Piast Gliwice rozbił GKS Katowice 3:0 i po siedmiu kolejkach sezonu 2026/2027 miał już trzy zwycięstwa. Daniel Myśliwiec nie ustawił zespołu na przetrwanie: chce piłki, odważnego rozegrania i rozwoju zawodników. Nawet po odejściu kilku ważnych piłkarzy Gliwiczanie potrafią narzucać rywalom swój sposób gry. Jak trener to osiągnął?
Trzy zwycięstwa Piasta w pierwszych siedmiu kolejkach sezonu 2026/2027| Rywal | Wynik Piasta | Miejsce |
|---|
| Wisła Kraków | 4:3 | U siebie |
|---|
| Motor Lublin | 2:0 | Na wyjeździe |
|---|
| GKS Katowice | 3:0 | U siebie |
|---|
Analiza dotyczy początku sezonu, po zwycięstwie z GKS-em 4 września. Bieżące wyniki i pozycję Piasta sprawdzisz na stronie klubu.
Piast Gliwice z trzecim ligowym zwycięstwem
To już trzecie zwycięstwo w tym sezonie na siedem rozegranych spotkań. W dramatycznych okolicznościach pokonał Wisłę Kraków 4:3, pewnie zwyciężył z Motorem Lublin 2:0, a 4 września do listy swoich ofiar dorzucił lokalnego rywala, GKS Katowice. Tegoroczny pucharowicz został rozbity 3:0. W dodatku udało się zdobyć punkt przeciwko bardzo dobrze zorganizowanej Legii Warszawa Marka Papszuna.
Forma „Piastunek” nie byłaby aż taką sensacją, gdyby nie styl, który towarzyszy ich grze. Gliwiczanie dążą do tego, by jak najczęściej być z piłką przy nodze. Ich mecze są atrakcyjne, obfitują w bramki, dostarczają bardzo dużo emocji. Daniel Myśliwiec ma ściśle określony wzór gry w piłkę nożną i kurczowo się go trzyma. Bardzo górnolotnie mówi o misji.
– Bardzo się cieszę, że byliśmy wierni sobie. Wierni temu, jak chcemy grać. Myślę, że szczególnie pierwsza połowa była taka, że zasłużyliśmy na coś więcej. W drugiej popełniliśmy zbyt wiele błędów jak na jakość przeciwnika. Tutaj kłania się jego konsekwencja – mówił trener Daniel Myśliwiec po meczu z Lechem Poznań.
Czytając tę wypowiedź, można pomyśleć – kompletny wariat. Dostać trójkę do jaja i opowiadać o byciu wiernym sobie!? Aberracja! Zwłaszcza że PKO Ekstraklasa to liga faz przejściowych, goli strzelonych głową, wrzutek, stałych fragmentów gry i niekiedy nawet murowania pola karnego. Tutaj szeroka pula ligowych średniaków buduje przede wszystkim fizyczną przewagę nad rywalem. W taki sposób konstruuje się kadrę i maksymalizuje szansę na realizacje celów w tabeli. Zazwyczaj na tym opierał się fenomen drużyn grających w tej lidze ponad stan. Dlatego przypadek Piasta Gliwice jest zupełnie inną historią niż ligowe niespodzianki z ostatnich lat, takie jak Wisła Płock, Puszcza Niepołomice, Warta Poznań czy Zagłębie Lubin.
Wraz z biegiem czasu słowa Daniela Myśliwca robiły się coraz mniej zabawne. Piast Gliwice, na papierze najsłabszy od lat, zaczynał robić wyniki i grać bez kompleksów. Bez Patryka Dziczka, Igora Drapińskiego, Michała Chrapka czy Grzegorza Tomasiewicza. Z Ivanem Limą, Quentinem Boisgardem i duetem stoperów Jakub Czerwiński – Juande Rivas.
Piast z Motorem i GKS-em: dominacja widoczna w liczbach
Piast Gliwice wykręca posiadanie piłki na poziomie 58% w meczu z Motorem Lublin, generuje 1,57 xG, oddaje 14 strzałów, z czego niemal połowa zmusza Gaspera Tratnina do interwencji. Kilka dni później wyrzuca Chemika Bydgoszcz z STS Pucharu Polski wygrywając 3:0 – niby powinność, ale patrząc, ile ekstraklasowych drużyn odpadło albo wymęczyło awans z dużo niżej notowanymi ekipami, wynik podopiecznych Daniela Myśliwca należy docenić. Trzy dni później Gliwiczanie wracają do domu, by kompletnie zniszczyć „GieKSę”, która wydawało się, jest na fali wznoszącej. Została jednak kompletnie zawstydzona przez Piasta. Gospodarze przez 56% czasu utrzymywali się przy piłce, oddali 11 strzałów, z czego aż siedem w światło bramki. Znów, wygrali 3:0.
