Sześć lat temu grali w okręgówce, dziś są świeżynką w historii PKO BP Ekstraklasy. Wieczysta Kraków wchodzi na najwyższy poziom z portfelem „króla aptek”. Dokładając sensacyjne transfery, m.in. Antonio Milicia, pożegnanie Pazdana i mecze domowe na stadionie Wisły. Jednak także z wątpliwościami, czy projekt Wojciecha Kwietnia przetrwa pierwszy sezon bez własnej murawy i własnej trybuny. Za mniej niż 10 dni pierwszy gwizdek w Radomiu, a już w sierpniu na Reymonta czeka mistrz Polski.
Lipiec w Krakowie pachnie nie tylko letnim deszczem, ale też oczekiwaniami. Po szalonych barażach, które niemal pół miliona widzów śledziło w telewizji, Wieczysta Kraków nie ma już czasu na świętowanie. 24 lipca czeka ich Radomiak na wyjeździe, a potem lawina meczów, w których każdy punkt będzie ważył coraz więcej. Wojciech Kwiecień nie chce, by jego projekt walczył o utrzymanie. I robi wszystko, żeby tak nie było. Wieczysta Kraków to dziś nie tylko polskie Wrexham i ciekawostka ligowej mapy. To klub z krakowskiego osiedla z PKO BP Ekstraklasą. Kto kilka lat temu powiedziałby, że oba te słowa będą używane w jednym zdaniu, a już za kilka dni po raz pierwszy zagra na najwyższym szczeblu? Transfery, pożegnania legend, austriackie przygotowania i porozumienie z Wisłą Kraków – wszystko to składa się na pigułkę informacji, którą warto połknąć przed startem sezonu.
Od osiedlowego klubu do 88. debiutanta ligi
Warto przypomnieć, skąd właściwie przyszli. Wieczysta Kraków w sezonie 2025/2026 zajęła 3. miejsce w Betclic 1. Lidze z dorobkiem 57 punktów i dopiero w barażach zameldowała się w elicie. W półfinale pokonała Polonię Warszawa 3:2, w finale rozprawiła się z Chrobrym Głogów 2:1. Dramat, emocje, komplet na trybunach – to wszystko już za nami, ale kibice z Krakowa wciąż żyją tymi wspomnieniami. Jednak droga do tego momentu przypominała przejażdżkę kolejką górską. Seryjne awanse z okręgówki, turbulencje na ławce. Od Przemysława Cecherza, Franciszka Smudę przez nieudanego Gino Lettieriego po sprawdzonego Kazimierza Moskala. To właśnie pod jego sterami drużyna znalazła równowagę, a kluczowym elementem wiosny okazał się Mikkel Maigaard sprowadzony z Cracovii. Duńczyk spoił środek pola, dał zespołowi lidera, bez którego, jak wielu twierdzi, barażowego awansu by nie było.
Od 2 czerwca tego roku klub przekształcił się w spółkę akcyjną. Tylko Formalność? Nie do końca. To sygnał, że Wieczysta wchodzi na elitę nie przypadkiem. Dali jasny sygnał ambitnej gry na poważnie. Wraz z Wisłą Kraków i Śląskiem Wrocław tworzą najciekawszą od lat trójkę beniaminków. Żaden z nich nie wygląda na kandydata do natychmiastowego spadku. Ciekawie budowana kadra oparta o doświadczenie trenerskie może zaskoczyć. Już poprzedni sezon PKO BP Ekstraklasy pokazał, że nawet rywale mogą mieć problemy. Czemu więc nie powalczyć o coś więcej? Mimo to sceptycy nie zniknęli. Klub wciąż nie ma własnego stadionu, a społeczność kibicowska jest niewielka. Cały projekt opiera się na jednym człowieku i jego portfelu. Jednak na boisku liczą się inne reguły, które mogą grać na korzyść Wieczystej.
Nad Dunajem „Żółto-czarni” szlifowali formę
Letnie przygotowania rozpoczęły się w austriackim Krems nad brzegiem Dunaju. Wojciech Kwiecień pojawił się na obozie i z uwagą śledził każdy trening. Gołym okiem widać było, że pasja właściciela do „Żółto-czarnych” nie wygasła, mimo doniesień o sprzedaży klubu. Trener Moskal dostał pięciu nowych piłkarzy i musiał szybko scalić międzynarodową kadrę. Średnia wieku zespołu spadła z 28,3 do 26,1 roku. Ewolucja, nie rewolucja, takie hasło ma przyświecać w tym sezonie klubowi. Choć w szatni pożegnano się z kilkoma twarzami, które budowały mit Wieczystej, wszyscy rozumieją, że PKO BP Ekstraklasa to zupełnie inne buty.
Zaplanowano na lato pięć meczów kontrolnych i trzy z nich rozegrano już w austriackim Krems. „Żółto-czarni” ponieśli porażkę z Dynamem Kijów 2:4. Z czeskim Artisem Brno przegrali 1:2 oraz zremisowali 2:2 ze Slavią Praga. Bilans z obozu nad Dunajem nie rozpieszczał, ale dawał odpowiedź na pytanie, czy nowa kadra w ogóle potrafi ze sobą grać. Powrót do kraju przyniósł mecz z Ruchem Chorzów, który zespół trenera Moskala wygrał 2:0. Po bezbramkowej pierwszej połowie Feiertag trafił z karnego, a w 78. minucie Pestka dopełnił dzieła po dośrodkowaniu Lungoyi’ego, nowego nabytku klubu. To było pierwsze zwycięstwo w letnich przygotowaniach. Pierwszy też sygnał, że ofensywa zaczyna rozumieć się z obroną. Jednocześnie nie należy popadać w samozachwyt. Sparing z „Niebieskimi” to wciąż test na tle pierwszoligowego rywala, nie elitarnego kolosa. Ostatnim sprawdzianem przed debiutem był izraelski Maccabi Netanja. W tym spotkaniu Wieczysta musiała uznać jednak wyższość rywali. Sześć dni później już nie będzie miejsca na eksperymenty. W Radomiu padnie pierwszy ligowy gwizdek w historii Wieczystej w PKO BP Ekstraklasie.
Niewysychające źródełko
Jeśli ktoś sądził, że po awansie Kwiecień zwolni tempo, letnie okno transferowe szybko go wyprowadziło z błędu. Do Wieczystej trafiło już pięciu nowych zawodników. Tobias Christensen z Rapidu Bukareszt, najdroższy jak dotąd ruch za ok. 500 tysięcy euro, Duje Dujmović z Zrinjskiego Mostar, Matus Vojtko z Lechii Gdańsk, Ben Lederman z Maccabi Tel Awiw oraz Christopher Lungoyi z tureckiego Gaziantepsporu. Jednocześnie klub przeprowadził odważne wietrzenie szatni. Jednym z głośniejszych odejść było pożegnanie z Michałem Pazdanem, który po barażach zapowiadał pozostanie w strukturach zespołu. Zarząd jednak uznał, że PKO BP Ekstraklasa wymaga drastycznych wzmocnień, aby zapewnić sobie byt. W barwach Wieczystej Kraków nie zobaczymy też Gajosa, Góralskiego, Carlitosa i Pietrzaka. To jasny komunikat, w Wieczystej nie ma miejsca na sentymenty. Liczy się forma i ambicja na elitę. Pazdan spędził w krakowskim klubie trzy sezony, Gajos wystąpił w barażu o awans. Obaj odeszli mimo historycznego sukcesu.
Sensacyjnym akcentem ma być transfer Antonio Milicia. Trzykrotny mistrz Polski z Lechem Poznań, autor 179 występów w barwach „Kolejorza”, ma podpisać dwuletni kontrakt z opcją przedłużenia. Chorwat przechodzi testy medyczne i dołącza do beniaminka z wolnego transferu, bez opłaty dla poznańskiego klubu. To ruch, który wpisuje się w politykę Wieczystej, która brzmi: doświadczenie przede wszystkim. Jednak z doniesień wynika, że klub z Krakowa nie zamierza na tym poprzestać. Należy się spodziewać, że jeszcze sporo namiesza w transferowym kotle.
