portfelu. Jednak na boisku liczą się inne reguły, które mogą grać na korzyść Wieczystej.

Nad Dunajem „Żółto-czarni” szlifowali formę

Letnie przygotowania rozpoczęły się w austriackim Krems nad brzegiem Dunaju. Wojciech Kwiecień pojawił się na obozie i z uwagą śledził każdy trening. Gołym okiem widać było, że pasja właściciela do „Żółto-czarnych” nie wygasła, mimo doniesień o sprzedaży klubu. Trener Moskal dostał pięciu nowych piłkarzy i musiał szybko scalić międzynarodową kadrę. Średnia wieku zespołu spadła z 28,3 do 26,1 roku. Ewolucja, nie rewolucja, takie hasło ma przyświecać w tym sezonie klubowi. Choć w szatni pożegnano się z kilkoma twarzami, które budowały mit Wieczystej, wszyscy rozumieją, że PKO BP Ekstraklasa to zupełnie inne buty.

Zaplanowano na lato pięć meczów kontrolnych i trzy z nich rozegrano już w austriackim Krems. „Żółto-czarni” ponieśli porażkę z Dynamem Kijów 2:4. Z czeskim Artisem Brno przegrali 1:2 oraz zremisowali 2:2 ze Slavią Praga. Bilans z obozu nad Dunajem nie rozpieszczał, ale dawał odpowiedź na pytanie, czy nowa kadra w ogóle potrafi ze sobą grać. Powrót do kraju przyniósł mecz z Ruchem Chorzów, który zespół trenera Moskala wygrał 2:0. Po bezbramkowej pierwszej połowie Feiertag trafił z karnego, a w 78. minucie Pestka dopełnił dzieła po dośrodkowaniu Lungoyi’ego, nowego nabytku klubu. To było pierwsze zwycięstwo w letnich przygotowaniach. Pierwszy też sygnał, że ofensywa zaczyna rozumieć się z obroną. Jednocześnie nie należy popadać w samozachwyt. Sparing z „Niebieskimi” to wciąż test na tle pierwszoligowego rywala, nie elitarnego kolosa. Ostatnim sprawdzianem przed debiutem był izraelski Maccabi Netanja. W tym spotkaniu Wieczysta musiała uznać jednak wyższość rywali. Sześć dni później już nie będzie miejsca na eksperymenty. W Radomiu padnie pierwszy ligowy gwizdek w historii Wieczystej w PKO BP Ekstraklasie.

Niewysychające źródełko

Jeśli ktoś sądził, że po awansie Kwiecień zwolni tempo, letnie okno transferowe szybko go wyprowadziło z błędu. Do Wieczystej trafiło już pięciu nowych zawodników. Tobias Christensen z Rapidu Bukareszt, najdroższy jak dotąd ruch za ok. 500 tysięcy euro, Duje Dujmović z Zrinjskiego Mostar, Matus Vojtko z Lechii Gdańsk, Ben Lederman z Maccabi Tel Awiw oraz Christopher Lungoyi z tureckiego Gaziantepsporu. Jednocześnie klub przeprowadził odważne wietrzenie szatni. Jednym z głośniejszych odejść było pożegnanie z Michałem Pazdanem, który po barażach zapowiadał pozostanie w strukturach zespołu. Zarząd jednak uznał, że PKO BP Ekstraklasa wymaga drastycznych wzmocnień, aby zapewnić sobie byt. W barwach Wieczystej Kraków nie zobaczymy też Gajosa, Góralskiego, Carlitosa i Pietrzaka. To jasny komunikat, w Wieczystej nie ma miejsca na sentymenty. Liczy się forma i ambicja na elitę. Pazdan spędził w krakowskim klubie trzy sezony, Gajos wystąpił w barażu o awans. Obaj odeszli mimo historycznego sukcesu.

Sensacyjnym akcentem ma być transfer Antonio Milicia. Trzykrotny mistrz Polski z Lechem Poznań, autor 179 występów w barwach „Kolejorza”, ma podpisać dwuletni kontrakt z opcją przedłużenia. Chorwat przechodzi testy medyczne i dołącza do beniaminka z wolnego transferu, bez opłaty dla poznańskiego klubu. To ruch, który wpisuje się w politykę Wieczystej, która brzmi: doświadczenie przede wszystkim. Jednak z doniesień wynika, że klub z Krakowa nie zamierza na tym poprzestać. Należy się spodziewać, że jeszcze sporo namiesza w transferowym kotle.

