Za nami runda jesienna I ligi. Czas na pierwsze podsumowania dokonań zespołów na zapleczu Ekstraklasy. Dziś prezentujemy Państwu podsumowanie poczynań zespołów z górnej połówki tabeli.
1 – ŁKS Łódź

ŁKS okazał się najlepszy w rundzie jesiennej I ligi, choć gdyby nie kilka wpadek, dorobek punktowy mógłby wyglądać jeszcze lepiej. Jeśli remis na własnym stadionie z KSZO Ostrowiec można uznać za wypadek przy pracy, to porażka 1:4 ze słabiutką Wartą Poznań jest zupełnie niezrozumiała. Pod wodzą trenera Andrzeja Pyrdoła zespół odnalazł równowagę między rutyną a młodością. Jak doskonale pamiętamy, w zeszłym sezonie było to bolączką ełkaesiaków.
Najważniejszymi ogniwami sprawnie funkcjonującej maszyny są Marcin Mięciel i Jakub Kosecki, którzy stanowią o sile ataku. Nie wolno jednak zapominać o piłkarzach, o których rzadziej słychać w mediach. Doświadczony Bogusław Wyparło ma ogromny wpływ na kolegów z zespołu, którzy czują się pewnie mając za sobą tak dobrego golkipera. W obronie do świetnej dyspozycji powraca Mariusz Mowlik, skutecznie wspiera go defensywny pomocnik Dariusz Kłus, a grę w drugiej linii kreuje Krzysztof Mączyński. Nie udało się do końca podołać wysokim oczekiwaniom Marcinowi Smolińskiemu, który jesienią rozegrał zaledwie cztery pełne spotkania. Warto jednak zauważyć, że ŁKS – oprócz stawiania na weteranów – inwestuje również w młodzież. W pierwszym składzie zaistnieli już Damian Pawlak i Artur Golański, a w Pucharze Polski zagrał również Kamil Bendkowski, syn legendarnego obrońcy zespołu z alei Unii, Witolda.
W Łodzi panuje optymizm. W klub zainwestował ostatnio najbardziej rozpoznawalny polski koszykarz, Marcin Gortat. Wspomina się też o budowie nowoczesnego stadionu, co może tylko pomóc przy tworzeniu koniunktury sukcesu. Przyszłość rysuje się w różowych barwach, lecz łodzianie nie mogą pozwolić sobie na chwilę nieuwagi i powinni nieco uzupełnić skład, żeby wiosną utrzymać miejsce gwarantujące awans do Ekstraklasy.
2 – Podbeskidzie Bielsko-Biała

Absolutna rewelacja początku sezonu, jednak tempo, w jakim bielszczanie rozpoczęli rozgrywki, było nie do wytrzymania. Wyjazdowe zwycięstwa 5:0 z Niecieczą i 6:1 z GKS-em Katowice stawiały „Górali” w roli absolutnych faworytów, jednak ostatecznie dali się wyprzedzić podopiecznym Andrzeja Pyrdoła. Nie sposób przecenić roli Roberta Kasperczyka, który najpierw podjął trafne decyzje dotyczące letnich transferów, a następnie poukładał zespół w jedną całość. Jego ekipa przez długi czas była postrachem dla wszystkich rywali w I lidze.
Na pochwały zasługuje cały zespół. Zaledwie jedenaście goli straconych jest najlepszym wynikiem w całej lidze, podobnie jak 33 strzelone bramki. Najskuteczniejszy w zespole Adam Cieśliński mógł liczyć na wsparcie takich zawodników, jak Maciej Rogalski, który wyrósł na czołowego asystenta zaplecza Ekstraklasy. Niemal równie skuteczny jak Cieśliński był Robert Demjan,wszystkie mecze w pełnym wymiarze czasowym rozegrali Michał Osiński, Jacek Broniewicz i Richard Zajac, tylko raz boisko opuścił przed końcem spotkania Sławomir Cieńciała. Na pochwałę zasługują też piłkarze, którzy stanowili cenne uzupełnienie składu, jak Sylwester Patejuk czy Piotr Malinowski. Kontuzja nie pozwoliła rozwinąć skrzydeł Dariuszowi Kołodziejowi, który tylko sześć razy mógł zaprezentować się kibicom na boisku. Warto, żeby były piłkarz Górnika Zabrze solidnie przepracował okres przygotowawczy, bo wtedy powinien stanowić o sile zespołu z Bielska-Białej.
Jeśli trener Robert Kasperczyk ma w swoim notesie kilka równie interesujących zawodników i podobnie jak latem uda mu się sprowadzić ich do zespołu z ulicy Rychlińskiego, to Podbeskidzie powinno w cuglach wywalczyć awans. Bielszczanie nie mogą jednak popełnić grzechu zaniechania, bo jeśli kilku zawodnikom przytrafi się kontuzja, to szkoleniowiec będzie musiał stawiać na młodych i niedoświadczonych zawodników, a z takimi będzie trudno o zwycięstwa w meczach o dużą stawkę.
3 – Piast Gliwice