Podania w sześciu meczach otwarcia sezonu 2026/2027 · celne / wszystkie| Rywal | Piast | Przeciwnik |
|---|
| Zagłębie Lubin | 357 / 438 | 163 / 243 |
|---|
| Wisła Kraków | 263 / 332 | 299 / 375 |
|---|
| Lech Poznań | 378 / 451 | 313 / 392 |
|---|
| Wieczysta Kraków | 449 / 524 | 361 / 444 |
|---|
| Motor Lublin | 434 / 515 | 287 / 354 |
|---|
| GKS Katowice | 459 / 544 | 340 / 405 |
|---|
Przed państwem ofensywny Piast Gliwice, który nie boi grać się w piłkę nożną. I w dodatku robi to skutecznie
Piast Gliwice w pięciu na sześć meczów wykonał większą liczbę podań i celnych podań od rywala. Ta sztuka jedynie nie udała się przeciwko Wiśle Kraków. Tam Piast Gliwice wyjątkowo przejął rolę outsidera i szukał swoich szans w fazach przejściowych po stratach Wisły Kraków. W pozostałych jednak pokazywał swoją techniczną wyższość nad rywalem i – przede wszystkim – był cierpliwy. Chcąc grać w piłkę nożną, trzeba liczyć się, że czasami skończy się to boleśnie (tak jak z Lechem Poznań), nie można się podpalać – choć zapewne kusi, walczyć z rozpraszaczami i głową, która niejednokrotnie może podpowiadać, że może to nie jest najlepszy pomysł i lepszym rozwiązaniem będzie oddanie inicjatywy rywalowi. Piast Gliwice jest jednak konsekwentny i przynosi to skutki. Nie tylko w tabeli, ale i statystykach, które odzwierciedlają nadspodziewaną jakość zespołu. Po pierwszych siedmiu meczach ligowych Piast mógł pochwalić się następującym bilansem:
- Jest drugą najlepszą drużyną pod względem celności podań (przed nimi jest tylko Wieczysta Kraków; mają taki sam współczynnik co Jagiellonia Białystok i Raków Częstochowa),
- 1. miejsce pod względem posiadania piłki, średnio 56% na mecz (taki sam wynik jak Jagiellonia Białystok),
- 1. miejsce w liczbie liczby strzelonych goli w lidze (13),
- 5. miejsce w liczbie oddawanych strzałów (98),
- 3. miejsce pod względem celności strzałów (36%),
- 2. miejsce w konwersji strzałów (13%).
Tak blisko historycznego comebacku
Cierpliwość, jak widać, popłaca. Zresztą najlepiej pokazało to spotkanie z Wieczystą Kraków. W 80. minucie, Piast Gliwice był najsłabszą drużyną w lidze. Wystarczyło w tamtym momencie wyjść do toalety na nieco dłuższe posiedzenie, wrócić i Piast nagle tracił zaledwie jednego gola. Mógł wyrównać, w ostatnich minutach przestraszył już i tak naturalnie zdezorientowanych obrońców Wieczystej Kraków. Do tej sytuacji jako komentarz doskonale pasuje niedawna wypowiedź swoją drogą byłego zawodnika Piasta Gliwice, Grzegorza Tomasiewicza, który w jednym z wywiadów dla Canal+ po zejściu na przerwę stwierdził, że „chciał Barcelonę zagrać” i dorzucił kilka niewybrednych słów. Tam również była chęć „zagrania Barcelony”. Wiara w siebie wówczas nie pomogła, ale to raczej wyjątek od reguły.
Piast Gliwice imponuje swoim zaangażowaniem – to nie tylko, jakkolwiek dziwnie to nie brzmi, jedna z bardziej jakościowych ekip w lidze, lecz także taka, która najbardziej się stara. W tak wyrównanej lidze jak PKO Ekstraklasa budowanie przewagi nad konkurencją cechami wolicjonalnymi również ma przeogromne znaczenie. Owszem, nie zbuduje się drużyny na czołówkę wyłącznie dobrymi chęciami i siłą przyjaźni, ale z drugiej strony – bez tych aspektów indywidualne atuty piłkarzy nie będą miały szansy przełożyć się na gole, czyste konta, a w końcowym rozrachunku – punkty do tabeli.