Polski Bayer Leverkusen
Za całą ofensywą transferową stoi jedna postać. Wojciech Kwiecień, krakowski przedsiębiorca znany jako „król aptek”, fortunę zbudował nie na boisku, lecz na rynku farmaceutyki i sieci aptek „Słoneczna”. Przejął Wieczystą w czerwcu 2020 roku. Spłacił klubowe długi liczone w setkach tysięcy złotych i od tamtej pory pompował w projekt kwoty wręcz niepoliczalne. Kwiecień strzeże prywatności jak oka w głowie. Rzadko udziela wywiadów i nie figuruje w rankingach Forbes. Stąd wokół jego kapitału krąży więcej domysłów niż twardych liczb. Wiadomo natomiast, że w Wieczystą inwestuje nie dlatego, że liczy na szybki zwrot, lecz dlatego, że dorastał na osiedlu o tej samej nazwie. W „Żółto-czarnych” barwach grał kiedyś jego syn. To projekt osobisty, finansowany z aptecznej kasy, a nie z budżetu miasta czy korporacyjnego sponsora. Mimo to w PKO BP Ekstraklasie po raz pierwszy nie będzie miał przewagi finansowej nad większością stawki i właśnie dlatego tak głośno mówi się o jego letnich transferach. Bo jeśli Wieczysta ma namieszać w lidze, to nie dzięki historii klubu, lecz dzięki portfelowi człowieka, który traktuje piłkę nożną jak najdroższą grę, tyle że z prawdziwymi pieniędzmi i realnymi konsekwencjami.
Co u ciebie, sąsiedzie?
Po raz pierwszy od lat w PKO BP Ekstraklasie rywalizują trzy kluby z jednego miasta. Wisła Kraków, Cracovia i Wieczysta Kraków. To nie jest tylko ciekawostka statystyczna. Kraków staje się na jeden sezon stolicą polskiego futbolu. Dwa stadiony oddalone od siebie korkiem, trzy różne tożsamości kibicowskie i terminarz skrojony tak, by „Żółto-czarni” i „Biała Gwiazda” nie grali u siebie tego samego dnia. Najsilniejszą pozycję startową ma Wisła, mistrz Betclic 1. Ligi z dziewięciopunktową przewagą. Klub z największą frekwencją w regionie, własną murawą przy Reymonta i powrotem do elity po czterech latach przerwy. Cracovia to z kolei najbardziej „ekstraklasowy” z krakowskiej trójki. „Pasy” mają własny stadion, stabilną strukturę i zwyczaj gry o środek tabeli. Nie budzą co sezon euforii, ale też rzadko popadają w chaos.
Najbardziej nieprzewidywalna jest Wieczysta. Debiutant bez własnej infrastruktury i własnej trybuny, za to z portfelem, który budzi zazdrość nawet wśród utytułowanych klubów. Bukmacherzy wcale nie stawiają jej na ostatnim miejscu w krakowskim zestawieniu. Wręcz przeciwnie, to „Żółto-czarni” mają dziś najwyższe notowania z Krakowa, co pokazuje, jak bardzo rachunek siły w tym mieście odbiega od tradycji. Mimo to najsłabszym ogniwem pozostaje instytucja, nie skład. Wieczysta Kraków opiera się na jednym sponsorze i wypożyczonej murawie, podczas gdy Wisła i Cracovia mają za sobą dziesięciolecia historii w elicie. Obietnice nowego stadionu przy wsparciu rządowym legły w gruzach, burząc marzenia o trzecim pięknym obiekcie w Krakowie. Klub ma szansę stworzyć historię gdzie, w zasadzie żerując na gościnności innych jest w stanie osiągnąć lepsze wyniki od bardziej renomowanych sąsiadów.