Piast bardzo długo nie przegrywał. Dopiero w 14. kolejce Ruch Radzionków zdołał zatrzymać rozpędzonych gliwiczan. Jednak największym problemem zespołu z ulicy Okrzei były remisy, bo tych zanotowali aż sześć. Zaledwie jedna porażka i tylko 12 goli po stronie strat jest jednak dobrym wynikiem i ustawia podopiecznych Marcina Brosza w dobrej sytuacji do ataku na pozycje premiowane awansem w rundzie wiosennej.
Główne role w zespole z Gliwic odgrywali zawodnicy, którzy stanowili silne punkty zespołu jeszcze w Ekstraklasie. Solidna defensywa z Pawłem Gamlą, Sławomirem Szarym, Adrianem Klepczyńskim i Łukaszem Krzyckim zasługuje na kilka ciepłych słów za dobrą formę w przeciągu całej rundy. Silnym punktem był też golkiper Jakub Szmatuła. Najważniejszymi elementami gliwickiej układanki byli jednak pomocnicy: strzelec ośmiu bramek, Bartosz Iwan, oraz autor siedmiu trafień, Jakub Biskup. Nie można przejść obojętnie wobec postawy Jakuba Smektały, który kilka razy pokazał, że drzemią w nim bardzo duże możliwości. Znacznie więcej spodziewano się po wypożyczonym z Jagiellonii Białystok Brazylijczyku Mayconie, który przychodził do Białegostoku w glorii króla strzelców ligi białoruskiej, tymczasem nawet na zapleczu Ekstraklasy nie imponuje skutecznością.
Jeśli w Gliwicach uda się utrzymać czołowych zawodników, to powrót do grona najlepszych zespołów w Polsce będzie bardzo realny. Jednak trzeba się liczyć z tym, że Jakub Biskup będzie mógł przebierać w ofertach, bo jesienią pokazał, że I liga nie stanowi dla niego większego problemu. Gliwiczanie potrzebują też wzmocnień w ofensywie, bo jak do tej pory najskuteczniejszym napastnikiem jest właśnie Maycon.
4 – Sandecja Nowy Sącz

Zespół, który podobnie jak w zeszłym sezonie, najlepsze wyniki osiąga na swoim stadionie. Tym razem wydaje się, że nie odegra tak ważnej roli jak rok temu, gdyż strata do drugiego Podbeskidzia wynosi aż dziesięć punktów. Na duże brawa zasłużył jednak trener Dariusz Wójtowicz, który mimo odejścia kilku wyróżniających się piłkarzy, zdołał osiągnąć bardzo dobre wyniki.
Głównym architektem obecnego sukcesu jest właśnie Wójtowicz. Z zadań wyznaczonych przez trenera najlepiej wywiązywał się Rudolf Urban, jednak już pojawiły się pogłoski, że Słowak może zimą opuścić Nowy Sącz. Udaną rundę zaliczył Petar Borovcanin, a najlepszym strzelcem z dorobkiem sześciu goli został zaprawiony w bojach na szczeblu Ekstraklasy Arkadiusz Aleksander. Znacznie więcej spodziewano się w Nowym Sączu po Macieju Kowalczyku, Dariuszu Gawęckim i Piotrze Bagnickim.
Sandecja nie powinna liczyć się w walce o awans, jednak dla wszystkich zespołów może być bardzo niebezpieczna na swoim boisku.
5 – Flota Świnoujście

Flota wyrosła na prawdziwą rewelacje rundy wiosennej. Głównie za sprawą Charlesa Nwaogu, który swoją skutecznością siał spustoszenie w szeregach defensywy rywali. Trener Petr Nemec zdołał stworzyć dobrą atmosferę i właściwie poustawiać klocki, co dało efekt w postaci piątego miejsca w tabeli.
Nwaogu był pierwszoplanową postacią Floty, jednak oprócz niego na wyróżnienie zasłużyło kilku zawodników. Najsilniejszym punktem defensywy był Przemysław Rygielski, który piłkarskie szlify zbierał w Wiśle Kraków. W środku pola najważniejszą postacią był Michał Ciarkowski, który pokazał też duże umiejętności strzeleckie. Oczekiwań nie spełnił Ensar Arifović. To na nim miał spoczywać ciężar zdobywania bramek, tymczasem Bośniak tylko trzykrotnie wpisał się na listę strzelców i wielokrotnie był zdejmowany z boiska przed końcem spotkania.
Piąte miejsce w tabeli jest dużym sukcesem Floty i utrzymanie tej pozycji będzie zadaniem niezwykle trudnym, zwłaszcza, że wiosną nikt nie będzie lekceważył „Wyspiarzy”. Ciężko będzie też utrzymać w Świnoujściu Nwaogu, o którego zimą powinna bić się połowa zespołów Ekstraklasy. Na brak ofert nie powinien narzekać również Michał Ciarkowski. Wiosną może być więc znacznie gorzej, lecz udana jesień powinna wystarczyć do zapewnienia sobie bytu na zapleczu Ekstraklasy.
6 – Ruch Radzionków