Polski Bayer Leverkusen

Za całą ofensywą transferową stoi jedna postać. Wojciech Kwiecień, krakowski przedsiębiorca znany jako „król aptek”, fortunę zbudował nie na boisku, lecz na rynku farmaceutyki i sieci aptek „Słoneczna”. Przejął Wieczystą w czerwcu 2020 roku. Spłacił klubowe długi liczone w setkach tysięcy złotych i od tamtej pory pompował w projekt kwoty wręcz niepoliczalne. Kwiecień strzeże prywatności jak oka w głowie. Rzadko udziela wywiadów i nie figuruje w rankingach Forbes. Stąd wokół jego kapitału krąży więcej domysłów niż twardych liczb. Wiadomo natomiast, że w Wieczystą inwestuje nie dlatego, że liczy na szybki zwrot, lecz dlatego, że dorastał na osiedlu o tej samej nazwie. W „Żółto-czarnych” barwach grał kiedyś jego syn. To projekt osobisty, finansowany z aptecznej kasy, a nie z budżetu miasta czy korporacyjnego sponsora. Mimo to w PKO BP Ekstraklasie po raz pierwszy nie będzie miał przewagi finansowej nad większością stawki i właśnie dlatego tak głośno mówi się o jego letnich transferach. Bo jeśli Wieczysta ma namieszać w lidze, to nie dzięki historii klubu, lecz dzięki portfelowi człowieka, który traktuje piłkę nożną jak najdroższą grę, tyle że z prawdziwymi pieniędzmi i realnymi konsekwencjami.

Wieczysta Kraków transfer

Co u ciebie, sąsiedzie?

Po raz pierwszy od lat w PKO BP Ekstraklasie rywalizują trzy kluby z jednego miasta. Wisła Kraków, Cracovia i Wieczysta Kraków. To nie jest tylko ciekawostka statystyczna. Kraków staje się na jeden sezon stolicą polskiego futbolu. Dwa stadiony oddalone od siebie korkiem, trzy różne tożsamości kibicowskie i terminarz skrojony tak, by „Żółto-czarni” i „Biała Gwiazda” nie grali u siebie tego samego dnia. Najsilniejszą pozycję startową ma Wisła, mistrz Betclic 1. Ligi z dziewięciopunktową przewagą. Klub z największą frekwencją w regionie, własną murawą przy Reymonta i powrotem do elity po czterech latach przerwy. Cracovia to z kolei najbardziej „ekstraklasowy” z krakowskiej trójki. „Pasy” mają własny stadion, stabilną strukturę i zwyczaj gry o środek tabeli. Nie budzą co sezon euforii, ale też rzadko popadają w chaos.

Najbardziej nieprzewidywalna jest Wieczysta. Debiutant bez własnej infrastruktury i własnej trybuny, za to z portfelem, który budzi zazdrość nawet wśród utytułowanych klubów. Bukmacherzy wcale nie stawiają jej na ostatnim miejscu w krakowskim zestawieniu. Wręcz przeciwnie, to „Żółto-czarni” mają dziś najwyższe notowania z Krakowa, co pokazuje, jak bardzo rachunek siły w tym mieście odbiega od tradycji. Mimo to najsłabszym ogniwem pozostaje instytucja, nie skład. Wieczysta Kraków opiera się na jednym sponsorze i wypożyczonej murawie, podczas gdy Wisła i Cracovia mają za sobą dziesięciolecia historii w elicie. Obietnice nowego stadionu przy wsparciu rządowym legły w gruzach, burząc marzenia o trzecim pięknym obiekcie w Krakowie. Klub ma szansę stworzyć historię gdzie, w zasadzie żerując na gościnności innych jest w stanie osiągnąć lepsze wyniki od bardziej renomowanych sąsiadów.

Pierwszy gwizdek już tuż tuż

Przed Wieczystą Kraków sezon, o którym marzyła cała żółto-czarna społeczność od lat. Terminarz jednak nie rozpieszcza. Po Radomiaku już w 2. kolejce u siebie, czyli na Reymonta, przyjedzie mistrz Polski, Lech Poznań. W rundzie jesiennej czekają ciężkie starcia z Legią Warszawa czy Widzewem, którzy mają coś do udowodnienia za zeszły sezon. Raków Częstochowa, Pogoń Szczecin i Górnik Zabrze też nie zamierzają oddawać pola dla świeżaka w stawce. Należy więc przygotować się na ciężkie boje. Wieczysta zrobiła przed startem wszystko, co było w jej mocy – wzmocniła kadrę, zabezpieczyła stadion, przeszła przez wymagające przygotowania.

Nadzieje są ogromne, ale równie wielka będzie presja. Beniaminek bez własnej infrastruktury, z kibicami liczonymi na tysiące, a nie dziesiątki tysięcy musi udowodnić, że na elicie jest z przytupem, a nie na chwilę. Klub musi liczyć, że nowe nabytki Maigaard, Feiertag i Milić stworzą trio, o którym będzie mówiła cała Polska. Czy forma z austriackich boisk przełoży się na ligowe stadiony w Płocku, Szczecinie czy Łodzi? Odpowiedź poznamy już za kilka dni. W Krakowie nikt nie planuje skromnego debiutu. Wieczysta Kraków jest gotowa na wielki skok, a fundamenty pod ten historyczny sezon zostały kładzione znacznie wcześniej skrupulatnie od ligi okręgowej aż po sam szczyt.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze