Podsumowanie jesieni w I lidze cz. 2


5 grudnia 2010 Podsumowanie jesieni w I lidze cz. 2

Dziś prezentujemy Państwu dalszy ciąg podsumowania jesiennych poczynań klubów z zaplecza Ekstraklasy. Tym razem opisujemy dokonania zespołów z miejsc 9-18.


Udostępnij na Udostępnij na

9 – Górnik Łęczna

Po tym zespole można było spodziewać się więcej. Potencjał jest duży, co potwierdza zwycięstwo z faworyzowanym Podbeskidziem, lecz brak równowagi pomiędzy defensywą a ofensywą jest widoczny gołym okiem.

Dziewiąte miejsce Górnika nie satysfakcjonuje kibiców w Łęcznej
Dziewiąte miejsce Górnika nie satysfakcjonuje kibiców w Łęcznej (fot. Roger Gorączniak)

Po raz kolejny dużą klasą wyróżniał się doświadczony Rafał Niżnik. Mocnym punktem drużyny był 31-letni Sergiusz Prusak. W szybkim tempie rozwija się także Mateusz Pielach, którym już zainteresowały się kluby z Ekstraklasy. Z dobrej strony pokazali się również obcokrajowcy, Wallace i Eivinas Zagurskas. Z kolei pozostała dwójka obcokrajowców raczej rozczarowała, a na całej linii zawiódł Severino, którego zresztą już w Łęcznej nie ma. Więcej spodziewano się również po Adrianie Paluchowskim, który zaliczył świetny start w Legii, lecz inny klimat niż stołeczny chyba mu nie służy.

Nawet jeśli zespół opuści Pielach, to wiosną Łęczna powinna polepszyć swoją pozycję w lidze. Trener Mirosław Jabłoński z całą pewnością wie, co zrobić, żeby wykrzesać maksymalne możliwości ze swoich podopiecznych i w drugiej rundzie jego doświadczenie powinno przynieść efekt.

10 – MKS Kluczbork

Po odejściu lidera zespołu, Waldemara Soboty, wydawało się, że MKS będzie pałętał się w ogonie I-ligowej stawki. Tak się jednak nie stało, a siła zespołu rozkłada się obecnie bardziej równomiernie, dzięki czemu kontuzja jednego z liderów nie spędza snu z powiek trenerowi Grzegorzowi Kowalskiemu. Szczytem możliwości było wysokie zwycięstwo z Wartą Poznań, to w głównej mierze dzięki czterem golom strzelonym poznaniakom Kluczbork jest jedynym zespołem z dolnej połowy tabeli, który może poszczycić się dodatnim bilansem bramkowym.

Rafał Niziołek, Kamil Nitkiewicz i Patryk Tuszyński, ci trzej zawodnicy walczą o miano następcy Soboty. Cała trójka najlepsze lata ma dopiero przed sobą i pozostaje tylko czekać na pierwsze oferty z klubów Ekstraklasy dla któregoś z utalentowanych zawodników. Solidnie prezentowała się też dwójka defensorów, Piotr Stawowy i Adam Orłowicz. Trudno wskazać jakieś słabe punkty MKS-u. Zespół tworzy solidny kolektyw i właśnie w tym tkwi największa jego siła.

Drużyna, w której niedoświadczona młodzież odgrywa tak ważne role, raczej nie powinna być w stanie wdrapać się do czołowej ósemki. Niewykluczone, że talent jednego z młodych zawodników wiosną zdecydowanie wystrzeli, co wywinduje zespół nieco wyżej. Bardziej prawdopodobny scenariusz przewiduje jednak walkę do ostatniej kolejki o ligowy byt.

11 – GKS Katowice

Miała być walka o awans, a tymczasem jest miejsce w dolnej połowie tabeli. Słabe wyniki pod wodzą Dariusza Fornalaka spowodowały jego dymisję, a jego następca, Wojciech Stawowy, powoli zaczyna wyciągać katowiczan z marazmu. Imponujące były zwłaszcza dwa ostatnie spotkania, w których „Gieksa” w nieprawdopodobnych okolicznościach przechylała szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Pozytywnie zaskakuje też ofensywa, bo w tych dwóch meczach GKS zdobył aż dziewięć bramek, szkoda tylko, że stracił aż sześć. Jednak te dwa mecze nie mogą zaciemnić obrazu, jaki klarował się przez całą rundę.