Najlepszy z beniaminków. Szóste miejsce jest dużym sukcesem, zwłaszcza, że przed sezonem z klubem pożegnali się Adam Kompała i Piotr Gierczak. Trener Rafał Górak musiał wykonać trudną pracę, aby znaleźć nowych liderów, jednak po zakończeniu rundy jesiennej może być dumny z wyniku osiągniętego przez jego podopiecznych.
Najjaśniejszym punktem „Cidrów” był najlepszy snajper, Marek Suker, który siedem razy dawał powody do rozpaczy bramkarzom rywali, oraz Seweryn Kiełpin, który skutecznie zatrzymywał strzały przeciwników. Na uwagę zasłużył również człowiek-instytucja w Radzionkowie, Jacek Wiśniewski, który mimo36-lat wciąż bardzo dużo znaczy dla „Cidrów”. Dawid Jarka i Kamil Szymura trafili do Radzionkowa z Górnika Zabrze i stali się cennymi wzmocnieniami. Jarka zaliczył cztery trafienia, a Szymura rozegrał komplet spotkań w pełnym wymiarze czasowym. Na drugim biegunie znalazł się Dawid Gajewski, również z Zabrza, po którym spodziewano się znacznie więcej, niż tylko siedem rozegranych spotkań.
Ruch nie powinien się martwić o utrzymanie, awans też już im nie grozi, więc wiosna powinna być w miarę spokojna. W tym przypadku spokój działa na korzyść drużyny, która dopiero wdraża się w I-ligową rzeczywistość i choć żaden rywal nie będzie już traktował „Cidrów” jako nieopierzonego beniaminka, to podopieczni Rafała Góraka nie pozwolą sobie na chwilę dekoncentracji spowodowanej brakiem ligowego obycia.
7 – Górnik Polkowice

Kolejny beniaminek, który znalazł się w czołówce tabeli. Jak się okazuje, cierpliwość jeść cechą zwycięzców, bo właśnie takową wykazują się działacze Górnika, którzy od wielu lat stawiają na Dominika Nowaka. Ambitny szkoleniowiec najpierw wprowadził zespół do przedsionka Ekstraklasy, a następnie zajął w pierwszej części rozgrywek wysokie, siódme miejsce, więc to właśnie działacze i trener zasługują na największe brawa po udanej rundzie jesiennej.
W zespole udało się stworzyć prawdziwy monolit, w którym główne role odgrywali rutyniarze. Zbigniew Grzybowski, Tomasz Salamoński czy Petr Pokorny mieli duży wpływ na kolegów z zespołu, którzy szybko zrozumieli, o co chodzi w grze w I lidze. Błysnęło też kilku młodszych zawodników, jak Damian Piotrowski czy Łukasz Małkowski, a próbkę nieprzeciętnego talentu pokazał też Kamil Wacławczyk. Z boiskowych bohaterów na czoło wysuwa się golkiper polkowiczan, Sebastian Szymański, który zagrał we wszystkich spotkaniach i zdarzało się, że to właśnie dzięki niemu „Górnicy” schodzili z boiska z czystym kontem po stronie strat.
W drugiej rundzie może być nieco trudniej, bo doświadczeni zawodnicy nie radzą sobie tak dobrze z zimowym obozem kondycyjnym jak przed laty. Pole do popisu będą mieli jednak młodsi, w których drzemie spory potencjał, jednak dopiero za rok powinni stanowić oni o sile zespołu, ale już wiosną ich przydatność będzie nieoceniona. Utrzymanie miejsca w środku tabeli powinno być w zasięgu ręki podopiecznych Dominika Nowaka, jednak tym razem szkoleniowiec Górnika zamiast boiskowego doświadczenia będzie musiał postawić na młodzieńczą fantazję.
8 – Odra Wodzisław

O jesiennych perypetiach tego zespołu można by napisać epopeję, jednak skupimy się na wyczynach boiskowych. W tym aspekcie wynik jest na miarę obecnych możliwości klubu, może nawet nieco ponad, choć gdyby przy ulicy Bogumińskiej panowała lepsza atmosfera, to Odra mogła znaleźć się wyżej.
Wyróżniającą się postacią zespołu był Andrzej Rybski, który siedmiokrotnie wpisywał się na listę strzelców. Mocnym punktem był Krzysztof Markowski, nie zawodził bramkarz Michał Buchalik. Jednak na największe pochwały zasłużył obrońca wodzisławian, Błażej Radler. Kto zawiódł? Na pewno Marcin Chmiest, chociaż ten zawodnik już od kilku lat nie spełniał pokładanych w nim oczekiwań. Z powodu poważnej kontuzji drużynie nie mógł pomóc Jan Woś, który jest żywą legendą zespołu z Wodzisławia.
Trudno przewidzieć, co wydarzy się w Odrze. Wszystko może zmienić się dosłownie w ciągu minuty, za sprawą jednej decyzji właścicieli klubu. Jeżeli jednak nie dojdzie do rewolucji kadrowej, a zespół będzie mógł spokojnie przygotować się do rundy wiosennej, to miejsce w środku tabeli powinno być realne.
Mała pomyłka ale jaka istotna , Biskup ma 8 bramek
a Iwan 7 trafień, po prostu zamienić nazwiska w
tekście.