Pierwszy gwizdek już tuż tuż
Przed Wieczystą Kraków sezon, o którym marzyła cała żółto-czarna społeczność od lat. Terminarz jednak nie rozpieszcza. Po Radomiaku już w 2. kolejce u siebie, czyli na Reymonta, przyjedzie mistrz Polski, Lech Poznań. W rundzie jesiennej czekają ciężkie starcia z Legią Warszawa czy Widzewem, którzy mają coś do udowodnienia za zeszły sezon. Raków Częstochowa, Pogoń Szczecin i Górnik Zabrze też nie zamierzają oddawać pola dla świeżaka w stawce. Należy więc przygotować się na ciężkie boje. Wieczysta zrobiła przed startem wszystko, co było w jej mocy – wzmocniła kadrę, zabezpieczyła stadion, przeszła przez wymagające przygotowania.
Nadzieje są ogromne, ale równie wielka będzie presja. Beniaminek bez własnej infrastruktury, z kibicami liczonymi na tysiące, a nie dziesiątki tysięcy musi udowodnić, że na elicie jest z przytupem, a nie na chwilę. Klub musi liczyć, że nowe nabytki Maigaard, Feiertag i Milić stworzą trio, o którym będzie mówiła cała Polska. Czy forma z austriackich boisk przełoży się na ligowe stadiony w Płocku, Szczecinie czy Łodzi? Odpowiedź poznamy już za kilka dni. W Krakowie nikt nie planuje skromnego debiutu. Wieczysta Kraków jest gotowa na wielki skok, a fundamenty pod ten historyczny sezon zostały kładzione znacznie wcześniej skrupulatnie od ligi okręgowej aż po sam szczyt.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Sześć lat temu grali w okręgówce, dziś są świeżynką w historii PKO BP Ekstraklasy. Wieczysta Kraków wchodzi na najwyższy poziom z portfelem „króla aptek”. Dokładając sensacyjne transfery, m.in. Antonio Milicia, pożegnanie Pazdana i mecze domowe na stadionie Wisły. Jednak także z wątpliwościami, czy projekt Wojciecha Kwietnia przetrwa pierwszy sezon bez własnej murawy i własnej trybuny. Za mniej niż 10 dni pierwszy gwizdek w Radomiu, a już w sierpniu na Reymonta czeka mistrz Polski.
Lipiec w Krakowie pachnie nie tylko letnim deszczem, ale też oczekiwaniami. Po szalonych barażach, które niemal pół miliona widzów śledziło w telewizji, Wieczysta Kraków nie ma już czasu na świętowanie. 24 lipca czeka ich Radomiak na wyjeździe, a potem lawina meczów, w których każdy punkt będzie ważył coraz więcej. Wojciech Kwiecień nie chce, by jego projekt walczył o utrzymanie. I robi wszystko, żeby tak nie było. Wieczysta Kraków to dziś nie tylko polskie Wrexham i ciekawostka ligowej mapy. To klub z krakowskiego osiedla z PKO BP Ekstraklasą. Kto kilka lat temu powiedziałby, że oba te słowa będą używane w jednym zdaniu, a już za kilka dni po raz pierwszy zagra na najwyższym szczeblu? Transfery, pożegnania legend, austriackie przygotowania i porozumienie z Wisłą Kraków – wszystko to składa się na pigułkę informacji, którą warto połknąć przed startem sezonu.
Od osiedlowego klubu do 88. debiutanta ligi
Warto przypomnieć, skąd właściwie przyszli. Wieczysta Kraków w sezonie 2025/2026 zajęła 3. miejsce w Betclic 1. Lidze z dorobkiem 57 punktów i dopiero w barażach zameldowała się w elicie. W półfinale pokonała Polonię Warszawa 3:2, w finale rozprawiła się z Chrobrym Głogów 2:1. Dramat, emocje, komplet na trybunach – to wszystko już za nami, ale kibice z Krakowa wciąż żyją tymi wspomnieniami. Jednak droga do tego momentu przypominała przejażdżkę kolejką górską. Seryjne awanse z okręgówki, turbulencje na ławce. Od Przemysława Cecherza, Franciszka Smudę przez nieudanego Gino Lettieriego po sprawdzonego Kazimierza Moskala. To właśnie pod jego sterami drużyna znalazła równowagę, a kluczowym elementem wiosny okazał się Mikkel Maigaard sprowadzony z Cracovii. Duńczyk spoił środek pola, dał zespołowi lidera, bez którego, jak wielu twierdzi, barażowego awansu by nie było.
Od 2 czerwca tego roku klub przekształcił się w spółkę akcyjną. Tylko Formalność? Nie do końca. To sygnał, że Wieczysta wchodzi na elitę nie przypadkiem. Dali jasny sygnał ambitnej gry na poważnie. Wraz z Wisłą Kraków i Śląskiem Wrocław tworzą najciekawszą od lat trójkę beniaminków. Żaden z nich nie wygląda na kandydata do natychmiastowego spadku. Ciekawie budowana kadra oparta o doświadczenie trenerskie może zaskoczyć. Już poprzedni sezon PKO BP Ekstraklasy pokazał, że nawet rywale mogą mieć problemy. Czemu więc nie powalczyć o coś więcej? Mimo to sceptycy nie zniknęli. Klub wciąż nie ma własnego stadionu, a społeczność kibicowska jest niewielka. Cały projekt opiera się na jednym człowieku i jego portfelu. Jednak na boisku liczą się inne reguły, które mogą grać na korzyść Wieczystej.
Nad Dunajem „Żółto-czarni” szlifowali formę
Letnie przygotowania rozpoczęły się w austriackim Krems nad brzegiem Dunaju. Wojciech Kwiecień pojawił się na obozie i z uwagą śledził każdy trening. Gołym okiem widać było, że pasja właściciela do „Żółto-czarnych” nie wygasła, mimo doniesień o sprzedaży klubu. Trener Moskal dostał pięciu nowych piłkarzy i musiał szybko scalić międzynarodową kadrę. Średnia wieku zespołu spadła z 28,3 do 26,1 roku. Ewolucja, nie rewolucja, takie hasło ma przyświecać w tym sezonie klubowi. Choć w szatni pożegnano się z kilkoma twarzami, które budowały mit Wieczystej, wszyscy rozumieją, że PKO BP Ekstraklasa to zupełnie inne buty.
Zaplanowano na lato pięć meczów kontrolnych i trzy z nich rozegrano już w austriackim Krems. „Żółto-czarni” ponieśli porażkę z Dynamem Kijów 2:4. Z czeskim Artisem Brno przegrali 1:2 oraz zremisowali 2:2 ze Slavią Praga. Bilans z obozu nad Dunajem nie rozpieszczał, ale dawał odpowiedź na pytanie, czy nowa kadra w ogóle potrafi ze sobą grać. Powrót do kraju przyniósł mecz z Ruchem Chorzów, który zespół trenera Moskala wygrał 2:0. Po bezbramkowej pierwszej połowie Feiertag trafił z karnego, a w 78. minucie Pestka dopełnił dzieła po dośrodkowaniu Lungoyi’ego, nowego nabytku klubu. To było pierwsze zwycięstwo w letnich przygotowaniach. Pierwszy też sygnał, że ofensywa zaczyna rozumieć się z obroną. Jednocześnie nie należy popadać w samozachwyt. Sparing z „Niebieskimi” to wciąż test na tle pierwszoligowego rywala, nie elitarnego kolosa. Ostatnim sprawdzianem przed debiutem był izraelski Maccabi Netanja. W tym spotkaniu Wieczysta musiała uznać jednak wyższość rywali. Sześć dni później już nie będzie miejsca na eksperymenty. W Radomiu padnie pierwszy ligowy gwizdek w historii Wieczystej w PKO BP Ekstraklasie.
