Niedzielny mecz bez historii. Lech, jak był nieskuteczny i ospały, taki pozostał. Piast Gliwice wciąż pozostaje drużyną z mądrze przygotowanym planem taktycznym, ale z deficytami w jakości, a tempo, w jakim traci istotnych piłkarzy, wcale nie pomaga Danielowi Myśliwcowi.
Senny początek meczu. Lech się męczył i był nieskuteczny
Pierwsze 10 minut spotkania nie rozpieściło kibiców zgromadzonych przy Bułgarskiej. Poza strzałem Jakuba Lewickiego i efektowną zabawą piłką Luisa Palmy, nie mieliśmy nic. „Piastunki” zaczęły atakiem na pole karne Lecha Poznań, ale próby były niecelne lub kończyły się interwencją Mateusza Lisa. Zawodnicy Daniela Myśliwca dobrze pilnowali pola karnego. Całkiem aktywny był Luis Palma, w gąszczu obrońców gości długo nie był w stanie odnaleźć się Yannick Angero. W 21. minucie dobrze podał Daniel Hakans, ale Antoni Kozubal nie poradził sobie z piłką i Domen Gril nie musiał nawet szczególnie się wysilać. Mieliśmy wrzutki Hugo Vallejo, skrzydłowy Piasta Gliwice oddawał nawet strzał. Co jakiś czas Gliwiczanie dochodzili do głosu, ale nie wynikało z tego żadne zagrożenie. Strzał z dystansu oddał także Ivan Lima w 26. minucie spotkania.
Bardzo groźną sytuację mogliśmy ujrzeć w 32. minucie spotkania. Patrik Walemark najpierw wcisnął się między dwóch piłkarzy Piasta Gliwice z piłką, uciekł wracającej defensywie „Piastunków”, jednak w pojedynku sam na sam z Domenem Grilem musiał uznać wyższość golkipera ekipy ze Śląska. Minutę później pozycję w polu karnym rywala wywalczył Yannick Agnero. Iworyjczyk złożył się do strzału, podkręcił piłkę, ale ta minęła bramkę. Chwilę później fenomenalnym zagraniem przeszywającym linię obrony popisał się Radosław Murawski, wślizgnąć się w piłkę spróbował Luis Palma, ale znów piłkarze „Dumy Wielkopolski” musieli obejść się smakiem.
Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą część spotkania do głosu doszedł Samuel Ntamack. Kolejna sytuacja jeden na jeden w meczu i znów górą okazał się bramkarz – tym razem taki stan rzeczy ucieszył kibiców „Kolejorza”. Gliwiczanie przed zejściem do szatni zrobili się agresywniejsi, pewniejsi siebie, wykorzystywali straty, które pojawiły się przy wyprowadzeniu piłki przez piłkarzy Lecha. Brakowało piłkarskiej jakości. Strzały oddawane przez piłkarzy Piasta Gliwice były przerażająco wręcz niecelne.
Świetne zmiany Nielsa Frederiksena, gol w debiucie utalentowanego Karola Delikata
Początek drugiej połowy meczu nie emanował w wiele interesujących akcji. Piast Gliwice unikał ofensywnych wyjść, zaczynał kraść cenne minuty – bądź co bądź, punkcik wywalczony na terenie mistrza Polski nie brzmiał tak źle. Lech dalej walił głową w mur. Nieskuteczny był Yannick Agnero, niewiele lepiej wyglądało to w przypadku jego partnerów z ofensywy. A znów swoje okazje mieli i mogli na spokojnie otworzyć wynik spotkania.











