Nowe rozdanie w Tychach – GKS potyka się o Radomiak


Kreowani na kandydata do awansu tyszanie przegrywają z beniaminkiem na inaugurację I ligi

28 lipca 2019 Nowe rozdanie w Tychach – GKS potyka się o Radomiak

Jeszcze niedawno w skarbie kibica I ligi pisaliśmy o GKS-ie Tychy jako o poważnym kandydacie do awansu. Oczywiście to grzech oceniać drużynę po jednym meczu, ale tyski klub zaliczył ogromny falstart. Tyszanie przegrali z beniaminkiem I ligi Radomiakiem Radom 1:2.


Udostępnij na Udostępnij na

W tym roku o awans do ekstraklasy będą mogły powalczyć cztery drużyny z miejsc 3.-6. Dlatego też GKS Tychy jest uważany za jednego z kandydatów do owej walki. Klub ruszył także z nową kampanią marketingową pod hasłem „nowe rozdanie”. Cóż, widocznie to Radomiak miał tym razem na ręce mocniejsze karty.

Gwiazda wieczoru

Choć od początku obraliśmy nieco negatywną narrację, trzeba przyznać, że tyszanie nie rozegrali złego spotkania. Bardzo dużo atakowali, po stracie bramki aktywnie starali się odrobić straty. Ogromny błąd przy pierwszej bramce popełnił Marcin Biernat, wychowanek Cracovii Kraków. Radomianie natomiast sukcesywnie nakładali na rywali pressing, co w głównej mierze przyczyniło się do bramki.

Do świetnej inauguracji w wykonaniu beniaminka przyczynił się także bramkarz Artur Haluch. Golkiper Radomiaka miał pełne ręce roboty, ale ani razu nie popełnił rażącego błędu. Po uderzeniu Łukasza Grzeszczyka z rzutu wolnego Haluch jakby zawisł na chwilę w powietrzu i wybronił piłkę zmierzającą wprost w górny róg bramki. Zdecydowanie bramkarz był jednym z najjaśniejszych punktów Radomiaka.

Artur Haluch to wychowanek Legii Warszawa. Z Legii trafił do Chojniczanki, ta jednak po zaledwie pół roku oddała bramkarza do Ursusa Warszawa. Tam również Haluch spędził zaledwie pół roku, bo po tym czasie zgłosił się po niego Radomiak Radom, będący wówczas w II lidze. Po sezonie 2017/2018 przyszedł kolejny, a wtedy Artur wraz z kolegami zdobyli mistrzostwo i awansowali do I ligi.

Wiele mediów, które pisały o spotkaniu Radomiaka, wychwalało właśnie jego. Haluch skapitulował w drugiej połowie, po strzale z rzutu karnego. „Jedenastka” sprokurowana została przez Meika Karwota, byłego gracza Górnika Zabrze.

Gapiostwo GKS-u

Z drugiej strony także nie zabrakło zawodnika, który brylowałby na tle innych. Graczem tym był Łukasz Grzeszczyk, kapitan GKS-u, który najpierw sprytnie dał się sfaulować w polu karnym, a „jedenastkę” sam zamienił na bramkę. Nieważne jednak, jak bardzo próbował, był to dzień Artura Halucha.

W skarbie Kibicka pisaliśmy o tym, że tyszanie muszą poprawić swoją organizacje w obronie. W przedsezonowych sparingach defensywna gra „Trójkolorowych” nie wyglądała najlepiej i nie inaczej było w meczu z Radomiakiem. Przy pierwszej bramce GKS najpierw miał problemy z wyprowadzeniem piłki (oczywiście przez dobry pressing Radomiaka), a potem Biernat całkowicie odpuścił krycie rywala. Ten ustawiony był na siódmym metrze i wpakował piłkę do „pustaka”.

Druga bramka dla Radomiaka wpadła po dość dużym zamieszaniu. Najpierw źle piłkę do gry wprowadził Jałocha, choć do piłki powinien ruszyć boczny obrońca, który oczywiście tego nie zrobił. Radomiak wywalczył aut i wykorzystał chwilę gapiostwa w formacji obronnej GKS-u do szybkiego wznowienia. Radomianom dopisało nieco szczęście, ale jak wiadomo, szczęście sprzyja lepszym. Meik Karwot odkupił winy i strzelił zwycięską bramkę dla Radomiaka.