Niewysychające źródełko
Jeśli ktoś sądził, że po awansie Kwiecień zwolni tempo, letnie okno transferowe szybko go wyprowadziło z błędu. Do Wieczystej trafiło już pięciu nowych zawodników. Tobias Christensen z Rapidu Bukareszt, najdroższy jak dotąd ruch za ok. 500 tysięcy euro, Duje Dujmović z Zrinjskiego Mostar, Matus Vojtko z Lechii Gdańsk, Ben Lederman z Maccabi Tel Awiw oraz Christopher Lungoyi z tureckiego Gaziantepsporu. Jednocześnie klub przeprowadził odważne wietrzenie szatni. Jednym z głośniejszych odejść było pożegnanie z Michałem Pazdanem, który po barażach zapowiadał pozostanie w strukturach zespołu. Zarząd jednak uznał, że PKO BP Ekstraklasa wymaga drastycznych wzmocnień, aby zapewnić sobie byt. W barwach Wieczystej Kraków nie zobaczymy też Gajosa, Góralskiego, Carlitosa i Pietrzaka. To jasny komunikat, w Wieczystej nie ma miejsca na sentymenty. Liczy się forma i ambicja na elitę. Pazdan spędził w krakowskim klubie trzy sezony, Gajos wystąpił w barażu o awans. Obaj odeszli mimo historycznego sukcesu.
Sensacyjnym akcentem ma być transfer Antonio Milicia. Trzykrotny mistrz Polski z Lechem Poznań, autor 179 występów w barwach „Kolejorza”, ma podpisać dwuletni kontrakt z opcją przedłużenia. Chorwat przechodzi testy medyczne i dołącza do beniaminka z wolnego transferu, bez opłaty dla poznańskiego klubu. To ruch, który wpisuje się w politykę Wieczystej, która brzmi: doświadczenie przede wszystkim. Jednak z doniesień wynika, że klub z Krakowa nie zamierza na tym poprzestać. Należy się spodziewać, że jeszcze sporo namiesza w transferowym kotle.
Polski Bayer Leverkusen
Za całą ofensywą transferową stoi jedna postać. Wojciech Kwiecień, krakowski przedsiębiorca znany jako „król aptek”, fortunę zbudował nie na boisku, lecz na rynku farmaceutyki i sieci aptek „Słoneczna”. Przejął Wieczystą w czerwcu 2020 roku. Spłacił klubowe długi liczone w setkach tysięcy złotych i od tamtej pory pompował w projekt kwoty wręcz niepoliczalne. Kwiecień strzeże prywatności jak oka w głowie. Rzadko udziela wywiadów i nie figuruje w rankingach Forbes. Stąd wokół jego kapitału krąży więcej domysłów niż twardych liczb. Wiadomo natomiast, że w Wieczystą inwestuje nie dlatego, że liczy na szybki zwrot, lecz dlatego, że dorastał na osiedlu o tej samej nazwie. W „Żółto-czarnych” barwach grał kiedyś jego syn. To projekt osobisty, finansowany z aptecznej kasy, a nie z budżetu miasta czy korporacyjnego sponsora. Mimo to w PKO BP Ekstraklasie po raz pierwszy nie będzie miał przewagi finansowej nad większością stawki i właśnie dlatego tak głośno mówi się o jego letnich transferach. Bo jeśli Wieczysta ma namieszać w lidze, to nie dzięki historii klubu, lecz dzięki portfelowi człowieka, który traktuje piłkę nożną jak najdroższą grę, tyle że z prawdziwymi pieniędzmi i realnymi konsekwencjami.
Co u ciebie, sąsiedzie?
Po raz pierwszy od lat w PKO BP Ekstraklasie rywalizują trzy kluby z jednego miasta. Wisła Kraków, Cracovia i Wieczysta Kraków. To nie jest tylko ciekawostka statystyczna. Kraków staje się na jeden sezon stolicą polskiego futbolu. Dwa stadiony oddalone od siebie korkiem, trzy różne tożsamości kibicowskie i terminarz skrojony tak, by „Żółto-czarni” i „Biała Gwiazda” nie grali u siebie tego samego dnia. Najsilniejszą pozycję startową ma Wisła, mistrz Betclic 1. Ligi z dziewięciopunktową przewagą. Klub z największą frekwencją w regionie, własną murawą przy Reymonta i powrotem do elity po czterech latach przerwy. Cracovia to z kolei najbardziej „ekstraklasowy” z krakowskiej trójki. „Pasy” mają własny stadion, stabilną strukturę i zwyczaj gry o środek tabeli. Nie budzą co sezon euforii, ale też rzadko popadają w chaos.
