Niesamowity mecz w Gdańsku!


12 maja 2013 Niesamowity mecz w Gdańsku!

W drugim niedzielnym meczu 26. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Lechia Gdańsk zremisowała w niesamowitym meczu z Ruchem Chorzów 4:4. Remis Lechii Gdańsk zagwarantował w 94. minucie Adam Duda.


Udostępnij na Udostępnij na

Adam Duda dał remis Lechii
Adam Duda dał remis Lechii (fot. Agnieszka Skórowska/iGol.pl)

Pierwsze minuty meczu należały do Ruchu Chorzów. Piłkarze Jacka Zielińskiego utrzymywali się niemal cały czas przy piłce i próbowali stworzyć akcję, która zakończyłaby się bramką. Jednak to piłkarze Bogusława Kaczmarka strzelili pierwsi. W 6. minucie meczu Deleu świetnie oskrzydlił akcję prawą flanką i precyzyjnie dośrodkował w pole karne, a tam Wiśniewski dokładnie uderzył głową i piłka jeszcze po rękach Kamińskiego wpadła do siatki. W tej akcji wielkie brawa należą się dla Deleu za świetną centrę i za bardzo dobre uderzenie głową dla Wiśniewskiego. Dwie minuty później było już 1:1. Ładna zespołowa akcja Ruchu przyniosła wyrównanie. Starzyński podał w uliczkę do Janoszki, a ten precyzyjnym strzałem w okienko z bliskiej odległości pokonał Buchalika. W 14. minucie Ruch mógł wyjść na prowadzenie. Janoszka oddał piękny strzał po solowej akcji i zwodzie na zamach, lecz Buchalik stanął na wysokości zadania i końcówkami palców obronił to uderzenie. W 23. minucie meczu Lechia objęła prowadzenie. Paweł Buzała dostał piłkę na prawą stronę, dostrzegł przytomnie Ricardinho i zagrał mu piłkę na 18. metr, Brazylijczyk uwolnił się spod opieki zawodników Ruchu i huknął, ile fabryka dała. Tą bramką zawodnik Lechii udowodnił, że pogoda w Polsce zaczyna mu odpowiadać coraz bardziej i już nie trzeba go trzymać w „mikrofalówce”, jak powiedział niegdyś Bogusław Kaczmarek o Brazylijczyku, któremu pogoda w Polsce zimą bardzo nie odpowiadała, co przekładało się na jego słabą grę. W 33. minucie Lechia mogła prowadzić 3:1. Dośrodkowanie od Deleu dostał Mateusz Machaj, który jednak nie wpakował piłki do bramki po strzale głową z 3 metrów i kibice mogli zadać sobie pytanie: Jak to nie wpadło? Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 2:1 dla Lechii.

Pavel Sultes (Ruch Chorzów)
Pavel Sultes (Ruch Chorzów) (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)

Pierwszą groźną sytuację w drugiej połowie wypracowali sobie zawodnicy Lechii Gdańsk. W 56. minucie Paweł Buzała zmarnował idealną okazję, był sam na sam z Kamińskim, jednak snajper drużyny z Gdańska posłał futbolówkę obok bramki. Dwie minuty później Ruch wyrównał. Dobrą wrzutką popisał się Marek Zieńczuk, który zagrał na centymetry do Sultesa, i Czech z bliskiej odległości głową strzelił bramkę na 2:2. W 64. minucie Sultes strzelił bramkę dającą prowadzenie Ruchowi Chorzów. Bąk niespecjalnie przeszkadzał Janoszce, który dokładnie zagrał do Sultesa w pole bramkowe, a tam Brożek kompletnie odpuścił Czecha i były zawodnik Polonii Warszawa z najbliższej odległości wpakował piłkę do bramki. W 78. minucie w Gdańsku było już 2:4. Sultes, który nie znalazł wolnego miejsca w polu karnym, zauważył niepilnowanego Zieńczuka, podał mu, a ten plasowanym strzałem po długim słupku podwyższył wynik spotkania. W 89. minucie strzał Surmy po zgraniu głową Ricardinho trafił w słupek i w Gdańsku nadal było 2:4, jednak to, co nie udało się Surmie, udało się Rasiakowi. Trzy minuty później Lechia strzeliła bramkę na 3:4. Buzała wbiegł w pole karne i zagrał do Rasiaka, a ten na wślizgu skierował piłkę do siatki. W 94. minucie na PGE Arenie wybuchła wielka euforia. Jarosław Bieniuk podał piłkę w pole karne Adamowi Dudzie, a ten strzałem piętką pokonał bramkarza Ruchu Chorzów. Piłkarze Bogusława Kaczmarka strzelili w doliczonym czasie dwie bramki i uratowali remis.

Podsumowując, kibice zgromadzeni na obiekcie w Gdańsku mogli zobaczyć tylko bardzo emocjonujący mecz, bo poziom czysto piłkarski nie był tak wysoki jak stan emocji.

Komentarze
~asw (gość) - 13 lat temu

Cóż za kaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaapitalny mecz

Najnowsze