Katowickie marzenie o Ekstraklasie


Dlaczego GKS-owi wciąż daleko do walki o awans?

13 września 2018 Katowickie marzenie o Ekstraklasie

12 sezon z rzędu w I Lidze, najwięcej ze wszystkich aktualnie grających w tych rozgrywkach drużyn. Kilka ataków na Ekstraklasę, wszystkie nieudane. Mowa rzecz jasna o GKS-ie Katowice, który po starcie bieżących rozgrywek, jest bliżej walki o utrzymanie niż walki o awans do LOTTO Ekstraklasy.


Udostępnij na Udostępnij na

Ekstraklasa albo śmierć

Przed tym sezonem wydawało się, że GKS Katowice wreszcie powalczy o coś więcej niż bycie blisko awansu. Mogło się wydawać, że skoro Miedź Legnica która również od kilku lat marzyła o awansie, wreszcie go wywalczyła, to czekający na powrót do Ekstraklasy od 2005 roku i Katowiczanie pójdą ich drogą. Tymczasem „GieKSa” po dziewięciu kolejkach zgromadziła raptem siedem punktów – tyle samo, co mający regularne problemy Stomil i punkt mniej niż Warta Poznań, która mogła jeszcze kilkanaście dni temu wycofać się z rozgrywek. Niżej od trzykrotnych zdobywców Pucharu Polski są jedynie Garbarnia Kraków i Bruk-Bet Termalica Nieciecza.

W ostatnich latach Katowiczanom jednak tak słabe starty zdarzają się notorycznie. Zwykle właśnie tymi początkami sezonu przegrywali całe rozgrywki. Widziałem na żywo mecz przedostatniej kolejki ubiegłego sezonu w wykonaniu GKS-u. Wówczas po długiej walce Katowiczanie zremisowali w Grudziądzu z Olimpią 1:1. Dla obu klubów był to wynik bolesny, Olimpia spadała bowiem do II Ligi, a Katowiczanie tracili szanse na awans, który na dodatek wywalczył odwieczny rywal z Sosnowca. Widziałem wówczas schodzących do szatni graczy śląskiego klubu. Na ich twarzach malowało się wyraźne rozgoryczenie i smutek. Czy tak będą wyglądać twarze graczy tego klubu pod koniec tego sezonu? Trudno w tej chwili wyrokować, ale spełnienie słynnego hasła „Ekstraklasa albo śmierć” na tą chwilę wydaje się być tak samo pewne jak to, że Cracovia w tym sezonie zostanie mistrzem Polski.

Trener na… rok?

11 stycznia tego roku nowym trenerem „GieKSy” został Jacek Paszulewicz, wcześniej szkolący Olimpię Grudziądz. Zastąpił Piotra Mandrysza, pod wodzą którego Katowiczanie grali średnio. Po objęciu drużyny przez Paszulewicza piłkarze szybko zaczęli punktować i ostatecznie, używając terminologii lekkoatletycznej, przegrali sezon na ostatnich dwóch płotkach. Wydawało się, że w tym sezonie Paszulewicz zacznie marsz na Ekstraklasę, tymczasem wiemy jak wygląda obecna sytuacja Katowiczan w tabeli. W kuluarach mówi się o tym, że jeśli gra Katowiczan nie ulegnie znacznej poprawie, to jego praca przy Bukowej może zakończyć się w niedługim czasie. Trzeba jednak przyznać, że warunki pracy 41-latka nie są najłatwiejsze. Latem w klubie doszło do sporego przemeblowania, ale o tym za chwilę. Do tego presja jaka nakłada się na zarówno piłkarzy jak i szkoleniowca Katowiczan jest spora. Kibice bowiem domagają się wyników, niekiedy nawet ponad stan.

Spore zmiany w składzie

Latem w klubie doszło do sporego przemeblowania i widać było, szczególnie w pierwszych kolejkach, że katowickiemu zespołowi brakowało zgrania. Paszulewicz stracił latem chociażby najlepszego obrońcę zeszłego sezonu Lukasa Klemenza, bywającego kapitanem Tomasza Midzierskiego, będącego wręcz legendą Katowiczan Grzegorza Goncerza, czy wiosną będącego podstawowym lewym obrońcą Kamila Słabego. W drużynie zameldowało się jednak sporo całkiem uznanych graczy. Paszulewicz tuż po zakończeniu sezonu sięgnął po dwóch byłych podopiecznych, będącego w zeszłym sezonie liderem Olimpii Grudziądz Damiana Michalika i wyróżniającego się pomocnika Grudziądzan Kamila Kurowskiego. Do tego doszli posiadający spore doświadczenie Mariusz Pawełek, legendarny Jakub Wawrzyniak, uznani ligowcy: Arkadiusz Woźniak, Grzegorz Piesio i Bartosz Śpiączka. Zespół wzmocnili też młodzi zdolni Adrian Łyszczarz i Tymoteusz Puchacz. Na papierze kadrowo GKS ma potencjał na TOP5 Fortuna I Ligi. Na boisku jednak tego nie widać. Pytanie jak wielki wpływ na słabe wejście w nowy sezon miał wpływ tak rozlicznej grupy nowych, muszących zgrać się ze sobą zawodników?

Nowy stadion, a komu to potrzebne?

Był czas, że stadion przy ulicy Bukowej był najnowocześniejszym obiektem w naszym kraju. Czasy to jednak odległe, bo powiedzieć o stadionie „GieKSy” tak można było około 30 lat temu. Dziś jest to obiekt przestarzały i kibice domagają się unowocześnienia obiektu. To kolejny problem katowickiego klubu, bowiem z różnych względów, w przypadku gdyby udało im się wywalczyć upragniony awans do Ekstraklasy, mogliby mieć problemy z otrzymaniem bezwarunkowej licencji. O ile bowiem stadion spełnia standardy I Ligi i spełniał standardy Ekstraklasy, gdy katowicki zespół grał w niej po raz ostatni (czyli 13 lat temu), o tyle dziś Komisja Licencyjna mogłaby nie zaakceptować stanu obiektu w Katowicach.

GKS Katowice to bez dwóch zdań klub zasłużony w historii polskiej piłki, kilkukrotnie byli blisko tytułu mistrzów Polski, trzykrotnie sięgnęli po puchar naszego kraju, toczyli słynne boje w europejskich pucharach z takimi markami jak SL Benfica, Bayer 04 czy Girondins de Bordeaux. Dziś jednak w klubie mogą jedynie wspominać z rozrzewnieniem dawne dzieje i marzyć o lepszym jutrze. Tego jednak ciągle nie widać.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Możesz zalogować się swoim kontem FB, Twitter lub pisać jako gość.

Najnowsze