Lech Poznań utknął przed rewanżem z KI Klaksvik. Mgła nad Vagárem uniemożliwia wylot


Kolejorz chciał przechytrzyć rywali i przylecieć tylko na sam mecz. Pytanie, czy to właśnie nie pokrzyżowało planów Lecha przed rewanżem?

12 sierpnia 2026 Lech Poznań utknął przed rewanżem z KI Klaksvik. Mgła nad Vagárem uniemożliwia wylot
Weronika Pospiech

W środę Lech Poznań miał być już w powietrzu. Zamiast tego mistrzowie Polski godzinami czekali na Ławicy, a port lotniczy Vágar, jedyne okno na Wyspy Owcze, zasłoniła gęsta mgła. Rewanż III rundy eliminacji Ligi Europy z KI Klaksvik stał się nie tylko kwestią piłki, lecz także cierpliwości, pilotów i decyzji UEFA.


Udostępnij na Udostępnij na

Czasami największym rywalem nie jest przeciwnik, tylko mapa, pogoda lub okoliczności. Poznaniacy w pierwszym meczu wygrali 1:0 po golu Yannicka Agnero. Lecieli bronić tej zaliczki na Tórsvøllur w Tórshavn. Plan był prosty, czarter z Ławicy o 14:30, ok. trzech godzin lotu, potem autokar. Mgła nad farerskim lotniskiem jednak spłatała figla i pokrzyżowała plany Lecha Poznań.

Odprawieni, ale nie odlecieli

Drużyna była już po odprawie, a samolot w gotowości. Port w Vagáru nie dawał jednak zgody na przyjęcie maszyny. To nie kaprys, lecz lokalna norma. Vágar to lotnisko kategorii C, wymagające specjalnych uprawnień załogi, a mgła i niska podstawa chmur od lat zawracają samoloty znad archipelag. O czym zagraniczne relacje z Wysp Owczych przypominają regularnie.

Trener Niels Frederiksen nie owijał w bawełnę. Nie można było czekać do 21:00, bo piloci mają obowiązkowy odpoczynek, a wtedy odpada także poranny wylot. Klub ogłosił decyzję. W środę nie lecą. Nowa próba na czwartek, godz. 8:00. Mecz na razie pozostaje w pierwotnym terminie czyli 19:30 czasu polskiego.

Bez treningu na miejscu

Jeśli Lech dotrze rano, nie odbędzie ani jednej jednostki treningowej w Tórshavn. Z hotelu do stadionu to jeszcze ok. godziny drogi. Delikatnie mówiąc, to warunki, w których nawet jednobramkowa zaliczka zaczyna ważyć więcej niż zwykle. UEFA monitoruje sprawę. Wariant awaryjny to przesunięcie na piątek, a nawet sobotę. Dla Kolejorza, na szczęście, kalendarz ligowy jest w tej chwili łaskawszy. Potyczka z Wisłą Płock i tak została wcześniej przełożona. Pytanie brzmi, czy farerska pogoda da w ogóle zielone światło.

Kadrowa wyrwa w cieniu ostrym cieniu mgły

Na tym nie koniec problemów. Terry Yegbe i Yannick Agnero, ten sam, który dał Lechowi gola w Poznaniu, nie pojawili się nawet na środowym treningu. Chodzi o kwestie wizowe. Obaj musieli polecieć do Afryki załatwiać pozwolenia na pracę, zanim dotychczasowe wygasną. Do tego Leo Bengtsson i Filip Jagiełło pauzują przez kontuzje. Z dobrych wieści, Alex Douglas wraca do dyspozycji sztabu. Biorąc pod uwagę kontekst z Sports Mole; Farerzy bez gola w trzech kolejnych europejskich meczach, Lech po serii zwycięstw jest faworytem na papierze. Tylko że Lech musi jeszcze tam dolecieć.

Cierpliwość albo awans

Włodarze Lecha szukają rozwiązań, UEFA czuwa, a Kibice Kolejorza, także ci lecący z Francji i Norwegii, doświadczają tej samej pogodowej blokady. Pierwszy historyczny wyjazd Lecha na Wyspy Owcze miał być logistyczną przygodą. Okazał się testem nerwów. Czy czwartkowy poranek okaże się przychylny do lotu? Czy mecz zostanie przesunięty? Póki piłka w grze, a raczej póki samolot nie wystartuje, nic nie jest jeszcze przesądzone. Mglista wizja przyszłości, która po ostatnich blamażach Lecha i tak była ciemna, jakby na zamówienie.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze