Niespodzianka w Paryżu


Do niemałej niespodzianki doszło w Ligue 1 w rywalizacji wicelidera, Paris Saint-Germain, który zremisował z jedną z najsłabszych ekip, Monaco, 2:2. W innych spotkaniach m.in. Rennes zdobyło trzy punkty rzutem na taśmę, a Auxerre Dariusza Dudki ugrało zaledwie remis w Montpellier.


Udostępnij na Udostępnij na

Nene – Monaco 2:2

Na paryskim Parc des Princes spotkały się jedne z bardziej utytułowanych drużyn we Francji, ale których cele na ten sezon są diametralnie różne. – Nie boimy się PSG – zapowiadał Peter Hansson, defensor broniącego się przed spadkiem Monaco. Zaś Paris Saint-Germain chciało ugrać ze słabym przeciwnikiem kolejne trzy punkty, licząc ponownie na geniusz Brazylijczyka Nene. Ciekawe, że jeszcze przed rokiem grał on po drugiej stronie barykady, a po przeprowadzce do stolicy odmienił całkowicie grę PSG. Goście wraz z deklaracją nie ugięli się przed mocnym przeciwnikiem i próbowali prowadzić wyrównaną grę przez całe spotkanie. Co prawda, po pół godzinie gry objęli oni prowadzenie po główce Sebastiena Puygreniera, lecz z każdą następną minutą widać było, iż potencjał ludzki, a także zaangażowanie zdecydowanie korzystniej wyglądały po stronie przeciwnej. Nie minęło dziesięć minut, a we znaki „Czerwono-białych” dał się ich były kolega, oddając z ponad 20 metrów zaskakujący strzał z niczego. Totalnie zaskoczony był tym Stephane Ruffier, który nie popisał się w tej sytuacji.

Po przerwie obraz gry nie uległ zbytnio zmianie, może z wyjątkiem jeszcze większej agresywności paryżan. Odważne ataki przyniosły efekt w 52. minucie meczu, a bohaterem gospodarzy ponownie został Nene. Jego 13 trafienie ponownie było strzałem z dystansu, jednak tym razem padł on z bocznego sektora pola karnego i był technicznym uderzeniem w samo okienko. Golkiper Monaco nawet nie ruszył z miejsca. Jednobramkowe prowadzenie nie satysfakcjonowało podopiecznych Antoine’a Koumbarego, którzy ostatnimi czasy są na wysokiej fali. Najlepszą okazję do podwyższenia wyniku miał Ludovic Giuly, lecz w sytuacji sam na sam został powstrzymany świetnym wyczuciem i refleksem Rufiera. Wszyscy na świecie usłyszeli kiedyś w życiu utarty frazes: „Niewykorzystane sytuacje się mszczą”. Nie inaczej skończyło się na Parc des Princes. Na dwie minuty przed końcem spotkania złą interwencję obrońców wykorzystał strzałem z półobrotu Daniel Niculae. Bramkę tę jednak można zaliczyć do kontrowersyjnych, gdyż w czasie przeprowadzanej przez gości akcji na boisku zwijał się z bólu Stephane Sessegnon, który ucierpiał we wcześniejszym starciu z rywalem. Niemniej jednak gracze Guya Lacombe’a wyrównali stan meczu i dotrzymali rezultat do końca, co wyjątkowo nie przypadło zgromadzonej na obiekcie publiczności. PSG nie skorzystało z okazji objęcia prowadzenia w lidze i czeka na jutrzejszą odpowiedź Lille i Lyonu, zaś punkt wywalczony w Paryżu jest dla Monaco bezcenny.

Rennes wskoczyło na podium

Rzutem na taśmę piłkarze Rennes zapewnili sobie zwycięstwo w spotkaniu z Valenciennes. Otóż nastawionych na grę w defensywie i dobrze w niej zorganizowanych graczy z północy Francji udało się przełamać dopiero w 93. minucie meczu. Bohaterem „Czerwono-czarnych” został obrońca Jean-Armel Kana-Biyik. Wtedy to dokładnym dośrodkowaniem z rożnego popisał się powracający po ciężkiej kontuzji nerki Fabien Lemoine, a swoją głowę dołożył wspomniany już defensor gospodarzy. Dla Rennes zwycięstwo jest potwierdzeniem wysokich aspiracji w tym sezonie, co chętnie powtórzą w ostatnim ligowym spotkaniu z normandzkim Caen.

Nikt nie znalazł formy

Mecz pomiędzy Montpellier a Auxerre miał być okazją dla którejś ze stron, by po kilku nieudanych występach wejść na drogę zwycięstw. AJA nie wygrało już od czterech spotkań, a „La Pallade” od trzech i dziś również żadnej z ekip ta sztuka się nie powiodła. Remis 1:1 nie satysfakcjonuje nikogo, gdyż pucharowe marzenia mieli i jedni, i drudzy, lecz z powodu ostatnich wyników grzęzną w środkowej części tabeli. Przed przerwą bramek nie ujrzeliśmy, lecz w drugiej odsłonie worek z nimi się otworzył. W 58. minucie fantastyczną indywidualną akcją popisał się Younes Belhanda, a wymieniwszy szybkie podania z Olivierem Giroud wpadł w pole karne i bez kłopotów pokonał Oliviera Sorina. Minął kwadrans i przyszło wyrównanie. Z zamieszania przed polem karnym skorzystał Alain Traore, który mocno uderzył zgraną przez Sammaritano piłkę. Bramkarz nie miał szans, gdyż uderzenie było wyjątkowo silne i zarazem precyzyjne. Futbolówka, nim wpadła do siatki, odbiła się jeszcze od słupka. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie. Całe spotkanie w drużynie Jeana Fernandeza rozegrał Dariusz Dudka, oczywiście, na prawej obronie. Ciekawe, że oba te zespoły reprezentowały Francję w europejskich pucharach i tylko one nie dotrwały w nich do etapu wiosennego. W przyszłym sezonie może ich tam w ogóle zabraknąć.

Zima znów wygrała

Jedno z sobotnich spotkań zostało odwołane z powodu warunków atmosferycznych. Oczywiście, źródłem problemu był śnieg i ponownie dotknęło to północną część kraju. Potyczka w Lens pomiędzy gospodarzami a Caen została przeniesiona na jutro na godzinę 17.

Pozostałe dzisiejsze wyniki:

Nice – Stade Brestois 1:1

Saint-Etienne – Arles Avignon 2:0

Toulouse – Lorient 3:0

 

Komentarze
~Pater (gość) - 15 lat temu

A pare lat temu Monaco w finale LM grało..

~Marcin77 (gość) - 15 lat temu

No właśnie-kolego powyżej ma rację...Bo AS
MONACO,to może na dziś klub słaby i z niewielką
liczbą kibiców,ale we wcale tak niedalekiej
przeszłości grywali naprawdę solidnie w
najważniejszych europejskich rozgrywkach;)Więc to
trzeba im oddać i szanować

Najnowsze