W Katowicach działo się tak dużo i tak szybko, że trudno wyraźnie wskazać, kto zachwycił, a kto rozczarował. Na pewno na pochwały zasłużył najlepszy snajper, Janusz Dziedzic, w pomocy ważnym punktem był Piotr Plewnia, a w defensywie rządził i dzielił Jacek Kowalczyk. Momenty przebłysku miał też Rafał Sadowski. Na pewno więcej spodziewano się po Kamilu Cholerzyńskim i Tomaszu Hołocie. Nie sposób natomiast ocenić zawodników, którzy w trakcie sezonu dołączyli do zespołu. Bartosz Karwan zdążył zagrać zaledwie w czterech spotkaniach, Wojciech Szala wystąpił w pięciu, jedynie Tomasz Sokołowski grał regularnie, zamykając licznik na jedenastu spotkaniach. Nie ulega jednak wątpliwości, że w ich obecności talenty młodych zawodników powinny się harmonijnie rozwijać.

Nieciecza rozkręciła się dopiero na finiszu rundy jesiennej...
Nieciecza rozkręciła się dopiero na finiszu rundy jesiennej… (fot. www.piast.gliwice.pl)

W drugiej rundzie powinno być lepiej. Mało tego, musi być lepiej. Ręka Wojciecha Stawowego już jest widoczna w grze katowiczan, a w drugiej rundzie powinno być jeszcze lepiej, zwłaszcza jeśli uda się załatać dziury w obronie. GKS powinien wiosną wedrzeć się do górnej połowy tabeli i napsuć nieco krwi faworytom.

12 – GKP Gorzów Wielkopolski

Zespół z Gorzowa zaliczył udany początek, lecz później było już tylko gorzej. Zaskakujące zwycięstwo 3:0 z Sandecją w pierwszej kolejce i remis z Podbeskidziem świadczą jednak o tym, że GKP jest drużyną nieobliczalną. Na potwierdzenie możemy podać przykłady porażek na własnym stadionie z Wartą Poznań czy wyjazdowe 0:5 z Piastem Gliwice. Trener Krzysztof Pawlak będzie musiał poszukać wzmocnień wśród doświadczonych zawodników, bo jak na razie o sile zespołu w dużej mierze decyduje młodzież, a w takim przypadku trudno  będzie o dobre wyniki w sytuacjach stresowych.

Główną role w zespole GKP odgrywał Emil Drozdowicz, który z ośmioma bramkami był najlepszym strzelcem zespołu. Dzielnie towarzyszył mu zbierający coraz lepsze recenzje Adrian Łuszkiewicz. Na kilka ciepłych słów zasłużył również Sebastian Janicki, choć w jego przypadku kontuzja nie pozwoliła dokończyć rundy jesiennej. Przebłyski dobrej gry mieli również wypożyczeni z Legii Maciej Górski i Adam Banasiak, choć nie można jeszcze powiedzieć, że są to piłkarze gotowi do gry w Ekstraklasie.

Widmo spadku nie powinno zajrzeć w oczy gorzowianom, choć wyniki z ostatnich meczów rundy jesiennej mówią co innego. Jeśli jednak żaden z piłkarzy pierwszej drużyny nie odejdzie z klubu, a trener Krzysztof Pawlak będzie miał do dyspozycji nieco szerszą ławkę rezerwowych, to wiosna powinna być spokojna.

13 – Termalica Bruk-Bet Nieciecza

Fatalny początek i wspaniała końcówka spowodowały, że zespół z Niecieczy miał dwie różne twarze w rundzie jesiennej. Piłkarzom pomógł wstrząs, jakim było zwolnienie trenera Marcina Jałochy, choć pod wodzą Mirosława Hajdy wyniki też nie przyszły z dnia na dzień. Śmiało można pokusić się o stwierdzenie, że beniaminek zapłacił frycowe, a na koniec rundy zaczął grać tak, jak wskazuje na to potencjał drużyny.

