Reprezentacja Polski w poniedziałkowym meczu ze Szwecją zagrała bez Roberta Lewandowskiego w pierwszym składzie. Selekcjoner Jan Urban postawił na wariant, w którym 38-letni napastnik Chicago Fire rozpocznie mecz na ławce rezerwowych. Ofensywa naszej kadry bardzo na tym zyskała i mimo niekorzystnego wyniku można znaleźć kilka plusów takiego rozwiązania. Czy już teraz reprezentacja Polski powinna odstawić Lewandowskiego dla dobra przyszłości naszej kadry?
Reprezentacja Polski bez Lewandowskiego odżyła w ataku?
Reprezentacja Polski w meczu ze Szwecją miała bardzo różne okresy swojej gry. Od samego początku gospodarze zdominowali podopiecznych Jana Urbana i na domiar złego już w 8. minucie wyszli na prowadzenie. Wydawało się wtedy, że nasza kadra będzie miała przed sobą bardzo ciężkie zadanie, aby wrócić do tego spotkania bez Roberta Lewandowskiego. Jednak w dalszej części pierwszej połowy nasza reprezentacja zaczęła grać coraz lepiej i stwarzała sobie sytuacje. Widać było zalążki bardzo szybkiej gry, która opierała się głównie na podaniach na maksymalnie dwa kontakty.
Reprezentacja Polski również starała się grać w ataku pozycyjnym, co jest niezwykle rzadkie, i wyglądała przy tym bardzo dobrze. Ostatecznie Polacy tuż przed przerwą zdołali wyrównać po świetnej akcji Piotra Zielińskiego, Nicoli Zalewskiego oraz Sebastiana Szymańskiego. W tej akcji bardzo mogło się podobać tempo, które nie było powolne, jak miało to miejsce chociażby w meczu z Bośnią i Hercegowiną. Generalnie pierwszą połowę można było zaliczyć do udanych, pomimo straty gola już na początku meczu.
Druga część spotkania była już jednak zdecydowanie gorsza. Reprezentacja Polski totalnie zgasła, co bezwzględnie wykorzystała Szwecja, strzelając nam dwa gole. W ofensywie brakowało już szybkiego tempa oraz dokładności, które były widoczne w pierwszej części. Słabiej zaczęli grać pomocnicy, przez co nasze akcje nie tworzyły już takiego zagrożenia. W pewnym momencie przestaliśmy stwarzać jakiekolwiek zagrożenie, a Szwedzi przejęli kontrolę nad tempem meczu. Nie pomogły zmiany przeprowadzone przez trenera Urbana i ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 3:1. Na boisku zdołał zameldować się Robert Lewandowski w 88. minucie, jednak trudno oceniać jego występ poza otrzymaną żółtą kartką. Podsumowując cały ten mecz, nasza kadra kolejny raz zagrała dwie zupełnie różne połowy.
Szukając jednak zalet po tym spotkaniu, trzeba docenić drugą część pierwszej połowy. Znowu świetne momenty miał Wiktor Nowak, który wyglądał wręcz rewelacyjnie. Dobre rzeczy można powiedzieć także o Piotrze Zielińskim, który w grze do przodu wyglądał fenomenalnie i mimo słabej gry bez piłki w defensywie dał reprezentacji sporo jakości. Najwięcej uwagi zebrał jednak Mateusz Żukowski, który zastępował naszego kapitana w tym meczu. Piłkarz Magdeburga bardzo pomagał w wielu momentach i wydaje się, że nasza kadra z nim w składzie gra lepiej.
Mateusz Żukowski zagości w reprezentacji na dłużej?
Mateusz Żukowski swoją bardzo wysoką formą na poziomie 2. Bundesligi zapracował na to, aby grać w kadrze. Obecnie pokolenie napastników reprezentacji Polski, mówiąc delikatnie, nie prezentuje się zbyt dobrze. Dobra dyspozycja klubowa Żukowskiego nie mogła więc zostać pominięta przy powołaniach. Oglądając byłego gracza Śląska Wrocław w klubie, można było spodziewać się, że jest to napastnik, który głównie będzie szukał wolnej przestrzeni. Żukowski dysponuje dobrym przyspieszeniem, świetnym ustawieniem, a także bardzo mocnym uderzeniem. W meczu ze Szwecją pokazał jednak inne atrybuty, na które trzeba również zwrócić uwagę.
Pierwszym z nich jest fakt, że Żukowski bardzo dobrze gra tyłem do bramki. 25-latek rzadko kiedy w Magdeburgu pokazywał, że również w tym aspekcie można na nim polegać. Dodatkowo świetnie wyglądał fizycznie i nie bał się wchodzić w pojedynki siłowe ze szwedzkimi obrońcami. Nie był to występ idealny, gdyż przeciętnie wyglądał pod względem rozgrywania, jednak trzeba jasno stwierdzić, że rozegrał dobre spotkanie. Sama praca dla zespołu również była bardzo przekonująca i wielokrotnie Żukowski pomagał drużynie, czy to w pressingu, czy podczas walki o piłkę w środku pola. Był bardzo aktywnym graczem i mimo braku konkretów w postaci gola czy asysty trzeba dać przy nim plusa.