Najbardziej nieprzewidywalna jest Wieczysta. Debiutant bez własnej infrastruktury i własnej trybuny, za to z portfelem, który budzi zazdrość nawet wśród utytułowanych klubów. Bukmacherzy wcale nie stawiają jej na ostatnim miejscu w krakowskim zestawieniu. Wręcz przeciwnie, to „Żółto-czarni” mają dziś najwyższe notowania z Krakowa, co pokazuje, jak bardzo rachunek siły w tym mieście odbiega od tradycji. Mimo to najsłabszym ogniwem pozostaje instytucja, nie skład. Wieczysta Kraków opiera się na jednym sponsorze i wypożyczonej murawie, podczas gdy Wisła i Cracovia mają za sobą dziesięciolecia historii w elicie. Obietnice nowego stadionu przy wsparciu rządowym legły w gruzach, burząc marzenia o trzecim pięknym obiekcie w Krakowie. Klub ma szansę stworzyć historię gdzie, w zasadzie żerując na gościnności innych jest w stanie osiągnąć lepsze wyniki od bardziej renomowanych sąsiadów.
Pierwszy gwizdek już tuż tuż
Przed Wieczystą Kraków sezon, o którym marzyła cała żółto-czarna społeczność od lat. Terminarz jednak nie rozpieszcza. Po Radomiaku już w 2. kolejce u siebie, czyli na Reymonta, przyjedzie mistrz Polski, Lech Poznań. W rundzie jesiennej czekają ciężkie starcia z Legią Warszawa czy Widzewem, którzy mają coś do udowodnienia za zeszły sezon. Raków Częstochowa, Pogoń Szczecin i Górnik Zabrze też nie zamierzają oddawać pola dla świeżaka w stawce. Należy więc przygotować się na ciężkie boje. Wieczysta zrobiła przed startem wszystko, co było w jej mocy – wzmocniła kadrę, zabezpieczyła stadion, przeszła przez wymagające przygotowania.
Nadzieje są ogromne, ale równie wielka będzie presja. Beniaminek bez własnej infrastruktury, z kibicami liczonymi na tysiące, a nie dziesiątki tysięcy musi udowodnić, że na elicie jest z przytupem, a nie na chwilę. Klub musi liczyć, że nowe nabytki Maigaard, Feiertag i Milić stworzą trio, o którym będzie mówiła cała Polska. Czy forma z austriackich boisk przełoży się na ligowe stadiony w Płocku, Szczecinie czy Łodzi? Odpowiedź poznamy już za kilka dni. W Krakowie nikt nie planuje skromnego debiutu. Wieczysta Kraków jest gotowa na wielki skok, a fundamenty pod ten historyczny sezon zostały kładzione znacznie wcześniej skrupulatnie od ligi okręgowej aż po sam szczyt.
Wzmocnienia Wieczystej Kraków w letnim oknie transferowym:
🇳🇴 T. Christensen - 2,3 mln €
🇨🇭 C. Lungoyi - 1 mln €
🇭🇷 N. Čavlina - 750 tys. €
🇭🇷 D. Dujmović - 600 tys. €
🇸🇰 M. Vojtko - 500 tys. €
🇵🇱 B. Lederman - 375 tys. €
Łączna wartość rynkowa nowych zawodników wg Show more
Wzmocnienia Wieczystej Kraków w letnim oknie transferowym:
🇳🇴 T. Christensen - 2,3 mln €
🇨🇭 C. Lungoyi - 1 mln €
🇭🇷 N. Čavlina - 750 tys. €
🇭🇷 D. Dujmović - 600 tys. €
🇸🇰 M. Vojtko - 500 tys. €
🇵🇱 B. Lederman - 375 tys. €
Łączna wartość rynkowa nowych zawodników wg Show more