Myślę, że długo w mojej głowie utkwi obrazek, jak Jakub Lewicki przy stanie 3:0 dla Piasta przebiega swoją stroną niemal całe boisko, omijając Marcina Wasielewskiego z teoretycznie większym pokładem energii (20-latek miał w nogach cały mecz, zmiennik „GieKSy” – wszedł dopiero na drugą połowę) i ścina w pole karne. Oddał potem dość kuriozalny strzał, zapewne było to efektem zmęczenia, ale i tak ta jedna sytuacja o aktualnej mocy Piasta Gliwice powiedziała więcej niż niejedna tabela czy statystyka.
Sanca, Twumasi i Lewicki: piłkarze zyskali pod wodzą Myśliwca
Daniel Myśliwiec wyszedł z prostego założenia – murowanie pola karnego, wykorzystywanie de facto jedynie fizycznych cech swoich piłkarzy, by pędzić za wynikiem tu i teraz to przejaw krótkowzroczności i coś, co raczej nie rozwinie piłkarzy. Uwierzył w swój zespół i zaczął budować każdego indywidualnie. Znów, to jest kolejna rzecz, która mu wychodzi.
Zapominamy chociażby, jak świetny stał się Leandro Sanca. Dużo mówimy o Jordim Sanchezie, Ilii Szkurinie czy Łukaszu Zjawińskim, ale postać 26-latka z Lizbony nieco nam umyka. W tym sezonie ma już na koncie cztery gole w siedmiu meczach. Więcej strzelił tylko w sezonie 2019/2020 w portugalskiej Lidze Next Gen U23, a przypomnijmy – sezon dopiero się rozpoczął. To właśnie w barwach Piasta Gliwice, pod wodzą Daniela Myśliwca ma najwięcej goli i asyst w całej swojej karierze.
Ema Twumasi, boczny obrońca i jeden z ważniejszych piłkarzy Piasta Gliwice, ma na koncie już trzy asysty. Swoim wysokim udziałem przy golach „Piastunek” wywalczył miejsce w podstawowej jedenastce. W tej kampanii, gdy grał od pierwszej minuty, Piast Gliwice nie przegrał ani jednego meczu.
Jakub Lewicki, pomijając nawet ten heroiczny rajd na bramkę GKS-u Katowice w pogoni za czwartym golem w meczu, także pokazuje klasę. 20-latek jest szósty w lidze pod względem udanych odbiorów – na koncie ma ich aż dziewięć. Tyle samo, co kolega z drużyny, Juande Rivas. Stoper nie tylko dobrze radzi sobie w obronie, ale także przydaje się Piastowi przy ofensywnych stałych fragmentach gry. Strzelał gole w kolejno dwóch ostatnich meczach – z GKS-em Katowice i Chemikiem Bydgoszcz.
I oczywiście Hugo Vallejo. Jak wcześniej dobre występy przeplatał słabymi, teraz z dużo większą łatwością kręci rywalami i ma swobodę przy prowadzeniu piłki. Jego gol z GKS-em Katowice pod koniec meczu to były piłkarskie delicje.
Od ratowania utrzymania do odważniejszej gry
Do tego wszystkiego przypomnijmy, że Daniel Myśliwiec przychodził do Piasta Gliwice zdemolowanego, jakby przeszedł przez niego huragan. Koncepcja Maxa Moldera totalnie nie wypaliła, „Piastunki” pod jego wodzą w PKO Ekstraklasie wygrały raptem jedno spotkanie, z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza. Przegrali z Górnikiem Zabrze, Wisłą Płock Radomiakiem Radom, Pogonią Szczecin i Lechią Gdańsk. Bilans nędzy i rozpaczy. Daniel Myśliwiec nie od razu Rzym zbudował, ale gra Piasta stopniowo wyglądała coraz lepiej. Udało mu się ugasić pożar i zbudować jakieś fundamenty. Zapewne dużo łatwiej byłoby budować drużynę, mając w składzie Drapińskiego, Dziczka czy Tomasiewicza, ale jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. Można jakoś z tym żyć.
Piast Gliwice punktuje ponad stan. Na razie jest wysoko, wiadomo, że lada moment to wszystko może się zmienić. Niemniej, mając na uwadze wszystkie okoliczności, nawet 12. czy 10. miejsce będzie sukcesem tego trenera – od bolesnych ubytków w kadrze, po przywiązanie do konkretnej filozofii i upartość w rozwijaniu zawodników pod kątem ofensywnej, ładnej dla oka gry.
Zobacz także: Piast Gliwice pozyskał Francisco Sierraltę!
Przeczytaj także