Nie jest łatwo Polakom odnaleźć się na francuskich boiskach. Ostatni sezon pokazał to dobitnie. Maciej Rybus powrócił do Rosji, zamieniając Olympique Lyon, dla którego w Ligue 1 rozegrał zaledwie 19 spotkań, na Lokomotiv Moskwa. Grzegorz Krychowiak porzucił wszelkie nadzieje na grę w PSG i z coraz większą determinacją szuka nowego klubu. Czarne chmury zebrały się także nad głową, występującego od tego sezonu w FC Nantes, Mariusza Stępińskiego.
Burzliwy sezon
Początki, jak w większości takich przypadków, były mocno obiecujące. „Stępel” zadebiutował 11 września 2016 r. w meczu z Metz, a już w następnej kolejce zaliczył debiutanckie trafienie w spotkaniu z AS Nancy. Polak zdobył zaufanie u trenera Girarda, problem w tym, że prezes „Kanarków” przestał ufać szkoleniowcowi. Czarę goryczy przelała porażka 0:6 z Olympique Lyon. 8 grudnia ubiegłego roku jego miejsce zajął Sergio Conceicao, który niedługo później w ataku zaczął stawiać na nowo sprowadzonego Prejucę Nakoulmę.
Portugalczyk sukcesywnie odsuwał od gry 22-letniego napastnika urodzonego w Sieradzu. Mariusz próbował przekonać do siebie w najlepszy sposób – zdobywając bramki. Jeszcze w połowie lutego, po meczu z Olympique Marsylia, w którym strzelił pięknego gola na 2:0 (został porównany z bramką Lewandowskiego przeciwko Freiburgowi; przyjęcie piłki klatką piersiową i mimo pilnowania przez trójkę obrońców, obrót i pokonanie bramkarza pewnym strzałem). „L’Equipe” napisało, że był to zdecydowanie najlepszy występ polskiego napastnika, w którym pokazał, że może być liderem we francuskiej drużynie. Trener miał jednak inne plany. I tak Stępiński zaczął zaliczać tylko epizody na boisku, zdarzało się, że lądował poza kadrą meczową.
W marcu i kwietniu wystąpił co prawda w 11 spotkaniach, ale spędził na boisku zaledwie… 13 minut! Prasa pisała, że szkoleniowiec w ogóle nie wierzy w umiejętności 22-latka i dla niego Stępiński nie istnieje. Mocne słowa tym bardziej dziwią, że Portugalczyk nie dał za dużo szans zawodnikowi na przekonanie do siebie. Marcin Kubacki, agent „Stępla”, zaczął mówić coraz głośniej o konieczności zmiany otoczenia podczas letniego okienka transferowego, z drugiej strony Waldemar Kita, prezes Nantes, wciąż mówił, że Mariusz jest ważną częścią zespołu i tylko od niego zależy, jaka będzie jego przyszłość. Na początku czerwca Conceicao odszedł, aby objąć drużynę FC Porto, a na jego miejsce zatrudniono 65-letniego Claudio Ranieriego.
Urlopowa afera
I tu zaczyna się kolejny etap historii. Stępiński wyjeżdża na mistrzostwa Europy U-21 do Polski, a po nieudanej dla reprezentacji fazie grupowej, 22 czerwca, rozpoczyna urlop. W międzyczasie jednak udaje się jeszcze na spotkanie z nowym menedżerem i dostaje pozwolenie na trzy tygodnie wakacji. Wraz z początkiem lipca Nantes rozpoczęło przygotowania do nowego sezonu, ale bez polskiego napastnika. Kiedy ten wrócił z wypoczynku, zaczął trenować indywidualnie. Nie rozegrał żadnego sparingu i wiadomo, że nie wejdzie na boisko, póki nie będzie gotów do gry. Jasna sprawa. Ale burzę wywołał opublikowany ostatnio wywiad z Kitą, który zapytany o sytuację Mariusza odpowiedział, że napastnik powinien skrócić wakacje i przyjechać na zgrupowanie, tym bardziej że „Kanarki” mają nowego trenera i mało czasu do rozpoczęcia sezonu. Co więcej, dostało się też Kubackiemu, którego prezes nazwał złym doradcą oraz zarzucił mu przedkładanie pieniędzy nad dobrem zawodnika. Z jego słów można wywnioskować, że pozycja młodego Polaka w 7. drużynie ubiegłego sezonu Ligue 1 słabnie i jeśli nie weźmie się do pracy, to, cytując Kitę, „trzeba będzie usiąść i pomyśleć, co dalej”.