Mimo widocznych niedoskonałości Żukowski na tę chwilę wydaje się lepiej skrojony do potrzeb reprezentacji niż Robert Lewandowski. Kapitan naszej kadry oczywiście nadal jest bardzo ważnym elementem zespołu. Jednak w jego grze coraz częściej widać braki, które pojawiają się wraz z wiekiem. Czy jest to odpowiedni czas na to, aby Robert Lewandowski pożegnał się z kadrą?
Czy czas w kadrze Roberta Lewandowskiego dobiega końca?
Robert Lewandowski to oczywiście niekwestionowana legenda reprezentacji Polski. Dla większości kibiców jest to najlepszy piłkarz w historii naszego kraju, który wiele razy dawał nam bardzo dużo radości. Już jednak od jakiegoś czasu widać po nim, że swoje najlepsze lata ma za sobą. Nadal jest to wielka osobowość, która może dać sporo dobrego w szatni podczas zgrupowania. Pojawia się jednak pytanie, czy jest to odpowiedni moment na to, aby kapitan schodził już na boczny tor i dawał przestrzeń młodszym graczom. Co za tym idzie, w następnych spotkaniach powinien otrzymywać mniej szans na grę, niż miało to miejsce dotychczas. Nie jest to z pewnością łatwy moment dla nikogo, szczególnie dla samego selekcjonera, który bardzo ceni zdanie Lewandowskiego. Niemniej teraz chyba jest już ostatni dzwonek, aby kapitan naszej kadry w końcu dostawał mniej czasu na boisku.
Obecnie reprezentacja Polski bardziej potrzebuje wybieganego i pracującego Żukowskiego. Mimo tak dużej biedy na pozycji napastnika i tak wydaje się, że jest to już odpowiedni czas, aby żegnać się z Robertem. Kadra z nim w składzie wydaje się grać gorzej i zdecydowanie wolniej. Nawet jeśli uda się zagrać coś nieco szybciej, to często złe przyjęcie piłki przez naszego kapitana powoduje stratę. Sam wybór klubu latem mówi już dużo o obecnej formie Lewandowskiego. MLS jest kojarzona głównie z piłkarzami, którzy powoli przymierzają się do końca kariery. To też czeka Roberta i czas na to, aby kadra nauczyła się żyć bez swojej największej gwiazdy.
Jak reprezentacja Polski zagra w najbliższych meczach?
Reprezentacja Polski ma przed sobą jeszcze dwa spotkania w Lidze Narodów. Jan Urban najprawdopodobniej nie będzie chętny do zmian w grze ofensywnej i raczej zagramy tak jak ze Szwecją czy Bośnią. Jest też bardzo duża szansa, że od pierwszej minuty zobaczymy jeszcze Roberta Lewandowskiego, który powinien być w pełni wypoczęty. Nie jest to dziwne, bo nadal jest to kapitan, a selekcjoner naszej kadry traktuje napastnika Chicago Fire jak swojego doradcę. Jeśli jednak w samym meczu Robert zaprezentuje się podobnie jak w spotkaniu z Bośnią, to kibice mogą nie być z tego powodu zadowoleni. Dużo korzystniej wygląda gra z Żukowskim w roli napastnika w pierwszym składzie, bo tak najprawdopodobniej będziemy już grali po odejściu Lewandowskiego.
Istnieje również wariant z grą na dwóch napastników. Przez lata właśnie takie ustawienie najlepiej działało i niewykluczone, że Jan Urban się na to zdecyduje. Sama jednak jego postawa wskazuje na to, że coraz trudniej jest mu pracować w kadrze. Jego wypowiedzi na konferencjach prasowych deprymują wielu powołanych piłkarzy i mówią wprost o braku jakości w naszej reprezentacji. Takie podejście powoduje, że najprawdopodobniej trener Urban nie będzie chciał niczego zmieniać i raczej na obecnym zgrupowaniu nie zobaczymy roszad w formacji.
Kolejne mecze są ważne dla naszej reprezentacji. Obecna atmosfera wokół kadry nie pozwala na porażki, bo pozycja trenera może stać się bardzo słaba. Szanse na grę bez Lewandowskiego w najbliższych meczach są raczej niewielkie i nasz kapitan rozegra dużą część minut. Sęk w tym, czy to na pewno rozsądny pomysł po tym, jak dobrze zapowiada się Żukowski i jak słabo wyglądała nasza gra z przodu w meczu z Bośnią. Na to przyjdzie nam poczekać do końca obecnego zgrupowania.
Polacy przegrywają ze Szwecją. Dobra gra nie wystarczyła
Przemysław Wiśniewski powinien odpocząć od występów w kadrze