Na pozycję środkowego obrońcy przekwalifikowany został Arkadiusz Baran i z miejsca stał się odkryciem w Niecieczy. Kilka ważnych bramek strzelił również Łukasz Cichos. Więcej było jednak rozczarowań niż pozytywów i dlatego szykuje się w Termalice mała rewolucja.

Wiosną powinno być lepiej, Nieciecza już się rozkręciła, a prawdopodobnie zespół wzmocni kilku piłkarzy, którzy z miejsca powinni stać się ważnym elementem pierwszego składu. Spadek nie powinien grozić ekipie Termaliki.

14 – Pogoń Szczecin

... z kolei Pogoń Szczecin zawiodła na całej linii
… z kolei Pogoń Szczecin zawiodła na całej linii (fot. Pogonszczecin.info)

Największe rozczarowanie jesieni. W zeszłym sezonie była walka o awans i finał Pucharu Polski, teraz miała być pewna promocja, tymczasem bliżej w Szczecinie do II ligi niż do Ekstraklasy. Nie wiadomo, co jest nie tak w zespole Pogoni, bo potencjał piłkarski wydaje się być wystarczająco duży na miejsce w górnej połowie tabeli, jednak rzeczywistość okazała się dla „Portowców” brutalna. Nie pomogły również zmiany trenerów. Żaden z trójki: Mandrysz, Stolarczyk, Płatek, nie potrafił postawić właściwej diagnozy i stąd 14. miejsce w tabeli.

Jeśli kogoś można było pochwalić za kilka występów, to później zasłużył sobie na słowa krytyki. Niby dobrze spisywał się Bartosz Ława, pokazali się Hrymowicz i Lebedyński, skuteczny był Moskalewicz, kilka dobrych spotkań rozegrali Mysiak, Rogalksi i Janukiewicz, jednak ostateczny wynik jest tragiczny. Na pewno zawiedli Bojarski, Klatt, Zawadzki i Prędota, lecz mimo tego skład był na tyle silny, że Pogoń powinna być w zupełnie innym miejscu po piłkarskiej jesieni.

W drugiej rundzie musi być lepiej, choć niepokoić mogą pogłoski o rewolucji kadrowej. Zespół należy jedynie wprowadzić drobne korekty, podziękować piłkarzom wypalonym i niepasującym pod względem charakterologicznym, uzupełniając skład głodnymi młodymi wilkami. Przyszłość rysuje się jednak w jasnych barwach, gdyż taka firma jak Pogoń Szczecin bez problemu powinna poradzić sobie z chwilowymi problemami.

15 – Kolejarz Stróże

Najsłabszy z beniaminków wylądował w strefie spadkowej. Ten wynik nie dziwi, bo Kolejarz jeszcze przed sezonem był skazywany na żmudną walkę o ligowy byt. Największym wyczynem były remis w pierwszej kolejce z Podbeskidziem, oraz zwycięstwo z Odrą Wodzisław, jednak poza tym dorobek stróżan wygląda bardzo mizernie.

Doświadczeni zawodnicy nie potrafili udźwignąć ciężaru drużyny. Po Piotrze Madejskim czy Mariuszu Mężyku spodziewano się znacznie więcej. Wydawało się też, że więcej pożytku będzie z Sebastiana Łętochy, który w zeszłym sezonie błysnął w barwach Stali Stalowa Wola.

Utrzymanie zespołu na zapleczu Ekstraklasy będzie szalenie trudnym zadaniem. Kolejarz nie jest jednak bez szans. Trener Marek Motyka wychodził już z dużo większych opresji i wie, jak zmotywować swoich piłkarzy, żeby dali z siebie więcej niż wszystko. Same chęci jednak nie wystarczą, potrzebna jest świeża krew i szersza ławka rezerwowych.

