Choć zagrał tylko dlatego, że klubu nie stać na płacenie kary, to pokazał, że nie musi być wyborem z przymusu. Albert Posiadała dwa razy uchronił drużynę przed stratą gola i walnie przyczynił się do tego, że Radomiak wyjechał ze Szczecina z trzema punktami. Zapraszamy na artykuł z cyklu „Cichy bohater kolejki”.
Z powodu nieubłaganych przepisów PKO BP Ekstraklasy każda drużyna, aby uniknąć kary, musi w ciągu sezonu nabić 3000 minut piłkarzem ze statusem młodzieżowca. W Radomiaku tę funkcję od powrotu do najwyższej ligi pełni bramkarz. Ponieważ klub nie ściągnął żadnego uzdolnionego młodziana do pola, to z bramki musiał zejść niebędący młodzieżowcem Filip Majchrowicz. Jego miejsce w klatce zajął Albert Posiadała. W ostatnim spotkaniu spisał się on naprawdę nieźle, przyczyniając się do wygranej klubu z Radomia.
Radomiaka nie stać na płacenie kary
– Albert Posiadała zagra w tym meczu tylko dlatego, że potrzebujemy minut młodzieżowca. Nie stać nas na to, żeby płacić karę – to słowa trenera „Zielonych” Constantina Galcy w wywiadzie przed starciem z Pogonią Szczecin. Z powyższej wypowiedzi jasno wynika, że klubu nie stać na płacenie kary za młodzieżowca. Rumuńskiemu trenerowi nie wróżymy kariery ani w dyplomacji, ani w marketingu. Tak kiepskiej reklamy własnego produktu, połączonej z niewybrednym uzasadnieniem swojej decyzji, mimo częściowego zrozumienia takiego toku myślenia, nie widzieliśmy. Mimo dość przykrych słów Rumuna młodzieżowiec był pewnym punktem obrony i to jego dwie świetne interwencje pozwoliły zachować drugie czyste konto w sezonie. Czy to oznacza, że Albert Posiadała może wygryźć innego, ściągniętego przed sezonem młodzieżowca, Krzysztofa Bąkowskiego?
Albert Posiadała miał dwie kluczowe interwencje
Aby zobrazować, jak dobrze wypadł dwudziestolatek, podamy statystykę xG, jaką można było zobaczyć po zakończonym meczu. Oczywiście mamy świadomość, że statystyki potrafią zakłamywać rzeczywistość, to w tym przypadku były one w dużym stopniu celne. Choć był to słaby mecz Pogoni, to po meczu liczba jej oczekiwanych goli wyniosła 1,63. Czyli w teorii dla szczecinian powinien paść co najmniej jeden gol, a może nawet i dwa. Na końcu spotkania po stronie gospodarzy widniało jednak okrągłe zero.
Po części była to zasługa linii obrony, która bardzo skutecznie czyściła zagrożenie ze strony „Portowców”. Niemniej to Albert Posiadała popisał się dwoma interwencjami, które uniknęły podłączenia drużyny z Pomorza Zachodniego do prądu. Najpierw w pierwszej połowie obronił groźny strzał Linusa Wahlqvista. W 75. minucie dwukrotnie zatrzymał Kamila Grosickiego, przy czym to ta pierwsza część wymagała większych umiejętności. Bramkarz był pewny przy wyjściach do górnych piłek. Jedyny minus, jaki byśmy mu zapisali, to mało dokładne podania, ale bramkarza rozliczamy w pierwszej kolejności z wybronionych strzałów, a w tej statystyce Albert spisał się wzorowo.











