Ruch Chorzów sensacyjnie wygrał 3:0 w meczu drużyn znajdujących się w czubie tabeli. Podopieczni trenera Fornalika zdemolowali wręcz Lecha Poznań, który po trzeciej straconej bramce chciał, by ten mecz zakończył się jak najszybciej.

Przed tym spotkaniem Ruch Chorzów znajdował się na czwartej pozycji w tabeli. Dwie lokaty niżej był Lech Poznań, więc z teoretycznego punktu widzenia to Ruch powinien być faworytem – podkreślając przy tym ostatnio kiepską formę poznaniaków.
W pierwszym kwadransie spotkania nie działo się nic szczególnego. Jednak do czasu. W 15. minucie spotkania Arkadiusz Piech, który kilka minut wcześniej uderzył głową po dobrym dośrodkowaniu Marka Zieńczuka znów oddał groźny strzał. Krzysztof Kotorowski strzał wybronił, ale niefortunnie interweniował w tej sytuacji Hubert Wołąkiewicz, który wpakował piłkę do własnej bramki.
W kolejnych minutach przewagę w posiadaniu piłki miał Lech. Goście nie potrafili jednak przełożyć tego na klarowne sytuacje. Po stracie bramki wyglądali na załamanych, praktycznie każde dłuższe podanie kończyło się stratą. W 25. minucie przebudził się Artiom Rudniew. Jego zaskakujący strzał z dystansu trafił w słupek bramki Ruchu. Gdyby piłka zmierzała w światło bramki, to Michal Pesković nie dałby rady jej wybronić.
41. minuta i kolejna bramka dla Ruchu Chorzów. Do wykonywania rzutu wolnego podchodzi znów Marek Zieńczuk. Tym razem sam zmieścił piłkę w okienku bramki bezradnego Krzysztofa Kotorowskiego. Do końca pierwszej części spotkania żadna z drużyn nie stworzyła już groźnej akcji. Sporadycznie obie ekipy próbowały przedzierać się bocznymi sektorami boiska, jednak w ostateczności obrońcy zażegnywali niebezpieczeństwo.
Druga część spotkania rozpoczęła się znów od ataków gospodarzy. W 48. minucie meczu kolejny raz spustoszenie w szykach obronnych „Kolejorza” zasiał Marek Zieńczuk i jego firmowe dośrodkowanie. Tym razem do piłki dopadł Maciej Jankowski, ale po jego uderzeniu z linii bramkowej futbolówkę wybili obrońcy Lecha. W 52. minucie spotkania Ruch znokautował gości. Kolejny raz Marek Zieńczuk groźnie dośrodkowuje w pole karne, piłkę głową zgrywa Janoszka, dochodzi do niej Maciej Jankowski i pokonuje Krzysztofa Kotorowskiego. Waldemar Fornalik odrobił lekcję. Najpierw dobrze ustawił zespół, który zdołał strzelić Lechowi trzy bramki, następnie jego zawodnicy odbierali ochotę do gry poznaniakom, nie pozwalając im na wyprowadzanie akcji. Na kwadrans przed końcem swoją sytuację miał wprowadzony Vojo Ubiparip. Po rzucie rożnym piłka spadła pod nogi Ubiparipa, ale ten uderzył mocno i niecelnie.
Swojego dnia także nie miał Artiom Rudniew. Łotysz minutę po sytuacji Ubiparipa mógł zdobyć honorową bramkę, jednak znów piłka po jego uderzeniu trafiła w słupek bramki strzeżonej przez Michala Peskovicia. Spotkanie ostatecznie zakończyło się wynikiem 3:0. Na oklaski zasługuje cała drużyna Ruchu, włącznie z trenerem. Osobne zdanie należy poświęcić Markowi Zieńczukowi. Często w takich przypadkach, gdy zawodnik jest doświadczony, piszę się, że ktoś zagrał jak za dawnych czasów. Ale nie, Zieńczuk tak nigdy nie grał albo bardzo dawno tak nie grał. Dzisiejszy mecz w jego wykonaniu to naprawdę solidna praca okraszona pięknymi podaniami i bramką.
Po zakończeniu spotkania Gabor Straka otrzymał czerwoną kartkę za czynny udział w przepychankach z zawodnikami Lecha.
Bakero despedida !
ja myslalem ze ruch wygra ale ze zmazdzy to naprawde
wyczyn bravo niebiescy!!!
CUDOWNA BRAMKA ZIEŃCZUKA TUTAJ
http://doliczonyczas.blox.pl/html
Czy tylko mi się wydaje czy w lechu (poza rudnevem)
nikomu się nie chce grać w piłkę? Przecież to co
oniwyprawiają woła o pomste do nieba. Z
bełchatowem też pomini wyżej przegrać więc jak
coś się nie zminie to średek tabili czeka lecha
Jestem kibie Ruchu i nie móie tego, bo bronie
drużyny,a le dlatego,z etak jesy w Ruchu, wię c
faktycznie u nas jest Abbot, Jankowski, Piech i teraz
Niedzielan,a u was ino Rudnev i bez obrazy ta łajza
arboleda, czy jak mu tam wgl nie umie grać w noge,
lech zszedł na psy, teraz Ruch musis wlaczyć
zaciekle i zobaczymy moze bd wice mistrzostwo i
Puchary Europejskie :)