12 sezon z rzędu w I Lidze, najwięcej ze wszystkich aktualnie grających w tych rozgrywkach drużyn. Kilka ataków na Ekstraklasę, wszystkie nieudane. Mowa rzecz jasna o GKS-ie Katowice, który po starcie bieżących rozgrywek, jest bliżej walki o utrzymanie niż walki o awans do LOTTO Ekstraklasy.
Ekstraklasa albo śmierć
Przed tym sezonem wydawało się, że GKS Katowice wreszcie powalczy o coś więcej niż bycie blisko awansu. Mogło się wydawać, że skoro Miedź Legnica która również od kilku lat marzyła o awansie, wreszcie go wywalczyła, to czekający na powrót do Ekstraklasy od 2005 roku i Katowiczanie pójdą ich drogą. Tymczasem „GieKSa” po dziewięciu kolejkach zgromadziła raptem siedem punktów – tyle samo, co mający regularne problemy Stomil i punkt mniej niż Warta Poznań, która mogła jeszcze kilkanaście dni temu wycofać się z rozgrywek. Niżej od trzykrotnych zdobywców Pucharu Polski są jedynie Garbarnia Kraków i Bruk-Bet Termalica Nieciecza.
W ostatnich latach Katowiczanom jednak tak słabe starty zdarzają się notorycznie. Zwykle właśnie tymi początkami sezonu przegrywali całe rozgrywki. Widziałem na żywo mecz przedostatniej kolejki ubiegłego sezonu w wykonaniu GKS-u. Wówczas po długiej walce Katowiczanie zremisowali w Grudziądzu z Olimpią 1:1. Dla obu klubów był to wynik bolesny, Olimpia spadała bowiem do II Ligi, a Katowiczanie tracili szanse na awans, który na dodatek wywalczył odwieczny rywal z Sosnowca. Widziałem wówczas schodzących do szatni graczy śląskiego klubu. Na ich twarzach malowało się wyraźne rozgoryczenie i smutek. Czy tak będą wyglądać twarze graczy tego klubu pod koniec tego sezonu? Trudno w tej chwili wyrokować, ale spełnienie słynnego hasła „Ekstraklasa albo śmierć” na tą chwilę wydaje się być tak samo pewne jak to, że Cracovia w tym sezonie zostanie mistrzem Polski.
Trener na… rok?
11 stycznia tego roku nowym trenerem „GieKSy” został Jacek Paszulewicz, wcześniej szkolący Olimpię Grudziądz. Zastąpił Piotra Mandrysza, pod wodzą którego Katowiczanie grali średnio. Po objęciu drużyny przez Paszulewicza piłkarze szybko zaczęli punktować i ostatecznie, używając terminologii lekkoatletycznej, przegrali sezon na ostatnich dwóch płotkach. Wydawało się, że w tym sezonie Paszulewicz zacznie marsz na Ekstraklasę, tymczasem wiemy jak wygląda obecna sytuacja Katowiczan w tabeli. W kuluarach mówi się o tym, że jeśli gra Katowiczan nie ulegnie znacznej poprawie, to jego praca przy Bukowej może zakończyć się w niedługim czasie. Trzeba jednak przyznać, że warunki pracy 41-latka nie są najłatwiejsze. Latem w klubie doszło do sporego przemeblowania, ale o tym za chwilę. Do tego presja jaka nakłada się na zarówno piłkarzy jak i szkoleniowca Katowiczan jest spora. Kibice bowiem domagają się wyników, niekiedy nawet ponad stan.