Już przed sezonem widać było, że defensywa GKS-u nie należy do najlepiej zorganizowanych. Ostatni mecz kontrolny drużyny z Tychów odbył się za zamkniętymi drzwiami, dlatego też optymistycznie założyliśmy, że trener i piłkarze wyciągnęli wnioski. Jak pokazuje pierwsze spotkanie ligowe, niestety myliliśmy się niechybnie, a GKS póki nie poprawi swojej gry w obronie, może znaleźć się po drugiej stronie tabeli, niż pierwotnie zakładano.

Dlaczego nie wpadło więcej?

Po stracie drugiej bramki obrona GKS-u wyglądała jeszcze gorzej. Oczywiście, tyszanie nie mieli nic do stracenia, bo przecież i tak przegrywali już to spotkanie. Jednak ze zmęczonymi obrońcami „Trójkolorowych” Radomianie nie mieli żadnego problemu i wchodzili w pole karne tyszan jak we własne.

W końcówce spotkania Radomiak, mimo że intensywnie atakował, nie potrafił strzelić bramki. Napastnicy sprawiali wrażenie, jakby na siłę chcieli wjechać do bramki sami i zapisać się na listę strzelców, a nie asystujących. Choć nawet ku temu niezwykle dogodną okazję miał Górski, którą zmarnował. Rezerwowy Radomiaka otrzymał świetne podanie i znalazł się sam na sam z bramkarzem GKS-u. Położył go, a potem… wbiegł z piłką prosto w jego rękawice.

Górski nawet i w tej opisanej wcześniej sytuacji mógł podać do partnera z drużyny, ale zdecydował się na inne rozwiązanie. Trochę dziwne, szczególnie zważywszy na to, że GKS wcale nie zaprzestał atakowania bramki Radomiaka. Klub z Mazowsza powinien tak naprawdę strzelić jeszcze dwie bramki i postawić kropkę nad i.

GKS nadal faworytem?

Teraz należy odpowiedzieć na kilka pytań. Czy to słaby GKS nie potrafił pokonać Radomiaka? A może to Radomiak jest tak silnym zespołem, że pokonuje faworyta?

Trudno po jednym meczu skreślać GKS z listy kandydatów do awansu. Porażka zdarza się każdemu, a Radom to trudny teren, o czym przekonało się wiele zespołów z II ligi. A Radomiak? Może gdyby faktycznie drużyna z Radomia była w stanie ustrzelić trzy czy cztery bramki, moglibyśmy mówić o silnym Radomiaku. Ekipa ta pokazała jednak, że składa się z wielu indywidualistów i brakuje w niej nieco ducha drużyny.

Niesprawiedliwe jest oceniać drużynę po jednym spotkaniu, dlatego zobaczymy, jak Radomiak będzie wyglądał w kolejnych pojedynkach. Może drużyna inaczej będzie funkcjonować pod presją, goniąc niekorzystny rezultat. Może wtedy będziemy mogli zobaczyć świetnie współpracujących ze sobą zawodników Radomiaka.

Co by nie mówić, dla beniaminków była to bardzo udana inauguracja. GKS Bełchatów i Olimpia Grudziądz także wygrały swoje spotkania, więc team beniaminkowie uzbierał komplet punktów. Natomiast GKS-u nie będziemy jeszcze detronizować z miejsca zespołu zdolnego powalczyć o awans, lecz jego pozycja została zachwiana. Oby nie bezpowrotnie.

Komentarze
spokojny_kibuc (gość) - 4 miesiące temu

Bardzo fajne sorawozdania :)
Chyba jednak drużyna GKSu Tychy będzie wyżej sklasyfikowana od Radomiaka na koniec.
Radomiak bezpieczny środek tabeli, a GKS Tychy z próbą awansu do ekstraklasy.

Odpowiedz
Antoni Majewski - 4 miesiące temu

Bardzo dziękuję za miłe słowa!

Odpowiedz
1910 (gość) - 4 miesiące temu

Tychy są za słabe na ekstraklasę :)

Odpowiedz
spokojny_kibuc (gość) - 4 miesiące temu

Być może masz rację. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że niedawni spadkowicze z ekstraklasy z ostatnich dwóch sezonów nie kwapią się zbytnio do jej powrotu, to niewieke stoi na przeszkodzie, żeby taką wycieczkę do ekstraklasy Tychy sobie urządziły.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski