Lech Poznań powraca do fazy grupowej Ligi Europy po pięciu latach. Pięciu latach posuchy także na krajowym podwórku. Przez ten czas było kilka rewolucji, kilka wizji trenerskich oraz wielkie niezdecydowanie właścicieli, którzy sami nie wiedzieli, w którym kierunku chcą podążać. Bunty kibiców, którzy po ostatnich hańbach i niepowodzeniach odwrócili się od klubu, a raczej od obecnych włodarzy poznańskiego klubu. Teraz wychodzą i przemawiają jednym, wspólnym głosem: „W końcu jesteśmy na drodze ku normalności”. Pewnie gdyby nie zamknięte trybuny stadionu przy Bułgarskiej, fani „Kolejorza” zameldowaliby się w komplecie na dzisiejszym meczu z Benficą.
Trudno się nie zgodzić z tymi wiecznie niezadowolonymi poznańskimi fanami. Nauczeni porażek, wiecznych niepowodzeń już nie wytrzymali i powiedzieli dość. Eksplozja niczym w Mauna Loa, największym czynnym wulkanie świata, nastąpiła w 2018 roku. Ostatni mecz sezonu z Legią Warszawa już na zawsze zapisze się na kartach historii „Dumy Wielkopolski”, niestety w sposób negatywny. To moment, w którym każdy kibic Lecha, w tym także ja, nie dowierzał w to, co się stało w końcówce sezonu 2017/2018. Jak widać, Lech nawet pędząc po pustej autostradzie po mistrzostwo, potrafił napotkać przeszkody.
Cykl życia kibica Lecha Poznań
Z dzisiejszej perspektywy powiemy, że to moment zwrotny. Nawet Piotr Rutkowski zauważył wówczas, że coś nie gra i pora na zmiany. Później nastąpiła słynna konferencja, gdy mówił, że się nigdy nie podda i będzie walczyć dalej, zapowiadając przy tym nowego trenera Ivana Djurdjevicia. Absurd za absurdem, tym bardziej gdy serbskiego trenera na lata zwolniono po dokładnie 167 dniach.
Jak tu nie wyjść z siebie, gdy prezes wraz z właścicielem twojego miejscowego zespołu powoli rozwalają klub, z którym się identyfikujesz. Zamiast walki o mistrzostwo ze znienawidzoną Legią bijesz się o miejsce w grupie mistrzowskiej. Masz wrażenie, że poprzeczka w każdym kolejnym sezonie zawieszona jest coraz niżej. Przed sezonem słyszysz od prezesa, że walczymy o „majstra”, a przychodzi połowa sezonu i zdajesz sobie sprawę, że co najwyżej można powalczyć o europejskie puchary. Rozgrywki kończysz z innym trenerem i na 8. miejscu. Tak wygląda cykl życia kibica Lecha Poznań. Oczekiwania versus brutalna rzeczywistość.











