Miedź Legnica nie zaliczy początku tego sezonu do udanych. W grze beniaminka można znaleźć kilka pozytywów, które jednak schodzą na dalszy plan w obliczu słabych wyników poszczególnych spotkań. Przed startem rozgrywek w Legnicy dokonano kilku ciekawych wzmocnień, które miały zagwarantować odpowiednią jakość. Na razie jednak większość z pozyskanych zawodników rozczarowuje.
Piłkarze Wojciecha Łobodzińskiego często sami komplikują sobie życie. Mają na koncie już trzy mecze, które kończyli w osłabieniu po czerwonych kartkach. Co ciekawe, jeden z nich Miedź wygrała. W pokonanym polu zostawiła Lechię Gdańsk, pomimo iż w 31. minucie plac gry opuścić musiał Santiago Naveda.
Pierwszoligowa dominacja
Legniczanie do ekstraklasy awansowali, wygrywając rozgrywki w pierwszej lidze. Ich przewaga nad drugim Widzewem wyniosła 15 punktów. Miedź mogła się pochwalić najbardziej efektywną obroną w całej stawce. Z kolei jej ofensywa była gorsza pod względem liczby zdobytych bramek tylko od Arki Gdynia. Awans do najwyższej klasy rozgrywkowej klub z województwa dolnośląskiego zapewnił sobie po 31. kolejce gier.
Ciekawostką jest fakt, że tegoroczny beniaminek lepiej punktował na wyjazdach niż w spotkaniach na własnym boisku. Czołowymi postaciami drużyny na pierwszoligowych murawach byli Paweł Lenarcik, Jon Aurtenetxe, Nemanja Mijusković, Maxime Dominguez, Maciej Śliwa, Kamil Zapolnik oraz Patryk Makuch. Trzon tej ekipy udało się utrzymać prawie w całości.
Prawie, ponieważ do Cracovii odszedł Makuch. I tę stratę drużyna po prostu musiała boleśnie odczuć. 23-latek zdobył w ligowych meczach 14 bramek i był najlepszym strzelcem zespołu. Miedź na tym transferze zarobiła około pół miliona euro, ale w jej przedniej formacji powstała luka, którą bardzo trudno wypełnić. To zadanie postawiono przed Angelo Henriquezem. Chilijczyk do tej pory ma na swoim koncie dwa trafienia, niestety oba w spotkaniach przez legniczan przegranych.
Ciekawe transfery
„Miedzianka” nie spoczęła na laurach, lecz była aktywna na rynku transferowym. Zakontraktowani zawodnicy mogli dawać nadzieję, że drużyna stanie się dzięki nim silniejsza, a na treningach zwiększy się poziom rywalizacji o miejsce w wyjściowym składzie. Ze znaczących ubytków przywołać należy tylko wymienionego już wcześniej Makucha.











