Rozczarowujący początek sezonu w wykonaniu ekipy Massimiliano Allegriego sprawił, że wiele osób dawno skreśliło już Juventus z grona kandydatów do walki o scudetto. Tymczasem „Bianconeri” przeżywają obecnie renesans formy i od ośmiu spotkań są niepokonani w rozgrywkach ligi włoskiej. Zaowocowało to marszem w górę tabeli i znacznym zmniejszeniem straty do czołówki. Jakie szanse na końcowy triumf ma „Stara Dama”?
Kiepski start zwiastował spore problemy. Juventus pomimo dużych letnich wzmocnień oraz ambicji walki o najwyższe cele znalazł się kiepskim położeniu i musiał drżeć o miejsce premiowane grą w Lidze Mistrzów. Na szczęście dla Allegriego, który z meczu na mecz zbliżał się już do utraty posady szkoleniowca „Starej Damy”, drużyna zaczęła wygrywać. Włoch uratował swój etat, a Juventus doskoczył do czołówki. Seria ośmiu meczów bez porażki oraz bez straconej bramki w Serie A jest godna podziwu. Niemniej styl, w jakim te zwycięstwa zostały osiągnięte, pozostawia wiele do życzenia.
Zwycięstwa są, ale Juventus nie gra pięknie
Można już śmiało powiedzieć, że drużyna z Turynu wróciła do rywalizacji o tytuł, chociaż jeszcze pod koniec października zajmowała dopiero 8. lokatę. Jednak potem Juventus rozpoczął marsz w górę tabeli, który wciąż trwa. Wiele musiało zmienić się w „Starej Damie”, a o to, co miało największy wpływ na poprawę wyników, zapytaliśmy eksperta od włoskiej piłki Filipa Kotowicza, redaktora portalu Amici Sportivi:
– Osiem wygranych i 666 minut z czystym kontem robi wrażenie, niemniej jednak gra Juventusu jest daleka od optymalnej. Chciałbym móc powiedzieć, że poprawa wynika z powrotu kontuzjowanych zawodników, ale z tym „Bianconeri” wciąż się borykają i trudno jest znaleźć spotkanie, w którym Juventus gra w najsilniejszym składzie. Na poprawę wyników wpływ na pewno miały niespodziewana wysoka i równa forma Adriena Rabiota, dobra dyspozycja Danilo, przebłyski innych zawodników – włączając w to Arka Milika oraz młodych Illinga, Mirettiego, Fagiolego i Soulé. Zdarzało się, że do bramki trafiał nawet Moise Kean. Innymi słowy – indywidualności i lekki powiew świeżości w kadrze dzięki zawodnikom, którzy nie są jeszcze do końca spaczeni stylem gry Allegriego. Pytanie, na jak długo to wystarczy – odpowiada Filip Kotowicz.
Pewne aspekty w zespole „Bianconerich” uległy w ostatnim czasie poprawie, to nie ulega wątpliwości. Mimo to jego styl gry wciąż pozostawia wiele do życzenia. Juventus skupia się przede wszystkim na tym, żeby nie stracić bramki i trzeba przyznać, że wychodzi mu to świetnie. Osiem meczów z rzędu bez straty gola to najlepsze świadectwo solidnej pracy, którą wykonują turyńscy obrońcy. Niestety w parze ze świetną grą z tyłu nie idą również rewelacyjne występy w ofensywie. Juventus często wygrywa mecze dzięki golom zdobytym w ostatnich minutach. Podopieczni Allegriego bardzo dobrze opanowali sztukę przepychania meczów.











