Jedna z rewelacji zeszłego sezonu PKO Ekstraklasy. Grający w roli beniaminka najwyższej polskiej klasy rozgrywkowej, Raków nie tylko z łatwością zapewnił sobie utrzymanie, ale długo także aspirował do gry w górnej części tabeli. Oczywiście 10. miejsce było dużym sukcesem, ale zespół Marka Papszuna w nowym sezonie ma mierzyć jeszcze wyżej. Raków Częstochowa w sezonie 2020/2021 chce dosiąść się do stolika, przy którym zasiadają Legia, Lech czy Piast.
Aspiracje i nadzieje przed nowym sezonem są duże. Klub z Częstochowy, będący sezon temu beniaminkiem ekstraklasy, okazał się jej rewelacją bez respektu rywalizując na równym poziomie z najlepszymi piłkarskimi markami w Polsce. Miejsce w grupie spadkowej rozpatrywano w kategorii niepowodzenia, dlatego plan na najbliższy sezon wydaje się jasny – namieszanie w najlepszej „ósemce” ligi.
Przygotowania do sezonu
W ramach okresu przygotowawczego Raków Częstochowa udał się dziesięciodniowy obóz do Warki, gdzie podopieczni Marka Papszuna przygotowując się do nowego sezonu rozegrali dwa spotkania sparingowe przeciwko Koronie Kielce oraz Wigrom Suwałki. Częścią przygotowań do nadchodzącej kampanii miał być także mecz Fortuna Pucharu Polski z Sandecją Nowy Sącz, ale z powodu pozytywnego wyniku testu na koronawirusa u dwóch z piłkarzy pierwszoligowca, spotkanie zostało przełożone na inny termin.
W Warce częstochowianie wyraźnie oddzielili poziom drużyn ekstraklasowych od pierwszoligowych. W pierwszym meczu kontrolnym szansę debiutu otrzymali między innymi Cebula, Gutkovskis czy Pindroch, którzy przyczynili się do rozbicia Korony Kielce aż 5:0. Równie efektownie Raków poradził sobie w drugim spotkaniu podczas obozu, w którym 4:1 pokonał Wigry Suwałki.

Odwołany mecz pucharowy z Sandecją Nowy Sącz zastąpiła gra kontrolna przeciwko drugoligowej Skrze Częstochowa. Po dwóch wcześniejszych zwycięstwach w okresie przygotowawczym, na jego zakończenie Raków jedynie zremisował z rywalem zza miedzy 1:1.
Transfery
Dla Rakowa przed sezonem 2020/2021 priorytetem transferowym nie musiało być zakontraktowanie konkretnych nowych piłkarzy, a bardziej zatrzymanie w klubie tych najważniejszych i najbardziej pożądanych na polskim rynku. I choć okienko transferowe tego lata jest wyjątkowo długie i jeszcze wiele może się wydarzyć, to na tę chwilę wydaje się, że w Rakowie wszystko idzie zgodnie z planem.
Do kilku ważnych przetasowań niemniej jednak doszło. Ofensywę Rakowa wzmocnił grający wcześniej przez ponad 10 lat w Koronie Kielce Marcin Cebula oraz Łotysz Vladislavs Gutkovskis, który po ponad czterech latach spędzonych w Niecieczy, zamienił małopolską wieś na Częstochowę. Melodią przyszłości w ofensywie ma być także sprowadzony jeszcze w trakcie trwającego zeszłego sezonu z Wisły Kraków 16-letni Michał Litwa.
Do istotnej zmiany doszło w formacji obronnej Rakowa. Częstochowianie nie zdecydowali się na zatrzymanie na dłużej w klubie Jarosława Jacha, który po wypożyczeniu wrócił do Crystal Palace, zaś sprowadzono 31-letniego Macieja Wilusza, mającego bogate doświadczenie w polskim, holenderskim oraz rosyjskim futbolu.












