W pierwszym sobotnim meczu 11. kolejki PKO BP Ekstraklasy Radomiak Radom podejmował u siebie ŁKS Łódź. Obie drużyny przed tym starciem ostatnie trzy punkty zainkasowały w sierpniu. Z tego względu zarówno gospodarze, jak i goście odczuwali wielki głód zwycięstwa, jednak ostatecznie udało się go zaspokoić ekipie Constantina Galcy. Była to także najwyższa wygrana radomian w tym sezonie.
Przed meczem lekkim faworytem tego starcia mógł wydawać się Radomiak Radom. W końcu zespół rumuńskiego szkoleniowca grał u siebie i przy okazji miał lepszą sytuację w tabeli. Na boisku jednak różnice między drużynami były znacznie bardziej widoczne. Wynik 3:0 mówi zresztą sam za siebie. Gospodarze nie dali zbytnio szans „Rycerzom Wiosny” i w dobrych nastrojach udają się na przerwę reprezentacyjną.
Skuteczny atak
Od początku spotkania „Zieloni” grali dość ofensywnie. Nie stosowali co prawda zbyt wysokiego pressingu, ale starali się zagrywać długie piłki na skrzydła. Często tracili futbolówkę, jednak udawało im się ją chwilę później odzyskać. Pierwsze paręnaście minut było dość wyrównane, lecz zmieniło się to po bramce Pedro Henrique otwierającej wynik meczu. Po dobrym dośrodkowaniu z rzutu rożnego w wykonaniu Rafała Wolskiego Brazylijczyk wyskoczył zza pleców Leventa Gulena i pięknym strzałem z główki wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie.
Po tym golu ŁKS Łódź nie miał zbyt wielu akcji ofensywnych i głównie grał na swojej połowie. Natomiast Radomiak zaczął podawać dokładniej i coraz bardziej naciskać na bramkę Dawida Arndta. Dużą rolę w tym spotkaniu odegrał Rafał Wolski, który często odbierał piłkę i starał się ją rozprowadzać. Na początku drugiej połowy miał dobrą okazję do zdobycia gola, jednak po zabraniu futbolówki i przebiegnięciu z nią kilkudziesięciu metrów uderzył obok słupka.
Bardzo dużą aktywnością na lewej stronie wykazywał się Luis Machado. Co chwilę pokazywał się do gry i starał się rozgrywać piłkę bądź dośrodkowywać. Niestety nie wszystkie jego podania trafiały do adresata, choć pod tym względem nie wyglądał bardzo źle. W 69. minucie to po jego dośrodkowaniu Edi Semedo ustalił wynik spotkania na 3:0.
Za działania w ofensywie trzeba również pogratulować Pedro Henrique. Strzelec pierwszej bramki schodził niżej, aby rozgrywać piłkę i pokazywał się w polu karnym rywala. Odbierał futbolówkę przeciwnikom i potrafił się przy niej utrzymać. Dobrą grą w ataku wyróżniał się także Jan Grzesik. 28-latek podłączał się do akcji ofensywnych i to on miał duży wkład przy bramce na 2:0. Po zagraniu Michała Kaputa w pole karne obrońca Radomiaka chciał dośrodkować, jednak piłka odbiła się od Marcina Flisa i zmyliła golkipera „Rycerzy Wiosny”. Grzesik popisywał się również dobrymi zagraniami prostopadłymi, jednak jego koledzy z drużyny nie potrafili z nich skorzystać.