16 – Warta Poznań

Po udanym poprzednim sezonie wydawało się, że w Poznaniu rodzi się drużyna, która w najbliższym czasie będzie pukać do bram Ekstraklasy. Runda jesienna zupełnie zweryfikowała te plany. Kłopoty finansowe sprawiły, że Warta ledwo wiąże koniec z końcem, a w takich warunkach trudno osiągnąć dobry wynik sportowy. Niewiele zmieniła także roszada na fotelu trenera. Ryszard Łukasik miał dobry start, ale później odnosił wyniki podobne jak Marek Czerniawski.

Piłkarze Warty mieli jesienią dobre momenty, lecz ogólnie bliżej w Poznaniu do rozpaczy niż euforii
Piłkarze Warty mieli jesienią dobre momenty, lecz ogólnie bliżej w Poznaniu do rozpaczy niż euforii (fot. Roger Gorączniak)

Wciąż bardzo wiele w Warcie zależy od 38-letniego Piotra Reissa. Mocnymi punktami zespołu byli również Tomasz Magdziarz, Zbigniew Zakrzewski, Rafał Kosznik oraz Łukasz Jasiński. Przebojem do zespołu wdarł się 19-letni Maciej Wichtowski, który zagrał we wszystkich 17 meczów, raz wpisując się na listę strzelców.

Pesymistyczny scenariusz przewiduje, że jeśli nie będzie nagłego zastrzyku gotówki, to może nawet się okazać, że Warta nie dotrwa do końca sezonu z powodu problemów finansowych. W takich warunkach trudno będzie o utrzymanie, zwłaszcza, że nic na nagłą poprawę sytuacji w Poznaniu się nie zanosi.

17 – KSZO Ostrowiec Świętokrzyski

KSZO po rundzie wiosennej znalazło się na przedostatnim miejscu w tabeli. Zespół Czesława Jakołcewicza do bezpiecznej pozycji traci zaledwie cztery punkty, lecz bez solidnych wzmocnień wydostanie się ze strefy spadkowej nie będzie zadaniem łatwym.

Największą bolączką zespołu z Ostrowca jest ofensywa. KSZO obok Kolejarza Stróże strzeliło najmniej bramek, zaledwie 11. Defensywa prezentuje się znacznie lepiej, bo 18 goli po stronie strat to szósty wynik w lidze.

Zabezpieczenie tyłów nie wystarczy do osiągnięcia dobrego wyniku na zapleczu Ekstraklasy. KSZO musi wzmocnić atak, jeśli tak się nie stanie, to degradacja może okazać się nieunikniona.

18 – Dolcan Ząbki

Ani trener Dariusz Kubicki, ani Robert Moskal nie potrafili wykrzesać z zespołu z Ząbek maksimum możliwości. Jednak nawet gdyby ta sztuka się udała, to Dolcan nie byłby w lepszej sytuacji, bo po prostu potencjał tego zespołu jest taki, na jaki wskazuje ligowa tabela.

Z pośród wszystkich piłkarzy, jacy przewinęli się w Dolcanie, na uwagę zasługuje syn trenera Dariusza Kubickiego, Patryk. Młody „Kuba”, który urodził się w Birmingham, wystąpił w 13 spotkaniach i dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, a to wszystko uczynił w wieku zaledwie 17 lat, co w Polsce zdarza się dość rzadko.

Nic nie wskazuje na nagłe odrodzenie i marsz w górę tabeli Dolcanu. Jeśli działacze w ogóle marzą o pozostaniu na szczeblu I ligi, to wzmocnienia są niezbędne, jednak w Ząbkach potrzeba zawodników ze sporym bagażem doświadczeń, a ci raczej niechętnie spoglądają na klub, który zajmuje ostatnie miejsce w tabeli.

Komentarze
~Marcin77 (gość) - 15 lat temu

Z tych ekip na pewno zawiodły GKS Katowice mające
ambicje na grę w Ekstraklasie,ale i przede wszystkim
POGOŃ SZCZECIN ze wspaniałymi kibicami i ogromnym
parciem na sukces w tym pięknym mieście!POGOŃ
powodzenia na wiosnę;)

chelsea2507 (gość) - 15 lat temu

http://www.typ-dnia.pl/

Najnowsze